Całą noc usypiałam Matta.Dostał kolkę okropnie krzyczał.Co godzinę podawałam mu kropelki, ale nie pomagały.Dopiero kiedy Milo przyniosła tabletkę trochę się zaniepokoiłam.
-Rozkrusz ją do mleka.Pomoże mu.-Rozgniotłam ją i zmieszałam z pokarmem.
Nad ranem zasnął.
Kiedy ciotka go pilnowała udałam się do Branta.Wczoraj Milo szybko zabrała mnie z stamtąd i nie dowiedziałam się o nim już nic.
Uchyliłam drzwi i weszłam do środka.Szatyn leżał na łóżku.Jego klatka unosiła się powoli i równomiernie.Usiadłam w jego nogach.Otworzył oczy.
-Hej.-Wychrapał.
-Hej.
-Przynieś Matta.
-Zasnął.
-Chce go zobaczyć.
Położyłam malca do jego rąk.
-Dałeś wczoraj koncert.-Otworzył usta i złapał ojca za kosmyk włosów.
Skrzywił się kiedy zaczął pociągać za nie.
-Co się wtedy wydarzyło?Nie kłam.Powiedz w końcu prawdę.
-Zaatakowali mnie od wszystkich stron.
-Dlaczego poszedłeś sam?!-Nie wytrzymałam.
-Nie potrzebuje ochrony.W razie czego sam sobie poradzę.
-Właśnie pokazałeś jak!
-Nie sądziłem, że są aż tak silni.
-Ale ni to odpowiedź.
-Coś jest nie tak.Nie powinni być tacy silni.
-Uważasz, że..
-Bruno namieszał.Zaczął bawić się genami innych stworzeń.Miesza krew ze sobą.
Nie powinno się takiego czegoś robić.
-Nie wiadomo jak krwinki zareagują na coś obcego.
-Wyniszczą je.
-Kalowenowie już coś takiego mieli.
-Dziecko przejęło grupę krwi po ojcu i mate.Zostały ze sobą wymieszane w sposób naturalny.To było co innego.
On che zrobić coś takiego tylko, że z wszystkimi rasami.
-Co to będzie oznaczało?
-Jeśli mu się uda..nie będzie dobrze.Nie będzie miał tylko umiejętności danego osobnika, ale i zyska nowe.
CZYTASZ
Rodzinny sekret
Loup-garouPrzez przeznaczenie pisani są jej obydwoje.Rozum podpowiada ,że może mieć tylko jednego.Niestety serce i los mówią co innego. Życie Kalissy przewraca się do góry nogami gdy odkrywa prawdę.Ucieka od tego. Klamka już zapadła.Od przezna...
