Dlaczego mi się przytrafiło takie stuknięte rodzeństwo.
Usiadłem na łóżku i wpatrywałem się w sufit.
~Co zamierzasz z tym zrobić?~
~Nic.Nie mogę pozwolić się jej do mnie zbliżyć~
~Boisz się tego wyjazdu.Coś może się między wami zmienić~
~Nie pozwolę na to~
~Już pozwoliłeś~
Pov's Kalissa
To dziś.Oto w tym dniu opuszczam mój kochany dom oraz rodzinę.
-Wzięłaś bluzę?
-Mamo.
-Nie wiadomo jaka może być pogoda.Nie chcę żebyś mi się tam przeziębiła.-Wybuchnęła płaczem.
-Mamo.Nie płacz.Dobrze wiesz, że jak ty płaczesz to i ja też.-Zaszlochałam.
-Nie mogę się powstrzymać.Już mi wyjeżdżasz.Nie minęło nawet 20 lat.-Przytuliliśmy się do siebie i cicho łkałyśmy.
-S..o.-Tata stanął.Za drzwi wyłonili się chłopcy.
-No dziewczyny się żegnają to może lepiej nie przeszkadzać.-Powoli się wycofywali.Wyciągnęłam do nich rękę.Szczelnie opatulili mnie.
-Uważaj na siebie.-Jena podeszła do mnie.
-Ok.-Wytarłam łzę z policzka.
-Chce żebyś została.Będzie tak pusto bez ciebie.-Miranda załkała w mój bok.To straszne opuszczam dom na nie wiadomo ile.Nie będę ich widziała.
Tata zniósł mój bagaż.
-Kocham cię.-Pocałował moje czoło.
-Ja ciebie też.-Kiedy opuszczałam dom przybiegła moja mama.
-Do zobaczenia kochanie.-Ucałowała moje policzki.
Przed domem stał biały jaguar.Obok samochodu stał Bruno i Brant.Ten pierwszy uśmiechał się do mnie.Odwzajemniłam ten miły gest.Natomiast ten drugi patrzył przed siebie z nieobecnym wyrazem twarzy.
-Cześć.-Podeszłam do nich.
-Hej.-Szatyn wziął ode mnie walizkę.
-Wszystko dobrze?-Zwróciłam się z pytaniem do Branta, ale on nie zareagował.
-Brant.-Brat klepnął go w ramie.Spojrzał na niego.-Jedziemy.
Wsiedliśmy do samochodu.Pierwszy kierował Brant.Takie rozwiązanie mi pasowało, bo on nie jest dość rozmowny.Nadal pamiętam to jak się zachowywał i trochę przeraża mnie myśl, że mógłby być znów taki.Dobrze, że jest Bruno.Oparłam swoją głowę o jego.
-Co będziemy robić przez te osiem godzin.
-Bądź cicho.-Warknął kierowca.Wtuliłam się w bok Bruna.
-Nie przejmuj się nim.-Potarł moje ramie.
-Przywykniesz.
-Na ile jedziemy?
-Nie wiem.Musimy znaleźć sojuszników.
-Po co?-Poderwałam się.
-Co się dzieje?!
-Brawo.Zaklaskałbym ci, ale w tym momencie mogę tylko uszami.-Odparł młodszy z braci.
-Po co ci oni?Mówiłeś, że jedziemy do przyjaciół twojego dziadka.
-Tak i nie.
-Wytłumacz jej to w końcu, bo tu popuści z tych całych emocji.
-Oni nam pomogą, ale trzeba załatwić sobie wsparcie poprzez różnych stworzeń.
CZYTASZ
Rodzinny sekret
Hombres LoboPrzez przeznaczenie pisani są jej obydwoje.Rozum podpowiada ,że może mieć tylko jednego.Niestety serce i los mówią co innego. Życie Kalissy przewraca się do góry nogami gdy odkrywa prawdę.Ucieka od tego. Klamka już zapadła.Od przezna...
