- W kuchni?! Jesteście okropni! Nie żeby coś, ale ja tutaj codziennie robię sobie żarcie!
W drzwiach stała- Lena. Miała rozpuszczone i potargane włosy, różowy, puchowy szlafrok oraz czarne kapcie.
Chciałam odepchnąć od siebie Branta, ale on dalej trzymał moją talię i udo.
-Po co ci ta szpachelka?
- Och Brant , przecież to normalne ,że ktoś tłucze szkło.
Zerknęłam na szklankę za nami. Woda kapała już na podłogę.
- Ja na twoje wyczucie czasu nie narzekam.
Miałam ochotę walnąć głową o ścianę. Zeskoczyłam z blatu i wtedy poczułam ogromny ból.
Okazało się, że wbiło mi się szkło od zbitej szklanki.Blondynki już nie było.Pewnie poszła już spać.
-Mogłeś sobie darować.
-O co ci chodzi.
- Niby c.. - przerwał mi, chwytając mnie jedną dłonią pod kolana, drugą na plecy.
- Ejj.- pisnęłam, jak ruszyliśmy przed siebie.
- Wolisz skakać na jednej nodze przez piętro?
Objęłam rękami jego szyję.W ciszy pokonywał stopnie.
Oddychał w moje ramię, dopóki nie zatrzymaliśmy się przed pokojem.
- Uhm, dzięki - mruknęłam, kiedy mnie odstawił. Otworzyłam drzwi, kuśtykając do środka.
Nigdzie nie widziałam Leny.Gdzie ona się podziała?Wtedy dotarło do mnie, że jestem sama z nim.Jesteśmy sami.Zamknął drzwi.Usiadłam na łóżku.
-Trzeba wyciągnąć szkło.-Zadrżałam na myśl o grzebaniu w mojej ranie.Brant uklęknął przede mną.
Ujął znów moją kostkę, przyciągając do siebie.Zasłoniłam oczy dłońmi.
Teraz będzie.Oddychałam coraz szybciej.
Kilka minut siedziałam i czekałam aż Brant wyjmie odłamki z mojej nogi.
Poczułam ulgę, kiedy lekkie pieczenie pięty zakończyło cały zabieg.Koniec tego.
-Brant?
-Tak.
-Co się stało?
Objął moją dłoń.Zacisnął swoją dłoń wokół moich palców. Pomasował delikatnie kciukiem moje kostki, przyglądając się naszym złączonym dłoniom.
-Nie zamierzam udać, że nic już do ciebie nie czuję.
CZYTASZ
Rodzinny sekret
Manusia SerigalaPrzez przeznaczenie pisani są jej obydwoje.Rozum podpowiada ,że może mieć tylko jednego.Niestety serce i los mówią co innego. Życie Kalissy przewraca się do góry nogami gdy odkrywa prawdę.Ucieka od tego. Klamka już zapadła.Od przezna...
