Brzemienność

528 37 0
                                        

Zerwałam kontakty z Brantem  jeszcze tego nie wie, ale w ten sposób będzie bezpieczny.

A co u mnie od tygodnia źle się czuję, wszystko mnie boli,cały czas siedzę przy toalecie.

-Idziesz ze mną?-Bruno już od samego rana męczy mnie.

-Nie.-Poczułam mdłości.Od razu poleciałam do toalety.Zwróciłam całe śniadanie.

Wychodząc z łazienki natknęłam się na panią Uli.

-Wszystko dobrze?

-Tak.

-Wyglądasz źle.Może wezwę  lekarza?

-Nie trzeba.

-Ja uważam, że jednak trzeba.

Usiadłam na łóżku i czekałam na doktora.

-Proszę się położyć.-Wykonałam jego polecenie.

Podwinął moją koszulkę.

Po badaniu wytarł mój brzuch.

-Jesteś w ciąży.Drugi tydzień.-Łzy popłynęły po moich policzkach.

-Naprawdę?-Spytałam szczęśliwa.

-Tak.

Bruno warknął.

-Z nim.-Przygryzłam wnętrze policzka.

-Nie dowie się o tym.

Ubrałam długą do kostek, czarną  suknie

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

Ubrałam długą do kostek, czarną  suknie.Wsunęłam stopy w obcasy i wyszłam na dwór.

Ruszyłam razem z Brunem na bankiet.

Gdy dotarliśmy od razu przywitałam się z rodziną.

Zauważyłam Branta stał z śliczną szatynką.Tworzą niezłą parę.

Poczułam ukłucie w sercu, ale szybko pozbyłam się tego uczucia.

Muszę o nim zapomnieć tak samo jak on zapomniał o mnie.

Rozmawiał,  śmiał się jak gdyby nic.Nawet na mnie nie patrzył.

Udał się po mikrofon ze swoją towarzyszką.Przejęła głos.

-Oświadczył mi się!-Krzyknęła do mikrofonu.Biłam brawo.

Spojrzał na mnie uśmiechnęłam się serdecznie i wystawiłam kciuki do góry.

Chociaż w tym momencie moje serce pękło na pół.

-Uwaga!-Bruno wszedł na środek sali.

-Chciałbym coś ogłosić  tutaj wszystkim obecnym.Moja przepiękna żona.-Ukratkiem  spojrzał na Branta.Zauważyłam, że od chwili  kiedy powiedział o mnie zaczął mi się przyglądać.

-Spodziewa się dziecka.-Dziadkowie zaczęli składać mi gratulacje.Podczas gdy rodzice stali w osłupieniu.

Brant wyszedł z sali.

Pov's Bruno

-Braciszku dokąd tak zmierzasz?

-Nie twój interes.

-Jednak mój.Skoro przyszedłeś z Ive aby wzbudzić zazdrość w mojej żonie, ale wiesz co nie przejmuj się już tym.Ona się już tobą nie interesuje.Teraz zajmie się rodziną.

Zabawne zawsze chciałeś ją mieć, a mi się akurat udało ją założyć.-Złapał mnie za koszulę.

-Mam pewne wątpliwości czy to twoje dziecko.

-A niby kogo miałoby być?Twoje?Proszę cię.Jest w pierwszym tygodniu, a z tego co wiem to ty się z nią dwa tygodnie temu.

-Skąd o tym wiesz?

-Ja..no powiedzieli mi o tym.

Pov's Brant

Zostawiłem tego idiotę i poszedłem do Kalissy.

-Powiedz prawdę.To jego dziecko.-Obróciła się do mnie tyłem.

-Zostaw moją rodzinę.-Specjalnie podkreśliła ostatnie słowo.

-W spokoju.

-Jego dziecko?

-Idź do narzeczonej.

-Kogo to dziecko?

-Co cę to obchodzi?Nawet jak twoje to co?Masz narzeczoną z którą będziesz brał ślub i zakładał rodzinę.

-Jeżeli to jest moje dziecko.Nie zostawię tego tak.Nie zamierzam rezygnować z rodziny.

-Chodzi ci o to aby mieć rodzinę.

-Zawsze tylko o to chodziło.Ok kiedy straciłem ją jak byłem mały chciałem  założyć swoją.

-Masz Fero.

-Z nich tylko Milo,Mamę i Arię.Nikogo więcej.Tylko oni mi zostali.

-Nie jest twoje.Tylko Bruna.

-Aha.

~Pozna prawdę, a wtedy będziesz miała przegrane~

-Kalissa?

-Tak.

-Który to tydzień?

-Drugi.-Odparłam bez zastanowienia.

Co ja zrobiłam?

*************************************

A się rozpisałam na dzisiaj to już koniec.

Do następnego kochani.

Rodzinny   sekretOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz