-W dawnej krainie żył sobie potężny król.Władca uwielbiał muzykę i sztukę.W swoim zamku miał niesamowite instrumenty z których tworzyły się przepiękne dźwięki.Swój lud kochał i dbał o to aby nic im nie groziło.Jednak król miał wrogów którzy go ścigali i chcieli zagarnąć jego moc dla siebie.W porę władca odkrył spisek i odparł atak na swoją osobę.Król nie miał dzieci , lecz za to w jaki sposób oddawał się swoim obowiązkom i poddanym księżyc obdarował go prześliczną córką.Dziewczynka była niesłychanie mądra i sprytna za co wszyscy ją uwielbiali.-Położyłam Matta do łóżeczka.
-Dobranoc.-Złapałam się ramy łóżka.
-Długo tu jesteś?
-Jakiś czas.
-Słyszałeś.
-Połowę.-Szatyn oprał się o łóżeczko.
-Nie będzie mu za gorąco?
-Rozbierze się go.
-Przypilnuj go.Muszę się wykąpać.-Weszłam do kabiny.
Gdzie jest ten szampon.Ściągnęłam z górnej półki owocowy żel i nałożyłam go na swoje ciało.
Jakieś ciepło rozeszło się po moim ciele.
-Rada zwołuje zebranie. Chce widzieć wszystkich.
-Następna miała być za miesiąc.
-Zmienili zdanie.
-Wiesz co mogło na to wpłynąć?
-Bruno.Może i brakuje mu piątej klepki, ale umie dodać dwa do dwóch.
-Obawiasz się go.-Oparł swoje czoło o moje.
-Matt.
-Śpi.
-Miałeś go pilnować.
-Nic mu się nie dzieje.Mam dobry słuch.
-Wiem.-Chciał mnie pocałować, ale ja obróciłam głowę w bok.
-Co się dzieje?
-A jak się dowiedzą o Matcie.
-Nie pozwolę go skrzywdzić.
-A co jeśli..
-Nie przejmuj się tym.-Wziął gąbkę do ręki.
Po wspólnym prysznicu zaczęliśmy się szykować.
-Nie chcę tam iść.Zostanę z nim.
-Każdy musi iść takie są wymagania.
-Nie podoba mi się to.
-Gdzie zostawimy Matta.
-U moim rodziców.
-Wiesz możesz uważać, że oni cię nie kochają jednak ja wiem swoje.
Jesteś ich synem.Może to był dla nich szok, ale nie pozwoliliby aby stała ci się krzywda.-Podniosłam synka.
~Najtrudniejsze zadanie przed nami.~-Maluch nie cierpi jak go ktoś przebiera.Woli to co ma na sobie.
Ściągałam jego koszulkę.Dziecko wpadło w rozpacz.
-Brant zrób coś.-Ojciec próbował zwrócić jego uwagę na sobie.
-Już.-Podniosłam go.
-Jak ci się podoba?
-Dlaczego ma czapkę tył na przód?
-Chcesz mu ją przestawić?
-Nie było pytania.-Włożyłam syna do nosidełka.
Całą drogę patrzyłam jak śpi.
Mama Branta przywitała nas serdecznie.Widziałam na jej policzkach opuchliznę.
Wiedziałam co się stało.Położyłam malucha na sofie i przykryłam kordłą.
Jak dobrze, że ma po dziadku twardy sen.
-Jeżeli to prawda masz tam iść i obić mu pysk.-Szatyn udał się do kuchni.
Usłyszałam krzyki i trzask szkła.
Za drzwi wyleciał ojciec Branta.
-Jak śmiesz wychowałem cię, zabrałem pod swój dach!
-Mogłeś tego nie robić.
-Rzeczywiście nie musiałem.
-Ale chciałeś.-Głowa Fero obróciła się w bok.
Usłyszałam jak ktoś krzyknął.Pani Fero stała przy drzwiach i płakała.
-Co ty zrobiłeś?
-Nie zamierzam pozwolić żeby ktoś krzywdził moją mamę.-Kobieta wtuliła się w bok syna.
-Miał układ z Brunem.Był jego wspólnikiem.Zdrajców się surowo karzę.
Pov's Brant
Kiedy dziewczyny zostały z Mattem.Wyszedłem i udałem się do Louisa.
Nie mogę jej o tym powiedzieć. Poszedłem prosto do zakazanego lasu.
Nazywa się, dlatego, że żyją w nim ...
Coś śmignęło w krzakach.
-Boisz się mnie?
-Czyżby.-Na gałęzi stał blondyn.
-Co cię do mnie sprowadza.
-Ponoć Bruno coś kombinuje.
-Zaiste.Wyczuwał w twoim głosie nutkę zdenerwowania.
-Skąd ci to przyszło do głowy?Może po tym, że chce moją ukochaną czy dziecko!
-Ach Kalissa.
-Wiesz co planuje.
-Próbował nas przeciągnąć na swoją stronę.
-Nie zgodziłeś się.
-Arius jako jedyny nam zaufał.Pomimo upływu lat zawsze jesteśmy lojalni.-Skoczył obok mnie.
-Twój syn jest do niego podobny.Byłoby nam bardzo miło walczyć w obronie przyszłego króla.
Pov's Kalissa
-Czy pani..
-Jaka pani.
-Dobrze.O której jest rada?
-Jaka rada?Skarbie dzisiaj rady nie ma.
~Okłamał nas~
Stanęłam przy oknie i czekałam na jego powrót.
-Okłamałeś mnie.
-Co miałem ci powiedzieć.
-Gdzie byłeś.Powiedz prawdę.Przestań kłamać.Nie chce tajemnic.
-U Luisa.
Pov's Brant
Czekałem aż wybuchnie zrobi cokolwiek.Ona jednak obróciła się bez słowa i podeszła do kanapy.
-Proszę cię.Zrób coś ..cokolwiek ...tylko nie milcz.-Stanąłem naprzeciw niej.
-Powiedz coś.
-Twoje życie, twoje decyzje, twoje wybory.-Wstała i wyminęła mnie.
Złapałem ją za rękę.
-Żebyś tylko nie żałował.
CZYTASZ
Rodzinny sekret
WerewolfPrzez przeznaczenie pisani są jej obydwoje.Rozum podpowiada ,że może mieć tylko jednego.Niestety serce i los mówią co innego. Życie Kalissy przewraca się do góry nogami gdy odkrywa prawdę.Ucieka od tego. Klamka już zapadła.Od przezna...
