~~Rozdział 57 ~~

53 3 0
                                    

Jeszcze chwile porozmawialiśmy o strategii i tak jakoś temat zszedł na co innego. Chociaż niechętnie Dagur co chwile się odzywał, to były to raczej burknięcia. Kenay przyniósł baryłkę z świeżo uwarzonym piwem. Było już dobrze po północy. Wypiłam kilka kufli i miałam dość. Zauważyłam, że Ithanowi i Rowanowi bardzo posmakowało i często brali dolewki.  W końcu atmosfera trochę się rozluźniła i zaczął się temat smoków.  Nawet Rowan teraz gadał jak najęty. Dowiedziałam się, że smok Dagura zginął w walce, a on sam ledwo co zdąrzył uciec.

- Noi co się tak gapisz?! - burknął w moją stronę zielonooki. 

- Po prostu przykro mi, że straciłeś smoka - popatrzyłam się na niego z smutkiem.

- Dobre sobie. Takie kity to ty możesz se wciskać swojemu kochasiowi - zaczął kiwać się na krześle.

- Zmieniłam się - moje oczy teraz dosłownie płonęły ze wściekłości i każda łza napływająca mi do oka osuszała się.

- No widzisz - posłał mi fałszywy uśmiech - Ja też.

- No to jak tam ta twoja armia smoków? - zaczął już trochę podpity Ithan.

- Szaleje razem z wiatrem i nadzieją smutku i żalu - zaczął coś wykrzykiwać Kenay.

- Chodźcie już spać, bo jutro nie wstaniecie z łóżka - ponaglałam ich.

- E! Panieneczko! - zaczął Rowan.

Przewróciłam oczami i jednym ruchem palca podniosłam w powietrze Kenaya i Rowana, gdyż oni mieli największą trudność poruszania się.
Dagur obracał w dłoni kubek z alkoholem na dnie.
Chrząknęłam. 

- Gdzie tu jest jakaś sypialnia? - spytałam stojąc nad nim.

- A co w trójkącik chcesz się zabawić? - zaśmiał się bezczelnie - Nie wystarczy ci twój Książe z bajki?

- Sama znajdę - obróciłam się do siedzącego Ithana - Idziesz? Czy zamierzasz spędzić resztę nocy w towarzystwie tego...tego...wyrzutka społeczeństwa?!

- Oo! Czyli teraz już idziesz na kwadracik? - wstał i kopnął krzesło tak, że się samo zasunęło - A mnie nie zaprosisz? Czuje się odtrącony. 
Dagur udawał smutną minę.

- Jeżeli ci buzują hormony i szukasz kogoś kto cię pokocha, to wybacz, ale raczej nikt na świecie nie ma na tyle rozumu, by się z tobą wiązać na stałe - splunęłam mu prosto w twarz - Jesteś brzydki, pocięty, odrażający i jak się na ciebie patrzy to od razu chce się ciebie wymazać z pamięci, żeby potem nie mieć koszmarów w nocy.

Ithan szybko wstał i podbiegł do najbliższych drzwi w sali i wybiegł przez nie. Na twarzy Dagura, aż się gotowało. Widziałam, że z sobą walczy, żeby nie pęknąć i wylać do mnie swoich żali z przeszłości.

- Dziękuję za komplement - wysilił się na lekki uśmiech, po czym założył swoja pelerynę i znikł za wielkimi żelaznymi drzwiami.
Westchnęłam i znalazwszy pierwszy lepszy pokój z łóżkami, w którym już siedział Ithan położyłam ich j zasnęli jak dzieciątka.

Wyszłam na dwór i powędrowałam przed siebie. Żadnego smoka, żadnej żywej istoty. Wszystko zniszczone. Szłam tak przez dobre pół godziny do najdalszego zakątka wyspy. Wsadziłam ręce do kieszeni i poczułam coś pod palcami. Wyciagnęłam przedmiot i przypomniałam sobie, że dał mi go profesor na święta. Talizman. Podobno pomaga zapanować nad gniewem. Uśmiechnęłam się na myśl o nim i włożyłam go do bezpiecznej kieszeni. Nagle usłyszałam jakiś hałas. Postanowiłam, że pójdę to sprawdzić. Schowałam się za krzaczkiem i zobaczyłam Dagura, który już wyciął prawie siedem drzew swoim toporem.  Z dzikim krzykiem walił bronią w pień. Kolejne drzewo złamane. Zawsze się tak pozbywał swoich uczuć. 

- Ty nic nie wiesz kretynko! - krzyknął i wbił z siłą topór.

- Nie wiesz jak to jest żyć tak jak ja! - krzyknął - Nie wiesz co przeszedłem!
W tej chwili spostrzegłam, że oparł się czołem o drzewo j zaczął łkać. Dyskretnie, ale jednak. 

Czarna Krew - Nowe Życie TOM II   ✓Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz