Gdzie wredny i bogaty dupek został porwany przez młodego kryminalistę i uznał to za uratowanie przed wkurzającymi rodzicami i ich bankietem.
!switch!
the highest ranks:
#7 w FF - 20.11.2019
#10 w FF - 6.02.2019
#11 w FF - 3.12.2018
#12 w FF - 30.11...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Najgorsze w tym wszystkim było to, że dręczyło go poczucie bycie takim samym jak własna matka. Nawet jeśli nigdy nie użył dwóch słów, medalik wypalał mu skórę na piersi, a brak Jungkooka obok pustkę wokoło.
Nie chciał o tym myśleć.
Ale nie był w stanie przestać.
Był sam, jak dotąd to uwielbiał i z tym czuł się najlepiej. Mimo to, przywykł do tego kretyna u boku.
♥
Zostało zdemolowane, można się było tego domyślić. Dosłownie nic nie leżało na swoim miejscu. Nawet ciężka kanapa była przewrócona, leżała jakiś metr dalej od przeznaczonej jej przestrzeni.
Taehyung prosto z Busan pojechał do Myeonggok-ri, do swojego mieszkania w lesie. Znalazłszy się w lekkiej rozsypce, do której rzecz jasna nie chciał się przyznać przed samym sobą, stwierdził iż dobrym zajęciem będzie odwiedzenie się we własnym domu. Byle się czymś zająć.
Na miejsce dotarł pod wieczór. Idealna pora, by zacząć nicnierobić, na rzecz topienia się w wypływającym ze złamanego serca żalu.
♥
- Możemy sobie darować ten cały kabaret? Nic sobie nie przypominam, wystarczy? Nie mam o czym się wygadywać, ani rozmawiać.
Siedząca naprzeciw Jungkooka kobieta oblizała nerwowo pomalowane różową szminką usta. Stukając długopisem w kartki swojego notatnika, rzuciła porozumiewawcze spojrzenie jego rodzicom.
- Nie należy się zbytnio denerwować - zaczęła powoli łagodnym tonem. - Minął dopiero tydzień, może jeszcze nie przyszedł czas, żeby się otworzył. Należy być cierpliwym i dać mu czas.
Jungkook odchrząknął bardzo głośno, przsunął delikatnie dłonią po zaczesanych żelem brązowych włosach, o świeżo co odnowionym ich orzechowym odcieniu.
- Przepraszam, czy jesteśmy u weterynarza?
Państwo Jeon naraz przenieśli spojrzenia z psycholog na syna.
- S-słucham? - zapytała kobieta za biurkiem.
- Jung-
- Siedzę tu i w dodatku jestem dorosły - przerwał ojcu. - I jeszcze do tego wcale nie chcę tu przychodzić.
Matka pochyliła się do niego i ścisnęła materiał prasowanych w pół spodni na jego kolanie. Niby pokrzepiająco, lecz Kook czuł w tym ostrzeżenie.
- Jungkook-ah, my tylko chcemy pomóc ci w traumie - powiedziała ze sztucznym zmartwieniem w głosie. - Bądź uprzejmy.
- Traumie - prychnął. - Skoro chcecie pomagać mi w traumie, to trzeba było dać mi tam zostać.