chapter ten: "could you tell me about him?"

7K 694 116
                                        

Celem było powodzenie

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

Celem było powodzenie. Brak ran; czyste powodzenie. Musiało się udać.

Podekscytowany chodził już od kiedy jego stopy z rana zetknęły się z podłogą, nie przestawał mamrotać pod nosem i nic do niego nie docierało. Postanowił sobie coś twardo. Mianowicie chciał samodzielnie wpakować Kim Hanbinowi ołów między uszy.

Wyszli po siódmej wieczorem, kiedy niebo zaczęło powoli zaszywać się czernią, a kwietniowe, dzienne ciepło ustąpiło chłodnemu wietrzykowi. Taehyung powierzył Jungkooka Yongsun, zostawiając w jej rękach prośbę o nie spuszczanie z niego wzroku nawet na sekundę. Powiedział, że w razie potrzeby, gdyby szarżował, może uszkodzić mu nogi i ramiona, przy czym rzucił samemu Kookowi wymowne spojrzenie.

I wyszli. Cała piątka, prowadzona przez kipiącego tą swoją konkretną, jedyną w swoim rodzaju wściekłością Taehyunga.

Z początku Yongsun siedziała cicho, posłała w cholerę prośbę Tae i zajęła się przeglądaniem sklepów internetowych na małym laptopie, ale po zamówieniu kilku dość niepotrzebnych rzeczy odrzuciła komputer w bok i przeniosła swoją uwagę na siedzącego naprzeciw Jungkooka. Wydawał jej się zagubionym dzieciakiem, który bronił się pozycją społeczną rodziców przed całym światem.

- Jak mija ci czas z Taehyungiem? - zagaiła niezobowiązująco, ale jednak nie całkiem przyjaznym tonem.

Kook zastanowił się chwilę, skacząc wzrokiem po wszystkim, tylko nie po Yongsun. Swoim uśmiechem i filigranową posturą sprawiała wrażenie uroczej, ale w gruncie rzeczy to było tylko złudzenie i dobra maska.

- Może być... Chyba... Tylko ciągle wiąże mi ręce...

Dziewczyna przechyliła głowę i odruchowo leciutko uśmiechnęła.

- Nie przejmuj się; chłopcy ze związanymi rękoma mają swój urok.

- Co to ma niby znaczyć? - fuknął.

- Nic takiego. A co pomyślałeś?

- Nic.

- Seokjin wczoraj w nocy wspomniał o tym, że Taehyung dużo inaczej się zachowuje...

- Wybacz, ale nie jestem w stanie wypowiedzieć się na ten temat, bo praktycznie go nie znam.

Yongsun wstała. Z miną przypominającą głodnego lwa na polowaniu, minęła stolik, dzielący ich dotychczas. Grube obcasy jej kozaków rozwiewały głuche echo po całym pomieszczeniu. Następnie zajęła miejsce na kanapie obok samego Jungkooka.

- Może trochę szacunku, co? Tak możesz sobie rozmawiać ze wszystkimi świniakami, które tu przebywają, ale nie ze mną. Staram się dać ci szansę, więc to wykorzystaj. Nie każdy zakładnik ma takie szczęście.

badass || taekookOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz