chapter fifty five: "are we coming... back?"

3.9K 458 151
                                        

Na dobrą sprawę alkohol, skoro już chcesz go pić, nie musi być smaczny, ważne, by robił z mózgiem to, co powinien

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

Na dobrą sprawę alkohol, skoro już chcesz go pić, nie musi być smaczny, ważne, by robił z mózgiem to, co powinien. Te właśnie słowa powtarzał sobie w myślach Taehyung, kiedy wlewał w siebie kolejne i kolejne zachłanne łyki ukradzionego wcześniej wina. Sposób w jaki to robił w żaden sposób nie był romantyczny, ale Jungkook postanowił nazwać to ich oryginalnym rodzajem romantyczności i sam podążał śladami Tae. Musiało to wyglądać przekomicznie; dwójka rozwalonych na piachu chłopaków, chlejących wino z gwinta i gadających do siebie bez ładu i składu.

- Chciałbym... Zostać z tobą na zawsze - wymamrotał zgarbiony nad leżącą na jego udach głową Taehyunga.

- Zostaniesz - odparł tamten bełkotliwie bez ani jednej sekundy zawahania.

Kook uśmiechnął się szeroko. Przy tym nieświadomym uśmiechu oczy niemal całkowicie zakryły mu opuchnięte zmęczeniem i pijaństwem powieki.

- I żebyśmy byli razem na takie samo zawsze - dorzucił rozochocony łatwością tej rozmowy.

- Bez problemu, Jeonkenstein...

Taehyung zatopiony w widoku rozpromienionej i rumianej twarzy Jungkooka wiszącej tuż nad jego własną, pozwolił by taki sam uśmiech wpłynął i jemu na usta.

- I jeszcze - zaczął po raz kolejny Jungkook. Wcisnął palcem spoczywający na klatce piersiowej Tae medalik. - Żeby to się... nie zmieniło...

Wtedy Taehyung wziął ów medalik i zamknął w garści.

- To masz gwarantowane... Jak już tu coś siedzi, to na wieczność... i z powrotem.

Kook zachichotał, mimowolnie pochylając się nad twarzą Tae jeszcze bardziej.

- Obiecujesz?

Palce Taehyunga, które jeszcze przed chwilą trzymały medalik, teraz wyszły na spotkanie dotyku skóry na policzku Jungkooka. Ich opuszki były szorstkie, stanowiły zupełne przeciwieństwo miękkiego policzka, wydającego się być tak delikatnym, jak gładka tafla wody. 

- Dla księciunia wszystko...

Oczywiście, że miał wytłumaczenie swoich słów w postaci swojego stanu świadomości, lecz nie zmieniało to faktu, że w jakiś sposób zapisały się one w historii. Także z powodu tego też stanu nie wiedział jeszcze, jak bardzo będzie żałował tych słów po przebudzeniu.

Tak jak zwykle po piciu Taehyungowi spało się świetnie do takiego stopnia, że wstawał o dziesięć godzin później niż zazwyczaj, tak tego dnia zdawałoby się, że zerwał się o dziesięć wcześniej. Całe szczęście. Padli, wciąż leżąc na plaży, a to mogło skończyć się różnie.

Jungkook nie drgnął, nawet gdy Taehyung zaczął się szamotać i dążyć do wyswobodzenia z wzajemnych objęć, w jakich przypadło im zasnąć. A tak zarzekał się, że nie lubi siedzieć na piachu w ciuchach... Może nie tylko Tae potrafił tutaj kłamać? Potrząsnął głową, tak naprawdę nie wiedząc czy zrobił to po to, by się odrobinę rozbudzić, czy wytrącić ten absurd z umysłu. Skąd to się w ogóle wzięło...

badass || taekookOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz