Gdzie wredny i bogaty dupek został porwany przez młodego kryminalistę i uznał to za uratowanie przed wkurzającymi rodzicami i ich bankietem.
!switch!
the highest ranks:
#7 w FF - 20.11.2019
#10 w FF - 6.02.2019
#11 w FF - 3.12.2018
#12 w FF - 30.11...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Zapewne jest to odrobinę ciężkie z punktu widzenia przyzwoitych osób, ale spróbujcie wyobrazić sobie uczucie kogoś takiego jak wy, obróconego na lewą stronę, gdy dane wam jest stanąć naprzeciw trzęsącego się w spazmach ciała człowieka, któremu macie coś za złe i możecie zrobić z nim cokolwiek. Na przykład wziąć swój ulubiony pistolet i kolejno przestrzelić jej kostki, wsłuchać się w bolesne okrzyki i przy tym strzelić poniżej pępka, na szybko kalkulując gdzie on się znajduje. Wtedy jest czas, żeby przejrzeć się w oczach tej ofiary. A w imieniu Taehyunga mogę was zapewnić, że błyszczelibyście wtenczas łzawym strachem i powoli odbierającym świadomość bólem.
Z kolei potem - tutaj już nie wiem jak wy - ale Taehyung nie chciał zadać tego najbardziej satysfakcjonującego ciosu, gdy leżący przed nim Kim Hanbin byłby nieprzytomny. Dlatego przydepnął mu przestrzeloną, krwawiącą kostkę. Żeby go trochę rozbudzić. Podziałało, w jakimś stopniu rzecz jasna, lecz Kim Hanbin otworzył oczy i jęknął ostatkami sił przez schrypnięte gardło. Z ust zaczęła wylewać mu się krew płynąca ze zranionego brzucha. Paskuda.
- Ta, rzeczywiście na dobre ci to wyszło - mruknął drwiąco i przeniósł więcej ciężaru swojego ciała na przydeptywaną kostkę. - Powiedziałbym, żebyś sobie zapamiętał, że ze mną się nie zaczyna, ale... Powiem po prostu, że ze mną się nie zaczyna, bo ja kończę bardzo szybko.
Puścił oczko, wycelował prosto w jego nos i bez wahania nacisnął spust. Skrzywił się patrząc potem na rozkwaszoną twarz i odwrócił prawie od razu, zanim zdążyło zaburczeć mu w żołądku z obrzydzenia. Reszta jego towarzyszy stała już przy wyjściu z tego pokoiku i z pewnego rodzaju znudzeniem wlepiała w niego wzrok.
- Nie mogłeś tak po prostu? - zapytał Namjoon, prostując się, żeby już odchodzić.
- Byłoby nudno? - odburknął Tae. Ominął leżące mu na drodze ciała paroma zgrabnymi susami, by dołączyć do tamtych. - Zmywamy się. Kto pierwszy, ten wygrywa.
Po czym puścił się biegiem przez korytarz. Nikły uśmiech rozjaśnił mu twarz, kiedy usłyszał za sobą prędkie kroki dawnych przyjaciół za plecami.
♥
Pewnie pozostaje pytanie dlaczego tak prosto im się udało. Otóż po pierwsze - atakującemu znienacka jest dużo prościej, bronić się przed takim atakiem jest gorzej, ponieważ psychika ofiar jest zbyt rozkojarzona. Strzały siłą rzeczy są nie bardzo trafne, a cele przewidywalne. Po drugie - skupienie i adrenalina pozwala napadającemu wybrać ofiary możliwie prędko, wprawa w strzelaniu to inna sprawa, ale ma tu swój udział, gdy trafienie jest w głowę, krtań bądź klatkę piersiową. Po trzecie - mając w drużynie Taehyunga nie ma opcji na przegraną, jak już pewnie wiecie.
♥
Dziki pęd, który czuje się całym ciałem i umysłem, to była jedna z ulubionych rzeczy Tae na świecie. Kochał ten wóz ponad życie. Gdyby był na tyle trwały, że przy każdej akcji, czy amatorskim wyścigu z kolegami nie groziłoby mu rozbicie, właśnie jego zdjęcie umieściłby w medaliku noszonym na szyi.