chapter fourty four: "and that was what?"

4.5K 534 220
                                        

- C-co?

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

- C-co?

- Tak se żartuję - wymamrotał Taehyung.

Nie miał pojęcia, że odpowiedział zupełnie tak, jak wyśnił Jungkook, gdy zadał to samo pytanie.

Jungkook znalazł się w ciężkim szoku, zupełnie zgubiła go ta sytuacja. Że niby przewidział przyszłość, czy co? Zaaferowany wyciągnął swoje związane ręce i wygrzebał spod koszulki Taehyunga jego medalik. Trzęsącymi się dłońmi otworzył go, ale wtedy czekało go rozczarowanie. A Taehyung tylko przyglądał mu się ze zdziwioną miną. No tak; przecież to była tylko śpiączkowa mara. Puścił wisiorek i zwiotczał.

- A to co miało być?

- Nic.

Tae złapał Kooka za podbródek i przekręcił jego głowę w swoją stronę.

- No chyba jednak coś.

- Dlaczego niby ja mam się tobie tłumaczyć, a ty nie musisz? - oburzył się.

- Booo... ja tak chcę. Wiesz, jeszcze to są żarciki, ale kiedy zrobię tak... - Jednym ruchem sięgnął za plecy i wyjął zza paska siódemkę, odbezpieczył ją kciukiem i przytknął Kookowi do skroni. - To już żarcików nie będzie. Właściwie to skończyły się, gdy dotknąłeś czegoś, czego nie masz prawa dotykać.

Jungkook ponownie zmarszczył brwi. Za sprawą dziwnej zmiany nastroju zrobiło mu się sucho w ustach. Zdawać by się mogło, że Taehyung uderzył się w głowę mocniej niż on.

- Sam jesteś żarcikiem - fuknął, będąc naprawdę znudzony po dziurki w nosie sprzecznymi zachowaniami Taehyunga. - I to w dodatku bardzo, bardzo nieśmiesznym.

Słowa równe napluciu w twarz.

- Świetnie, Jeon, skoro już wyzdrowiałeś, to może chcesz dokończyć to, czego prawie nie przeżyłeś tam, w hotelu?

Oblicze Kooka zdało się wywrócić koziołka i wylądować do góry nogami, przewrócone na lewą stronę. Zmarszczone brwi i skwaszona mina zamieniła się w szczere zmieszanie.

- J-jakim hotelu?

To pytanie odbiło się na Taehyungu w podobny sposób.

- Debila zgrywasz? To był twój, zasrany pomysł. - Wstał z taboretu i schował pistolet z powrotem za pasek.

- Że niby co?

- W kulki lecisz, czy życie naprawdę ci niemiłe? Teraz się będziesz bawić w amnezję?

- Możesz mi po prostu powiedzieć, o co chodzi? Ostatnie co pamiętam to... Prowadziłem twój samochód... Jechaliśmy do jakiegoś hotelu? Zgodziłeś się?

Przyjrzał się Taehyungowi. Stał z opuszczonymi ramionami - ubrany, o dziwo - wyglądając jak siedem nieszczęść z poobijaną i poranioną każdą częścią ciała, widoczną spod ubrań.

badass || taekookOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz