Gdzie wredny i bogaty dupek został porwany przez młodego kryminalistę i uznał to za uratowanie przed wkurzającymi rodzicami i ich bankietem.
!switch!
the highest ranks:
#7 w FF - 20.11.2019
#10 w FF - 6.02.2019
#11 w FF - 3.12.2018
#12 w FF - 30.11...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
- C-co?
- Tak se żartuję - wymamrotał Taehyung.
Nie miał pojęcia, że odpowiedział zupełnie tak, jak wyśnił Jungkook, gdy zadał to samo pytanie.
Jungkook znalazł się w ciężkim szoku, zupełnie zgubiła go ta sytuacja. Że niby przewidział przyszłość, czy co? Zaaferowany wyciągnął swoje związane ręce i wygrzebał spod koszulki Taehyunga jego medalik. Trzęsącymi się dłońmi otworzył go, ale wtedy czekało go rozczarowanie. A Taehyung tylko przyglądał mu się ze zdziwioną miną. No tak; przecież to była tylko śpiączkowa mara. Puścił wisiorek i zwiotczał.
- A to co miało być?
- Nic.
Tae złapał Kooka za podbródek i przekręcił jego głowę w swoją stronę.
- No chyba jednak coś.
- Dlaczego niby ja mam się tobie tłumaczyć, a ty nie musisz? - oburzył się.
- Booo... ja tak chcę. Wiesz, jeszcze to są żarciki, ale kiedy zrobię tak... - Jednym ruchem sięgnął za plecy i wyjął zza paska siódemkę, odbezpieczył ją kciukiem i przytknął Kookowi do skroni. - To już żarcików nie będzie. Właściwie to skończyły się, gdy dotknąłeś czegoś, czego nie masz prawa dotykać.
Jungkook ponownie zmarszczył brwi. Za sprawą dziwnej zmiany nastroju zrobiło mu się sucho w ustach. Zdawać by się mogło, że Taehyung uderzył się w głowę mocniej niż on.
- Sam jesteś żarcikiem - fuknął, będąc naprawdę znudzony po dziurki w nosie sprzecznymi zachowaniami Taehyunga. - I to w dodatku bardzo, bardzo nieśmiesznym.
Słowa równe napluciu w twarz.
- Świetnie, Jeon, skoro już wyzdrowiałeś, to może chcesz dokończyć to, czego prawie nie przeżyłeś tam, w hotelu?
Oblicze Kooka zdało się wywrócić koziołka i wylądować do góry nogami, przewrócone na lewą stronę. Zmarszczone brwi i skwaszona mina zamieniła się w szczere zmieszanie.
- J-jakim hotelu?
To pytanie odbiło się na Taehyungu w podobny sposób.
- Debila zgrywasz? To był twój, zasrany pomysł. - Wstał z taboretu i schował pistolet z powrotem za pasek.
- Że niby co?
- W kulki lecisz, czy życie naprawdę ci niemiłe? Teraz się będziesz bawić w amnezję?
- Możesz mi po prostu powiedzieć, o co chodzi? Ostatnie co pamiętam to... Prowadziłem twój samochód... Jechaliśmy do jakiegoś hotelu? Zgodziłeś się?
Przyjrzał się Taehyungowi. Stał z opuszczonymi ramionami - ubrany, o dziwo - wyglądając jak siedem nieszczęść z poobijaną i poranioną każdą częścią ciała, widoczną spod ubrań.