chapter twenty: "i have to find him"

5.8K 603 178
                                        

Taehyung spędził noc w tamtym pomieszczeniu

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

Taehyung spędził noc w tamtym pomieszczeniu. Widocznie miał za dużo dumy, żeby wyjść i choćby wziąć prysznic, co pokazywało także to, jak doskonale wiedział, że Jungkook miał rację. Ranek także nie należał do przyjemnych, bo gdy Kook po przebudzeniu zajrzał w tamto miejsce, zastał Taehyunga całego w drgawkach, kulącego się na podłodze. Był cały spocony, czoło miał rozpalone, a dłonie lodowate.

Wtedy Kook uparł się, że trzeba zadzwonić po Seokjina, bo sam dużo nie wiedział na takie tematy, a że Taehyung nie miał siły, żeby protestować, powiedział z własnej woli, gdzie chowa telefon. Jungkook znalazł tam też swoją rozmontowaną komórkę i złamaną kartę, lecz tego nie ruszył.

Seokjin przyjechał z Namjoonem. Wysłuchali Jungkooka, a potem w milczeniu, najpewniej spowodowanym szokiem, poszli tam, gdzie leżał Taehyung. Już po chwili go stamtąd wynieśli i położyli na kanapie.

- Brawo, Taehyung, nie dość, że wyrwałeś sobie szew z tego ramienia, to jeszcze cały jesteś tak brudny... - skomentował Seokjin po kilkuminutowej obserwacji jego obrażeń. - Wdało ci się zakażenie.

- Nie mądruj mi tu, tylko lekarzuj - burknął Taehyung, co i tak brzmiało jak łkanie.

- Muszę cię znowu zszyć.

Ten szczery zawód w oczach zmarnowanego Taehyunga spowodował, że Seokjin odpuściwszy sobie na słowach, po prostu sięgnął do swojej torby i wyjął stamtąd wąską strzykawkę wypełnioną żółtawym płynem. Położył ją sobie na udzie, żeby jako następne wyjąć zwyczajne opakowanie pastylek paracetamolu.

- Najpierw trzeba zbić gorączkę. - Wytrząsnął z buteleczki dwie tabletki.

Tae w milczeniu przyjął od niego lek i połknął go bez popijania.

- Dlaczego niezależnie od tego, co się dzieje, to ja zawsze muszę czuć się jak ostatnie gówno? - wymamrotał. - Nie wiem jakim go zapamiętaliście, ale... Jest takim skurwionym wypierdkiem, że normalnie...

- Tae - przerwał mu Namjoon tym swoim tonem łączącym w sobie coś na kształt wyrozumiałości i rodzicielskiej łagodności. - Nie sądzę, że chcesz o nim teraz mówić.

- Może masz rację... Mówienie to chyba rzeczywiście ostatnia rzecz, na jaką mam ochotę w jego temacie. Najchętniej złapałbym go za te jego nadmuchane jaja obwiązałbym mu je wokół szyi, supeł wepchnął do gęby i...

- Tak, Taehyung, domyślam się.

- Ciekawe czy uciekł, czy go wypuścili - wtrącił Seokjin, grzebiąc w swoich rzeczach.

- Myślisz, że wypuściliby go od tak, kiedy wcześniej tak upierdliwie starali się, żeby go zdobyć? - zauważył Joon.

Seokjin wzruszył ramionami.

- No nie wiem; w końcu ile rzeczy można na nim robić. Dwa lata chyba by wystarczyły nawet żeby go sklonować.

- Więc dlaczego nie wrócił do domu?

badass || taekookOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz