~50~

719 44 2
                                        

  Dom znajdował się przy jeziorze, oddalony od najbliższej wsi o kilka kilometrów. Naokoło leżało dużo śmieci i desek. Widać było, że nie jest skończony. W środku było ciemno i zimno, na podłodze leżały porozrzucane narzędzia. Większość mebli była złożona i gotowa do użytku, jednakże bez żadnych dodatków bądź ozdób, wnętrze wydawało się surowe. Tony od razu udał się do garażu, gdzie znajdowały się korki. Po włączeniu prądu i otworzeniu zamkniętych okiennic, do domu wleciało dużo światła. Wtedy zauważyłam mnóstwo kurzu na podłodze i parapetach. Usłyszałam głośne kichnięcie dochodzące zza ściany.
- Na zdrowie!- krzyknęłam.
- Dzięki- odpowiedział zakatarzony Bucky wchodząc do salonu.
- Nie wiedziałam, że jesteś alergikiem- zaśmiała się Natasha.
- Codziennie uczymy się o sobie czegoś nowego- odparł wycierając nos.
- Tutaj powinniśmy być bezpieczni. Wysłałem Pepper zakodowaną wiadomość, więc tylko ona zna nasze położenie- oznajmił Stark wchodząc do środka.
- Położyłem Wandę do jedynego złożonego łóżka, na górze, pokój po lewej- poinformował nas Vision przenikając przez sufit i lądując na podłodze obok mnie. Wtem rozległ się dzwonek telefonu Natashy. Kobieta wyciągnęła urządzenie wzdychając głośno:
- Steve, pójdę odebrać.
- Czekaj- zatrzymał ją Tony.- Skąd wiesz, że nie dzwoni z polecenia TARCZY, żeby nas zlokalizować?
- Stark ma racje, nie odbieraj- podpiął się Clint.- Lepiej napisz wiadomość, zobaczymy czy odpisze.
- Napisze, o co chodzi- odparła Romanoff.
- I co?- spytałam opierając się o ścianę za kobietą.
- Odczytał- odpowiedziała nie odrywając wzroku od ekranu.- Co?- zdziwiła się widząc treść odpowiedzi Rogersa.
- Co napisał?- zapytał Tony zerkając na telefon Natashy.
- Zakodował odpowiedź, mieliście racje, dzwonił z polecenia Fury'ego- westchnęła podając telefon Starkowi.
- To wygląda jakby kliknął przypadkowe litery. Jak widać wiek mu nie służy- zażartował oddając telefon rudowłosej.
- Pokaż mi to- oznajmił Bucky analizując treść smsa.- To szyfr, w wojsku uczono nas wielu metod kodowania wiadomości- dodał zamyślając się.
- Dasz rade to rozczytać?- zapytał Barton.
- Potrzebuje jakiejś kartki i długopisu- stwierdził mężczyzna podchodząc do stołu w kuchni.
- Łap!- krzyknął Tony rzucając w zamyślonego mężczyznę notesem z przyczepionym do niego długopisem. Bucky nie odwracając wzroku od telefonu, chwycił metalową ręką zeszyt odkładając go na stół.
- Dajcie mi 5 minut, użył jednego z trudniejszych. W tych czasach nikt nie korzysta z takich szyfrów, oby Fury też go nie znał- westchnął notując coś na pierwszej stronie. Usiedliśmy przy stole wpatrując się w zamyślonego mężczyznę. Po paru minutach podał telefon siedzącej obok Nat i przeczytał:
- Rozumiem was, nie kontaktujcie się z nami, śledzą nasze telefony.
- Miło to słyszeć- szepnęłam zerkając na szatyna.
- Chyba w końcu przejrzał na oczy- stwierdził Clint.
- Pójdę na górę sprawdzić czy Wanda czegoś potrzebuje- oznajmiłam kierując się do schodów. Kobieta znajdowała się w sypialni najbliżej wejścia na górę. Weszłam do środka widząc ją siedzącą na łóżku. Wpatrywała się w ścianę pustym wzrokiem.
- Wanda, wszystko okej?- zapytałam powoli zbliżając się do szatynki. Na mój głos potrząsnęła lekko głową, jakby wracając do rzeczywistości.
- Tak, czemu pytasz?- zdziwiła się uśmiechając się szeroko.
- Wyglądałaś jak w jakimś transie- stwierdziłam siadając na brzegu łóżka.
- Wszystko jest dobrze- zapewniła mnie lekko poddenerwowanym głosem. Czułam stres i zmęczenie bijące od kobiety. Jak widać środek uspokajający, który podali jej w więzieniu jeszcze nie minął.
- Chcesz się przespać?- spytałam.
- Nie wiem- westchnęła przecierając oczy.- Nie wiem co się ze mną dzieje, dziwnie się czuje- dodała przenosząc na mnie przekrwione oczy.
- Sądzę, że powinnaś się przespać- odparłam uśmiechając się lekko.
- Nie musisz obchodzić się ze mną jak z jajkiem, jest okej. Powiedz mi o czym rozmawialiście- poprosiła opierając się o ścianę.
- Steve zakodował dla nas wiadomość, że nas rozumie, ale TARCZA śledzi ich telefony. Poza tym niedługo będę musiała wyruszyć do Asgardu aby pomóc Lokiemu...
- Lokiemu?- zdziwiła się słysząc znajome imię.
- Wiem, to dłuższa historia, muszę tam być i powstrzymać Hele- odpowiedziałam.
- To o tym informował Visiona kamień?- dopytała.
- Nie wiem, wątpię... czuje, że nadciąga coś większego- westchnęłam wpatrując się w kołdrę.- Nie martwmy się na zapas, teraz mamy na głowie Fury'ego- dodałam wstając.
- Może faktycznie się zdrzemnę, obudź mnie jakby coś się działo- oznajmiła Wanda kładąc się na boku, twarzą do mnie.
- Dobranoc- szepnęłam wychodząc i zamykając za sobą drzwi.
- Jak tam u niej?- dotarł do mnie głos Bucky'ego. Podskoczyłam nie spodziewając się mężczyzny stojącego
tuż obok schodów.
- Nie najlepiej- odpowiedziałam gasząc świecące na niebiesko dłonie.
- Chcesz pobiegać?- zapytał po chwili przenosząc wzrok na pobliskie okno.
- Możemy- wyraziłam zgodę uśmiechając się lekko.
- Tony ma jakieś ciuchy sportowe, Pepper również. Zostawili już tutaj trochę rzeczy- poinformował mnie podchodząc do drewnianych drzwi.
- Możemy je wziąć?- upewniłam się zaglądając niepewnie do pomieszczenia.
- Stark się zgodził- zapewnił mnie Bucky wchodząc do środka.
Przebrałam się w wygodniejsze ubrania, zakładając do tego jedyne buty jakie miałam, tenisówki. Na dworze było około 8 stopni, lecz temperatura nie stanowiła dla mnie problemu. Wyszliśmy na zewnątrz i ruszyliśmy w stronę lasu. Milczeliśmy wsłuchując się w szum wiatru między bezlistnymi drzewami. Czułam lekkie napięcie, należące zarówno do mnie, jak i do mężczyzny. Wiedziałam, że treningi to jego sposób na radzenie sobie ze stresem. Oficjalnie wybaczono mu wszystkie zbrodnie, więc nie czekają go żadne konsekwencje w związku z Hydrą. Jednakże obiecał trzymać się z dala od kłopotów. Przez to, że mi pomógł, znów naraził się rządowi, który dał mu drugą szanse. Wiedziałam, że gdyby mógł i tak nie zmieniłby swojej decyzji co do mnie, lecz cały czas miał z tyłu głowy potencjalne konsekwencje. Przyspieszyłam lekko wyprzedzając go o pół kroku. Od razu zrównał tępa nie odrywając wzroku od ścieżki.
- Chcesz się ścigać?- spytałam zerkając na niego.
- Jeśli dasz radę, to możemy- zaśmiał się przyspieszając. Ruszyłam sprintem wyprzedzając mężczyznę. Szybko nadgonił odległość starając się za wszelką cenę wygrać. Biegliśmy wzdłuż ścieżki, aż dotarliśmy do głównej drogi.
- Zawracamy?- wysapałam czując jak całe zmęczenie zaczyna do mnie docierać.
- Możemy- zgodził się szatyn dobiegając do mnie, aby za chwile znów ruszyć szybkim tempem w stronę lasu. Wyprzedziłam go nie oglądając się za siebie. Po kilku minutach dobiegliśmy pod dom Clinta.
- Sądzę, że mamy remis- sapnęłam opierając się o ścianę domu.
- A ja, że wygrałaś- zaśmiał się Bucky wycierając pot z czoła.- Dobiegłaś pierwsza do głównej drogi, teraz w tym samym czasie. Podsumowując, wygrałaś- dodał poklepując mnie po plecach.
- Zatem dziękuje za godną rywalizację- oznajmiłam wyciągając dłoń. Mężczyzna uścisnął ją śmiejąc się.
- Szybko wam poszło, miałem nadzieje, że znikniecie chociaż na pół godziny- powiedział Stark wychodząc z garażu oraz kierując się do drzwi wejściowych.
- Bucky może i tak, ale ja jestem jeszcze młoda i sprawna- zażartowałam, na co szatyn szturchnął mnie łokciem w bok.
- Chodźcie do środka, bezpieczniej- dodał Tony otwierając drzwi.

Dzisiaj wyjątkowo krótki rozdział, za tydzień już normalnie na 2000+ słów. Dziękuje wam za taki pozytywny odzew! 🥰

PERFECT SOLDIEROpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz