Słyszeliśmy kroki i stłumione głosy tuż nad nami. Jeden z nich był bardzo niski, prawdopodobnie należał do Fury'ego. Zerknęłam na Bucky'ego, który patrzył się na sufit. Wtem odgłos kroków stał się głośniejszy, ktoś schodził do piwnicy. Od razu spojrzałam na drzwi, które były starannie przykryte książkami.
- Czysto!- krzyknął męski głos, a kroki zaczęły cichnąć. Odetchnęłam z ulgą opierając głowę o zagłówek fotela. Po parunastu minutach ktoś zaczął odsuwać regał. Poczułam ukłucie stresu w żołądku, lecz okazało się, że to tylko Tony. Wyszliśmy z pomieszczenia kierując się na górę do salonu. Tam ku mojemu zdziwieniu siedział Nick Fury. Zatrzymałam się gwałtownie zerkając na stojącego w rogu Steve'a.
- Na wstępie chciałbym cię zapewnić, że nie mam złych zamiarów- rozpoczął Fury.- Widziałem co się działo w Nowym Jorku, wiem, że jesteś nam potrzebna. Zresztą tak jak twoi sojusznicy. W obliczu takiego zagrożenia nie ma czasu na konflikty- kontynuował mężczyzna.
- Czyli mogę tu zostać?- upewniłam się przerywając jego monolog.
- Jeszcze przez pare dni. Potrzebujemy was wszystkich w TARCZY- odpowiedział Nick.
- Chodzi o główną siedzibę?- spytał Clint.
- Nie do końca. Chodzi o powietrzną bazę, helicarrier. Ten sam którego użyliśmy w 2012. Musimy mieć na oku cały Nowy Jork i ewentualne jego okolice. Na ziemi będzie ciężej- wyjaśnił mężczyzna.- Tak więc za trzy, cztery dni ktoś tu po was przyjdzie- dodał zerkając na mnie.
- A co z kryształem Visiona?- zapytałam.
- Co z nim?- zdziwił się Fury.
- Steve miał namówić T'Challe abyśmy polecieli do Wakandy, aby oddzielić kryształ od Visiona- wytłumaczyłam spoglądając na blondyna.
- Ja nic o tym nie wiem, ale rozumiem, że to coś istotnego. Porozmawiam z T'Challą i księżniczką Shuri- odpowiedział mężczyzna kierując się do wyjścia.- Bądźcie gotowi- dodał na odchodne i zamknął za sobą i Marią Hill drzwi. Kilka czarnych samochodów odjechało znikając za drzewami.
- Oby nikt od Thanosa nas szybciej nie odwiedził- westchnęła Natasha idąc na górę. Obawiałam się tego, że możemy nie zdążyć oddzielić Visiona od kryształu. Poza tym, Thanos mógł wysłać kolejnych zwiadowców jak poprzednio. Ruszyłam za Natashą na górę chcąc uciąć sobie drzemkę.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Obudził mnie głośny huk i krzyki. Zerwałam się z łóżka podbiegając do okna. Przed domem zobaczyłam dwie dziwne postacie i świecącą na czerwono Wandę. Czym prędzej otworzyłam drzwi od sypialni wypadając na korytarz. W tym samym czasie z innego pokoju wyszedł Tony.
- Co się dzieje?!- zapytałam stając przed schodami.
- Podejrzewam, że Thanos- westchnął mężczyzna mijając mnie na schodach. Wybiegłam na dwór od razu osłaniając siebie barierą, a Starka tarczą. Chwile później odbiła się od niej wyrzucona przez kosmitkę włócznia. Stark czym prędzej założył na siebie zbroje i strzelił w kosmitę laserem. Zwinnie go ominęła chwytając swoją włócznie. W ostatniej chwili wyrwałam jej broń z rąk, gdyż chciała wbić ją w Tony'ego. Wściekła rzuciła się na mnie odbijając się od bariery. W odpowiedzi kopnęłam kobietę w brzuch i podcięłam nogi. Zwinnie odbiła się od ziemi nie upadając. Zerknęłam kątem oka na Wandę, która wraz z Visionem walczyła z drugą postacią. Był to obcy przypominający tego, który w Nowym Jorku porwał Doctora Strange'a. Uniknęłam ciosu kobiety odsuwając się kawałek do tyłu. Ona wyrwała mi włócznie z rąk. Wtedy Tony zaczął strzelać w nią laserami. Była niezwykle szybka, odbijała pociski włócznią. Ostatecznie skierowała jej wylot ku mojej osobie i próbowała trafić mnie w brzuch. Zrobiłam unik lecz broń przebiła się przez barierę, mijając mój bok o kilka milimetrów. Obrzuciłam kosmitkę zdziwionym spojrzeniem, a ona odpowiedziała chytrym uśmiechem. Broniłam się przed włócznią, która atakowała mnie z każdej strony. W końcu udało mi się chwycić jej wylot i wyrwać ją z rąk kobiety. Rzuciłam nią pare metrów dalej i zacisnęłam kobietę mocą. Następnie podniosłam ją wysoko do góry i rzuciłam w przeciwnym kierunku co włócznia. Tony w między czasie dołączył do Wandy i Visiona w walce z bardziej męsko wyglądającym kosmitą. Spojrzałam w stronę domu, w środku przy oknie stała Natasha, Bucky i Clint. Oni nie mieli mocy ani zbroi, nie mieli jak walczyć. Jedynie po chwili zauważyłam łuk w ręku Bartona. Chyba czekał na odpowiedni moment. Kiwnęłam do nich głową na znak, że mają tam zostać i uniknęłam ataku kosmitki, która zdążyła tu przybiec. Wiem, że jej celem była włócznia leżąca około 2 metry od nas. Podniosłam do góry broń, zerknęłam na okno na drugim piętrze, w którym stała Natasha i rzuciłam tam włócznią. Bucky chwycił ją metalową ręką i wyskoczył z okna lądując na ziemi obok mnie. Zaczął walkę z kobietą, mieli umiejętności na podobnym poziomie, lecz Bucky miał włócznie i metalową rękę. Po chwili dołączyła Natasha z podręcznym pistoletem za paskiem. Walczyła u boku Bucky'ego atakując kobietę za zmianę z Barnesem. Ja podleciałam kawałek dalej i rzuciłam kilkoma kulami mocy w kosmitę, z którym walczyła Wanda, Vis i Stark. Trafiłam go w plecy przez co upadł na ziemie. Wtedy Vision strzelił w niego laserem z kamienia. Kosmitka zauważyła co się dzieje i wrzasnęła coś na całe gardło. Podbiegła do kompana, a nad nimi pojawiło się światło. Wtedy zauważyłam wielki statek kosmiczny, który zjawił się nad nami. Kobieta warknęła na na nas i teleportowała się wraz z drugim kosmitą na statek.
Po chwili odlecieli znikając za chmurami.
- Musimy lecieć do Wakandy jak najszybciej- odezwałam się patrząc na zmęczoną Wandę i Natashe. Ani Vision ani Bucky nie byli zmęczeni. Zresztą tak jak ja. Myślałam, że Natasha również przyjęła jakiegoś rodzaju serum, lecz chyba się myliłam.
- Skontaktuje się z Furym- westchnęła Nat wyciągając telefon. Napisała szybką wiadomość po czym odpisała na kolejną.
- Za kilkanaście minut będą po nas agenci- oznajmiła kierując się w stronę domu.
- Szkoda, że nie wiemy gdzie poleciał ten statek- powiedziałam idąc za kobietą.
- Wiemy- odparł Stark.- W ostatniej chwili strzeliłem w pokład pociskiem lokalizującym- dodał uśmiechając się. Zastanawiałam się dlaczego Clint nam nie pomógł. Miał przecież swoją broń, mógł być bardzo przydatny. Stał domu przy wejściu przyglądając się nam uważnie przez okno. Weszłam do środka i bez słowa minęłam mężczyznę. Podeszłam do kranu aby nalać sobie szklankę wody. Za mną weszła cała reszta. Od razu ruszyli na górę chcąc się spakować. Ja wszystkie swoje rzeczy zostawiłam u Petera prawie miesiąc temu. Teraz żyłam korzystając z dóbr materialnych innych osób. Przydałoby się kiedyś go odwiedzić i zabrać te rzeczy. Z zamyśleń wyrwało mnie pukanie do drzwi. Barton otworzył je wpuszczając agentów do środka. Odstawiłam pustą szklankę do zlewu i weszłam po schodach na górę.
- Już są!- krzyknęłam.
- Zaraz idziemy!- odkrzyknął Tony.
Po niecałych pięciu minutach wszyscy zeszli.
- Co się wydarzyło?- zapytał agent gdy wszyscy już byli na dole.
- Zaatakowali nas kolejni kosmici, prawdopodobnie również od Thanosa- odpowiedziała Natasha.
- Wiecie czego chcieli?- dopytał drugi mężczyzna.
- Nie, nie powiedzieli- westchnął Clint.
- Ciebie tam nawet nie było- burknęłam pod nosem.
- Ponieważ wiedziałem, że dacie sobie beze mnie rade- odpowiedział irytująco spokojnym głosem.
- Skąd mogłeś to wiedzieć Clint, może cię potrzebowaliśmy? Ja rozumiem, że się bałeś ale jesteś agentem, tym bardziej powinieneś wiedzieć, że czasem trzeba się przełamać!- powiedziałam dość zdenerwowanym tonem.
- Może chodźmy do samochodów, Pani Romanoff, będzie pani prowadzić ten, który przyholowaliśmy- przerwał dyskusje agent.
- Jasne- odpowiedziała kobieta biorąc od mężczyzny kluczyki. Wsiedliśmy do trzech samochodów i ruszyliśmy w kierunku głównej bazy TARCZY.
Po około czterdziestu minutach jazdy byliśmy na miejscu. Na wejściu przywitał nas nie kto inny jak Nick Fury oraz Maria Hill. Wysiedliśmy z samochodów i minęliśmy ich wchodząc do środka.
- Będziecie spać na dole, razem z innymi gośćmi- oznajmił Fury prowadząc nas do windy. Zjechaliśmy piętro w dół wysiadając na -1. Agenci rozdzielili nas po jednoosobowych pokojach i dali nam czas aby się rozpakować. Równo o 18 spotkaliśmy się w sali konferencyjnej, którą ostatnim razem doszczętnie zniszczyłam. Zajęliśmy miejsca i jak zwykle wszyscy agenci szukali krzeseł jak najdalej ode mnie. Bucky zauważył to i wstał ze swojego miejsca dosiadając się obok mnie. To samo zrobiła Wanda uśmiechając się delikatnie.
- Dziękuje- szepnęłam odwzajemniając uśmiech. Gdy do sali wkroczył Fury zapadła cisza. Zajął miejsce u szczytu stołu obrzucił każdego z nas surowym spojrzeniem i od zaczął od pytania:
- Co się wydarzyło?
- Zaatakowało nas dwóch, wyszkolonych kosmitów- odpowiedziała Natasha siedząca naprzeciwko mnie.
- Nie wiadomo czego chcieli, ale prawdopodobnie kryształu Visiona, tak samo jak poprzedni- dodałam.
- Nie wiemy tego- stwierdził Nick. Kiwnęłam pare razy głową zgadzając się z nim.
- Musimy przetransportować Visiona do Wakandy, to nasza jedyna nadzieja- powiedziała Wanda.
- Jestem w stanie się na zgodzić, lecz dalej nie ma dowodów na niewinność Alex- odezwał się T'Challa siedzący po przeciwległym końcu stołu.
- To prawda, nie mam nic na swoją obronę oprócz świadków, którzy dwa dni po ataku zabrali mnie z Syberii- odpowiedziałam przypominając sobie moją ucieczkę z bazy Hydry.
- Nie oczekujemy, że nam zaufasz, lecz to jedyna szansa na ocalenie życia Visiona i oddzielenie go od kryształu- oznajmił Steve.
- Rozmawiałem z Shuri, jest w stanie to zrobić. Muszę jednakże zabrać ze sobą twórców Visiona, czyli Starka i Bannera- odpowiedział król.
- Mogę ściągnąć tu Bruce'a nawet teraz- zaproponowałam.
- Teleportujesz się z nim?- upewnił się Nick.
- Tak, pójdę do sanktuarium, zobaczę czy tam dalej jest- odparłam znikając. Otworzyłam oczy w ogromnym holu.
- Banner?!- krzyknęłam wchodząc na schody.- Banner!
- Jak mniemam szukasz Bruce'a Bannera- dotarł do mnie głos Doctora Strange'a.
- Jest tutaj? Albo chociaż wiesz gdzie jest?- spytałam.
- Jest w hotelu niedaleko stąd- oznajmił otwierając portal prowadzący do pokoju hotelowego.- Powinen tam być- dodał mężczyzna. Kiwnęłam głową w podzięce przechodząc przed okrąg.
- Nie chcesz wiedzieć po co go szukam?- zapytałam.
-Wiem- odparł mężczyzna i zamknął portal. Wzruszyłam ramionami rozglądając się po pomieszczeniu. W pokoju nikogo nie było. Usiadłam na dużym łóżku czekając na mężczyznę. Jak na zawołanie drzwi się otworzyły, a do środka wszedł Banner.
- Witaj Bruce- przywitałam mężczyznę, który lekko podskoczył z przerażenia.
- Co ty tu robisz?- spytał zdziwiony.
- Potrzebujemy cię, wszystko ci wyjaśnię, ale złap mnie za rękę- odpowiedziałam wyciągając dłoń. Mężczyzna niechętnie ją chwycił i przenieśliśmy się do sali konferencyjnej.
- Wow- zdziwił się widząc tylu ludzi.
- Witaj Bruce- przywitał mężczyznę Nick- Wiem, że jesteś zdezorientowany, ale na ataku na Nowy Jork się nie skończy. Musisz polecieć do Wakandy i pomóc przy usunięciu kryształu z czoła Visiona- wyjaśnił po krótce Fury.
- J-jasne, czemu nie- zająknął się w odpowiedzi Bruce.
- A co z resztą?- zapytał Steve.
- Skoro Alex umie się teleportować to jak zajdzie taka potrzeba, przeniesie całą resztę do Wakandy- odpowiedział T'Challa.
- Ma to sens- zgodziłam się.- Ale nie dam rady przenieść wielu osób na raz, kosztuje mnie to za dużo energii, mogę zemdleć- dodałam.
- Jakoś to załatwimy, a teraz zabiorę ze sobą Visiona, Starka i Bannera, czeka na nas odrzutowiec- oznajmił T'Challa wstając. Wymienione przez niego osoby oraz dwie strażniczki króla również wstały i ruszyły do wyjścia.
- Wy możecie tutaj zostać i czekać na ewentualny sygnał od T'Challi- dodał Fury.
- Czyli między nami rozejm?- upewniłam się, nie wiedząc na ile bezpiecznie mogę się czuć.
- Zawieszenie broni- odpowiedział z uśmiechem i wyszedł z pomieszczenia w otoczeniu agentów.
CZYTASZ
PERFECT SOLDIER
FanfictionBól- tak opisałabym moje życie jednym słowem. Ból, walka i zemsta- to już bardziej rozwinięty opis. Hydra mnie porwała i zmusiła do zmiany w bezduszną maszynę. Od tego czasu wszystko się zmieniło, cały świat stanął do góry nogami. Tylko, jak to na...
