~41~

1.1K 56 4
                                        

  Założyłam z powrotem te same ubrania i poszłam za Marią do jednej z sal konferencyjnych. Każdy z agentów omijał mnie szerokim łukiem błądząc wzrokiem po ścianach. Traktowali mnie jak tykającą bombę... którą rzeczywiście byłam. Weszłam do sporego, białego pomieszczenia i usiadłam na przezroczystym krześle. Agentka Hill zajęła miejsce naprzeciwko mnie uśmiechając się pocieszająco. Jako jedyna nie traktowała mnie jak zagrożenia. Nie bała się mnie. Odwzajemniłam uśmiech spuszczając wzrok, gdy do pomieszczenia weszła reszta agentów. Gwar rozmów ucichł. Wszyscy zajęli wolne miejsca zostawiając te obok mnie puste. Ostatnie dwie osoby niechętnie usiadły obok cały czas zerkając niepewnie na moje dłonie.
- Za 2 dni wylatujemy na Syberie- rozległ się donośny głos Fury'ego. Spojrzałam w jego stronę widząc jak siada u szczytu stołu.- Powitajmy Alex Winehouse, nową agentkę!- dodał wskazując na mnie dłonią. Podniosłam wzrok widząc niepewne spojrzenia pozostałych. Maria zaczęła klaskać dając do zrozumienia reszcie, że też powinni. Rozległy się oklaski, które równie szybko ustały.
- Tak więc wracając do misji. Wylecicie odrzutowcem z dachu o 8:00 rano. Będzie was tam ósemka więc trzymajcie się w parach. Waszym zadaniem jest przeczesać cały teren w poszukiwaniu ocalałych żołnierzy Hydry. Jeśli takowych znajdziecie, zakujcie i tu przewieźcie. Wysoce prawdopodobne, że w takiej sytuacji popełnią samobójstwo, aby uniknąć wyjawienia ważnych danych. Nie możecie do tego dopuścić. Strzelajcie rzutkami ze środkiem nasennym. Alex zaprowadzi was do gabinetu Struckera, w którym znajdują się ważne dokumenty związane z TARCZĄ. Zabierzcie je wszystkie. Później wracacie prosto do bazy, bez żadnych przystanków i opóźnień. Oczekuje was z powrotem po maksymalnie 14 godzinach, co da wam 3,5 godziny na wykonanie samego zadania- oznajmił Fury zamykając teczkę.- Wszystko jasne?- dopytał rozglądając się po zgromadzonych.
- Czy wiadomo ile Hydrowców przeżyło?- zapytał jeden z agentów.
- Mało- szepnęłam wpatrując się w biały blat.- Większość z nich była ze mną w sali. Przeżyli jedynie ci, co mieli wtedy obchód, czyli około 6 osób- dodałam podnosząc wzrok na pytającego mężczyznę, który od razu przeniósł spojrzenie na podłogę.
- Zakładając, że jeszcze żyją i tak macie przewagę liczebną- zapewnił Nick wstając od stołu.- Pojutrze godzina 8:00 na dachu- przypomniał opuszczając pomieszczenie. Poczekałam aż wszyscy wyjdą, po czym udałam się do najbliższej łazienki. Wolałam, aby nikt mnie nie śledził, gdyż chciałam porozumieć się z Wandą. Nie wiedziałam, czy ona również mnie zdradziła czy też nie. Jednakże była jedyną osobą, która mogła mi wszystko wyjaśnić. Zamknęłam się w jednej z kabin i przymknęłam oczy lądując w znajomej ciemności. Wanda! krzyknęłam rozglądając się wokoło. Wtem ujrzałam kobietę stojącą kawałek dalej. Ruszyłam w jej stronę czując coraz mocniejszy ból w żołądku. Byłam wściekła, miałam ochotę na nią nakrzyczeć, pobić. Czułam się zdradzona i skrzywdzona,
do tego przez osobę, której ufałam. „Alex? Wszystko ci wyjaśnię, błagam cię nie złość się" powiedziała Wanda podchodząc bliżej. Zacisnęłam pięści odwracając wzrok. Z trudem powstrzymałam się przed wybuchem, wolałam najpierw usłyszeć co ma na swoją obronę. „Ja, James, Tony i Natasha głosowaliśmy przeciwko temu pomysłowi. Jednakże większość zdecydowała się pójść na ugodę. Do tego król T'Challa kontaktował się z Furym, który przedstawił mu twarde dowody przeciwko tobie. Jako, że wszyscy wolą uniknąć wojny z Wakandą ciężej było nam argumentować przeciwko temu planowi. Steve dogadał się z Furym, że jeśli oddamy cię w jego ręce to porozmawia z ONZ i zniweluje ustawę o naszej prywatyzacji." zaczęła tłumaczyć kobieta. W takim razie co teraz ze mną będzie? Czy Peter chociaż o wszystkim wie? Spytałam czując coraz większy żal. „Peter Parker bierze udział w naszym planie" oznajmiła Wanda. Jakim planie? Zdziwiłam się rozluźniając dłonie. „Nie zostawimy cię w TARCZY, spokojnie. Polecisz na te misje, a my odbijemy cię zanim zdążycie wylecieć z powrotem." wyjaśniła kobieta podchodząc bliżej, „Mimo iż przysparzasz nas o same problemy, to przywiązaliśmy się do ciebie. Poza tym lepiej gdy Natasha i Stark mają zajęcie, gdy się nudzą są nie do zniesienia" dodała ze śmiechem. Nie jestem zła, po prostu bałam się, że naprawdę mnie tu zostawicie, szepnęłam łapiąc kobietę za rękę. „James by sobie tego nie wybaczył" odparła ściskając moją dłoń. „W takim razie do zobaczenia", powiedziała rozpływając się we mgle. Do zobaczenia... wyszeptałam otwierając oczy.

PERFECT SOLDIEROpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz