Zaktualizowaliśmy nasze Wytyczne Treści.
Zapoznaj się z najnowszymi wytycznymi, aby nadal bezpiecznie udostępniać historie.

Rozdział 36

38 6 0
                                        

Urodziny, piękny wyczekiwany przez każdego dzień, gdzie świętujemy swoje szczęśliwe przyjście na świat, nasze narodziny. Jednak czy to jakie życzenie pomyślimy i wypowiemy sobie w myślach, wpłynie na nasze późniejsze życie? Zastanawiam się nad tym, bo po tym prawie wpadłam pod samochód, ale uratował mnie w ostatniej chwili Chan, nagłe poznanie Taehwan'a. Czy to nie dziwne? Nie było to w wielkim odstępie czasu, bo zaledwie parę dni, a się zdażyło. Przypadek? Nie sądzę, aby tak było. Więc co przeznaczenie czy głupie życzenie urodzinowe? Muszę się tego dowiedzieć co spowodowało, że moje życie tak ma wyglądać.

Dni mijały mi bardzo szybko, bo codziennie wstawałam wcześnie rano i chodziłam na uczelnie, a potem wracałam do domu i uczyłam się do późna, bo zbliżały się egzaminy. Egzaminy semestralne i chciałam dobrze wypaść. Chan nie odzywał się, a ja się nie martwiłam, bo wiedziałam, że nie mają czasu. Skupiłam się na nauce i udało się, bo zdałam na pięć wszystkie możliwe zaliczenia. Tego wieczora postanowiłam wcześniej położyć się spać. Przykryłam się kołdrą, a głowę ułożyłam na poduszce oddając się krainie snów. Gdy oczy były zamknięte ujrzałam siebie i Taehwan'a proszącego mnie o to, abym nie wyjeżdżała do Seulu.
Nie wiedziałam dlaczego tak bardzo nie chce, żebym tam pojechała, bo przecież sam tam nie dawno się przeprowadził. Ja miałam tam przecież brata, który miał zostać idolem. Było by mi łatwiej, a on był taki uparty. Ale miał rację nie powinno mnie tam być.

Starałam się jak mogłam, aby przekonać tatę i zostać w Incheon. Lecz nie udało mi się tego zrobić. Przeprowadziliśmy się jeszcze szybciej niż było w planie. Tata kupił dom, a ja zaczęłam szkołę. Już pierwszego dnia czekało na mnie "miłe" powitanie. Zdążyłam wejść do szkoły i zostałam obrzucona jedzeniem. Mój mundurek był w ciężkim stanie. Udawałam silną, ale było mi ciężko. Aż nie wytrzymałam i uciekłam stamtąd. Znalazł mnie dopiero Tae ze swoimi "braćmi". Chodź niektórzy faktycznie nimi byli, ale nie wszyscy. Wtedy przyjęli mnie do swojej "mafii" i nawet wytrenowali. Wkrótce każdy w szkole się mnie bał, bo zaczęłam siać postrach, ci którzy mnie dręczyli szybko przekonali się o mojej sile i byli potulni jak baranki. Mi to bardzo odpowiadało, bo miałam spokój. Byli też Ci, którzy zwracali się o pomoc do mnie, abym ich chroniła, a ja w miarę możliwości to robiłam i nikt mi się nawet nie sprzeciwił. To był piękny czas.

***

Lata minęły, a ja i chłopaki z żyliśmy się jeszcze bardziej niż dotychczas. Szkolna "mafia" Horangi działała sprawniej i efektowniej. Co za tym szło musieliśmy zabijać więcej osób, ale jakoś dawaliśmy radę. Nie powiem było ciężko ukryć fakt, że mam dwie tożsamości. Tą silną Mi Lan i tą słabszą, prawdziwą Mi Rose. Ale dawałam radę.

Działaliśmy na określonym terenie, którego bez powodu nie przekraczaliśmy, chyba że zaszła taka potrzeba, ale zdarzało się to naprawdę rzadko. Dlaczego zabijaliśmy? Cóż w tych mafiach chodzi o to, aby walczyć ze sobą nawzajem i zabijać jak również zdobywać nowe tereny i rozszerzać swoją działalność na większą skalę. Czy tego chcemy czy nie. To nie jest prawdziwe życie. Wszystko co dzieje się tu zostaje tu. To właśnie przez to, że podjęłam się tego "wyzwania" muszę w tym świecie być i działać. Tak jak kiedyś w świecie Mistycznego przeznaczenia. Ale chce pomóc Taehwan'owi wrócić do naszego świata tak jak żył kiedyś. Dać mu nowe życie i nowe przeznaczenie. Prawdą jest to, że mając sześć lat prawie potraciło mnie auto, bo bym pod nie wpadła, prawdą jest, że poznałam Tae i zostaliśmy przyjaciółmi. Prawdą jest to, że mając dwanaście lat przeprowadziłam się z tatą do Seulu, chodź mój przyjaciel błagał mnie na kolanach, abym tego nie robiła. Jednak byłam dzieckiem i nie mogłam nic zrobić. Prawdą jest to, że w wieku siedemnastu lat dołączyłam do szkolnej "mafii" mojego przyjaciela i ludzie zaczęli się mnie bać. Natomiast ja przyjęłam nowe imię i nową twarz Kim Mi Lan.

***
Może trochę krótki, ale to nic jest w nim to co chciałam, żeby było. Może nie spełnia on waszych oczekiwań, ale mnie się podoba.

Trzymajcie się ciepło 🥰❤️

Moc przeznaczeniaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz