Zaktualizowaliśmy nasze Wytyczne Treści.
Zapoznaj się z najnowszymi wytycznymi, aby nadal bezpiecznie udostępniać historie.

Rozdział 47

49 8 0
                                        

Młoda kobieta, poszła do wróżki zapytać się czy jej córka mimo tej klątwy będzie mogła żyć szczęśliwie. Wróżka jednak powiedziała, że nie jest to możliwe w tym życiu, bo rzuciła na nią czar kobieta, która popełniła samobójstwo i zdążyła się odrodzić, nie zabijając bestii, którą sama stworzyła. Dlatego tylko ona może uratować jej córkę jak i synów. Tylko ona może to zakończyć, a żeby tak było musi połączyć siły z jej córką i robić wszystko to co należy. Mianowicie musi pokonać dziesięć "mafii" właściwie to a la mafii, oraz zmierzyć się z rzeczywistością, która będzie dla niej trudna. Rzucając czar na nich rzuciła czar na siebie. I to taki nad którym ona sama nie mogła zapanować.

***

- Chłopaki teraz zostało nam jeszcze tylko pięć! ( krzyknęłam).
- Połowa, świetnie. Tygrysy zawsze w akcji! ( Krzyknął jeden z nich)
- Seo... Seomin?!
- Tak. ( odpowiedział).

Zaczęliśmy walczyć z wrogami i udało nam się, pokonaliśmy ich jak należy. Zostało nam już niewiele. Byłam zdziwiona tym, że Seomin tam był, ale może to też było jakieś przeznaczenie.

***

Obudziłam się i kolejnego dnia, zastanawiałam się nad tym wszystkim, czy to ma jakiś sens. Seomin mówił, że pochodzi z tamtego świata, ale to wskazywałoby mi na jedno, że on jest jednym z synów króla i tej młodej kobiety. Co oznacza, że faktycznie pochodzi ze świata Mistycznego przeznaczenia. Zadzwoniłam do niego i powiedziałam mu, że wiem. Wiem wszystko to co nie chciał, żebym wiedziała.

- Wiem wszystko! ( zaczęłam wściekła).
- Znaczy się co wiesz?! ( zapytał również unosząc swój ton).
- Wiem, że jesteś synem króla i królowej z wizji Mi Lan. Wiem to!
- Ale skąd? Jak?
- Nie ważne. Wiem to i zastanawiam się po co to wszystko? Dlaczego nie mogę mieć normalnego życia?
- Mi Rose mi też jest ciężko. Myślisz, że to miłe udawać, że jest się z tego świata, a co noc widywać jakieś dziwne rzeczy?
- Więc ty też je widzisz?
- Tak widzę je i nawet widzę twoją przyszłość. Owszem jest sposób, żeby to skończyć, ale to nie będzie proste.
- Dlaczego?
- Bo zostaliśmy przeklęci i to wszyscy.
- Wiem!
- Nie, nie wiesz! Nie wiesz wszystkiego!

Rozłączył się, a ja się rozpłakałam. W tym czasie też zadzwonił dzwonek i nie powstrzymując łez, poszłam otworzyć drzwi, a w nich zobaczyłam Bang Chan'a. Chłopak wszedł do środka i spytał mnie co się stało.

- Co się stało?
- Nic, pokłóciłam się z kolegą ze studiów. ( odpowiedziałam).
- To znaczy? O co poszło?
- To skomplikowane, ale jest mi bardzo smutno i przykro.
- Ach. ( westchnął, a potem dodał). Chodź tu do mnie. ( wyciągnął ręce, a ja się przybliżyłam. Zamknął mnie w szczelnym uścisku i zaczął kontynuować). Nie przejmuj się tym, bo nie warto. Może chcesz wrócić do nas?
- Nie, dziękuję. To dla mnie chyba na dzisiaj za daleko.
- Nie mówiłem o Incheon, lecz o tym naszym starym dormie.
- Nie wiem, czy to dobry pomysł. Nie chcę być sama w tym dużym domu.
- Rozumiem, ale tak się składa, że nie będziesz sama. ( oznajmił).
- Jak to? ( zapytałam będąc tym skołowana).
- Jutro mamy próbę z samego rana i nie opłacało się wracać do Incheon. Dlatego postanowiliśmy zostać w Seulu.
- No dobrze. To jeśli nie będę wam przeszkadzać to z chęcią.
- Spakuj kilka rzeczy i chodź.
- Dobrze.

Poszłam do pokoju po kilka rzeczy, a kiedy wróciłam faktycznie pojechałam z Chan'em do ich dawnego domu. Podróż nie była zbyt długa, bo to tylko kilka dzielnic ode mnie, więc dosyć szybko byliśmy na miejscu. Wchodząc napotkaliśmy na swojej drodze Felix'a, który zdzwinionym wyrazem twarzy przywitał nas i zaprosił do wewnątrz. Weszliśmy razem, a kiedy przekroczyłam próg salonu, nie wiedziałam co powiedzieć. Dlatego stałam i milczałam, a po chwili poczułam jak przytula mnie mój brat, co było dla mnie dość dziwne, ale wgłębi duszy się cieszyłam i byłam szczęśliwa. Chciałam, aby było tak zawsze. Chodź domyślałam się, że to może być po prostu niemożliwe.

- Moja kochana gwiazdka.
- Tak, jestem tu. Przypadkowo wpadłam na Bang Chan'a i miałam zły humor, więc zaprosił mnie do was, a ja zabrałam kilka rzeczy od siebie i tak właśnie jestem. ( wyjaśniłam, aby nic sobie nie pomyśleli).
- Dobrze, że jesteś. Usiądź tutaj z nami, przyniosę Ci coś do picia. ( powiedział Lee Know i poszedł do kuchni).
- Dobrze.

Gdy Lee znajdował się w kuchni, ja zapytałam mówiąc

- Czy ktoś mi podmienił brata?

Chłopaki zaczęli się śmiać, a później odpowiedzieli.

- Nie, tylko to jest to, że dzisiejsza próba poszła dobrze i wszystko wyszło po naszej myśli. Menadżer oraz prezes również byli zadowoleni. No i jeszcze nikt nie przytył, więc to też super.
- To fajnie.

Podziwiałam ich za tą odwagę, za ten talent, za to, że mimo, iż wiedzieli o zakazach, które panowały w tej branży, to nie wahali się i zostali zespołem. Zostali idolami tylu  ludzi na świecie, że aż sami byli w szoku z tego powodu. Cieszyłam się ich szczęściem i chciałam kiedyś równie tego dokonać co oni. Mianowicie być szczęśliwa i nie mieć zmartwień, a przynajmniej takich jak teraz.

***
Dziękuję za obecność pod tym rozdziałem i widzimy się przy następnym. Pa. 🥰

Moc przeznaczeniaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz