Rozdział 22

6.4K 152 1
                                        

 Zabrałam jedynie torbę z rzeczami na trening i ruszyłam w stronę willi Erica.

Nie musiałam długo czekać by mężczyzna otworzył drzwi, a gdy tylko weszłam do środka małe rączki wtuliły się w me nogi.

- Cześć kochanie - schyliłam się i mocno do siebie przytuliłam.

- Tesknilem Fi - wyszeptał mi do ucha, mocno wtulając się w moją szyję.

- Widziałeś mnie wczoraj i już tęsknisz?

- Za tobą zawse - wyznał z szerokim uśmiechem, mrużąc przy tym oczy, dokładnie tak, jak na naszym zdjęciu, a ja szczerze kocham ten uśmieszek.

Nachyliłam się odrobinkę i cmoknęłam go w nos, przez co maluch zachichotał i znów schował twarz w moich włosach.

- Cześć Faith - brunet posłał mi delikatny uśmiech.

- Cześć Eric - odwzajemniłam jego gest.

- Zapraszam na kolację.

Przeszliśmy do kuchni, gdzie czekoladooki kończył sałatkę.

- Fi?

- Tak skarbie?

Chłopiec nachylił się i wyszeptał tak cicho, jak tylko mógł.

- Tatus był dzisiaj smutny i powiedzial mi, ze tez za tobą baldzo tęsknil.

- Naprawdę? - spytałam go.

- Naplawde.

- Powiedzieć ci coś w sekrecie?

Chłopiec w odpowiedzi pokiwał energicznie głową.

- Też strasznie za wami tęskniłam - wyszeptałam i zaczęłam go łaskotać.

- Psestan Fi! - krzyczał przez śmiech.

- Kocham cię łobuzie - wyznałam całując go w policzek.

- Ja ciebie tez kocham - on natomiast postanowił pocałować mnie w nos.

- Smacznego.

Brunet postawił przed nami dwa talerze.

- Dziękujemy.

Sałatka była lekka i pyszna, a przez całą kolację czułam na sobie wzrok Erica, który stał się zatroskany w momencie, gdy odłożyłam widelec, mając jeszcze trochę dania na talerzu.

Po kolacji, Elijah zaciągnął mnie do salonu i przez pół godziny graliśmy w chińczyka, po czym zaczął oglądać swoje ulubione bajki.

- Chyba czas spać - stwierdziłam głaszcząc główkę chłopca, który powoli przymykał oczka.

- Faith ma rację, powoli nam zasypiasz.

- Dobze.

Dziś wybrał piżamkę w czerwone i niebieskie samoloty, a do czytania bajkę o myszce.

- Fi? - zapytał, gdy kończyłam historię.

- Tak?

- Zostanies na noc, jak ostatnio?

- Nie mogę - odparłam smutno. - Muszę iść do pracy wieczorem.

- Placy? - uniósł brwi ze zdziwienia i momentalnie w oczach pojawiły mu się łzy. - Tata tez idzie do placy?

- Nie tatuś zostaje z tobą skarbie. Ja mam jeszcze drugą pracę i muszę do niej jechać.

- Chce zebyś zostala.

- Nie mogę kochanie, ale przyjdę jutro. Obiecuję.

- Kocham cie.

- Kocham cię maluszku.

Kim Jesteś?Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz