Rozdział 50

6.2K 146 1
                                        

 Wzięłam głębszy wdech nim przekroczyliśmy z Erickiem wejście do firmy, a zaraz potem puściłam nasze splecione dłonie.

- Co jest? - spytał marszcząc brwi.

- Nie chcę by plotkowali na nasz temat, a zapewne i tak to robią.

- I niech plotkują - wyznał, ponownie łapiąc moją dłoń i na środku holu przyciągnął mnie do namiętnego pocałunku.

- Wariat z ciebie - wychrypiałam, gdy się ode mnie odsunął i delikatnie musnęłam jego wargi.

- Holly wygląda jakby nas chciała udusić - wyszeptał i pogładził mnie po odkrytym ramieniu.

- Isak pewnie też tak będzie wyglądał - odparłam, zerkając w stronę przyjaciółki. - Lepiej chodźmy, bo na pewno nas udusi.

Szybkim krokiem doszliśmy do windy, a gdy tylko drzwi zaczęły się zasuwać, położył dłonie na mojej talii, automatycznie moje ręce powędrowały na jego klatkę piersiową, okrytą czarną koszulą i klapami granatowego, prążkowanego garnituru.

- Pięknie dziś wyglądasz - wyznał składając pocałunek na moich ustach i zaciskając dłonie na granatowym materiale sukienki.

Na w miarę upalny dzień jak ten, wybrałam coś delikatniejszego, granatowa sukienka z obniżonymi ramionami, idealnie przylegała do mego ciała, podkreślając wracające krągłości. Kończyła się tuż nad kolanem i z tyłu miała nieco większy rozporek.

- No proszę - usłyszałam za plecami jeden z najbardziej irytujących głosów w tym mieście. - Migdalenie się w pracy jest nie na miejscu.

- Daruj sobie Cameron.

- Powiedź Faith. Znudziło ci się dupczenie z szefem, czy on cię już nie chce.

Poczułam jak dłonie bruneta zaciskają się mocniej na mojej talii.

- Niech twój fagas się dowie, że wywalczyłaś awans puszczaniem się z przełożonym.

- Jesteś taki pewien swoich słów? - wysyczał czekoladooki.

- A jak inaczej mogła osiągnąć taką pozycję?

Eric wyciągnął telefon i szybko wpisał jakiś numer.

- Alex? Dostarczyłeś już to wypowiedzenie, o którym mi wspominałeś?

Nie zdążył nawet usłyszeć odpowiedzi, bo drzwi rozsunęły się właśnie na piętrze szatyna.

- Właśnie jestem w trakcie jego doręczania, prezesie - odparł mężczyzna, który stał tuż przy windzie. - Cześć Faith - przywitał się ze mną.

- Cześć Alex - posłałam mu szeroki uśmiech.

- A to dla ciebie - wręczył dokumenty Cameronowi. - Masz godzinę na opuszczenie firmy O'Connell.

- Jak to? - zdziwił się. - Tylko dlatego, że ona coś napomknęła prezesowi?

- Nie musiała nic mi mówić - odezwał się Eric. - Nie zatrudniam ludzi, którzy nie wnoszą nic do zespołu, a ty się do nich zaliczasz.

Cameron wyszedł z windy z wściekłością wypisaną na twarzy, a my spokojnie dojechaliśmy na ostatnie piętro.

- Gotowa na niespodziankę? - spytał.

- Już się boję.

Drzwi się rozsunęły, ale nie było za nimi Isaka, za to na moich drzwiach pojawiła się nowa plakietka.

"Faith Darkness. Wiceprezes Silver Enterprises Holdings Inc."

- Oszalałeś?! Ja wiceprezesem? - niemal się zakrztusiłam czytając napis na kawałku metalu przytwierdzonym do drzwi.

Kim Jesteś?Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz