Rozdział 54

5.1K 154 2
                                        

 Uchyliłam na moment powieki i zobaczyłam przed sobą mundur ratownika medycznego.

- Proszę nic nikomu nie mówić - wydukałam, nim założył mi maseczkę z tlenem.

- Spokojnie. Zabieramy panią do szpitala.

Kontaktowałam może jeszcze przez minutę, a później ponownie straciłam przytomność.

***

Gdy tylko otworzyłam oczy, zalała mnie jasna poświata.

Leżałam w szpitalnym łóżku i byłam podpięta do różnych pikających urządzeń.

Gdy w końcu oprzytomniałam na tyle, by myśleć racjonalnie, nacisnęłam guzik przywołujący pielęgniarkę.

Uśmiechnięta kobieta podała mi wodę i poszła po lekarza.

- Dzień dobry - przywitał się wysoki blondyn. - Nazywam się Ian i jestem twoim lekarzem prowadzącym. Wie pani dlaczego zasłabła? - spytał.

- Ponieważ jestem w ciąży - odparłam.

- Tak, ale oprócz tego z badań krwi wynika, że ma pani sporą anemię - dodał. - Od kiedy wie pani o ciąży?

- Zrobiłam test wczoraj rano, jeszcze nie byłam u lekarza - wyznałam.

- Zaraz wezwę do pani ginekologa - odparł z uśmiechem. - Podczas upadku uderzyła się pani w głowę i w nocy zrobiliśmy prześwietlenie, jednak nic nie wykryliśmy. Miała pani sporo szczęścia, takie upadki niekiedy kończą się tragedią.

- Czy promieniowanie nie zaszkodziło dziecku? - instynktownie moja dłoń powędrowała na brzuch.

- Nie, okryliśmy panią specjalną matą, która ich nie przepuszcza.

- Dziękuję - odetchnęłam z ulgą. - Nie zdradzali państwo nikomu nic na mój temat? - spytałam.

- Nie. Ratownicy przekazali pani prośbę i została uszanowana, choć pani narzeczony wykłócał się przez pół nocy, że chce się czegoś dowiedzieć o pani stanie zdrowia.

- Wciąż jest w szpitalu? - spytałam. - Tak, śpi przed salą - odparł.

- Proszę mu dalej nic nie mówić - poprosiłam.

- Dobrze.

- Będzie mógł do mnie wejść? - spytałam. - Gdy się obudzi.

- Oczywiście. To zależy od pani - posłał mi szczery uśmiech. - Zaraz przyjedzie pielęgniarka z wózkiem i zabierze panią do doktor Queen.

- Dziękuję.

Piętnaście minut później wyjeżdżałam z sali. Po drodze zauważyłam śpiącego Erica, na jego twarzy czaił się niepokój i najchętniej obudziłabym go, powiedziała, że wszystko jest w porządku i poprosiła by pojechał do domu, ale doskonale zdaje sobie sprawę, że nie odpuści, dlatego wolałam to zrobić dopiero po badaniach.

- Dzień dobry - przywitała mnie kobieta.

- Dzień dobry.

- Dostałam pani dokumentację medyczną - wyznała z bladym uśmiechem. - Z której wynika, że...

- Zostałam zgwałcona - dodałam cicho. - Nie wiem jak to jest możliwe, że jestem w ciąży, ale wykonałam testy przed i po miesiączce i oba wyszły negatywne, a okres też miałam planowo i... - ukryłam twarz w dłoniach.

- Spokojnie - kobieta mnie uspokajała. - Ma pani prawo dokonać aborcji i choć z krwi jednoznacznie wynika ciąża, chciałabym się upewnić i wykonać USG. Dobrze?

Kim Jesteś?Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz