Dochodząc do hotelu "Gold Empire One" wyciągnęłam z portfela złotą plakietkę, by jak najszybciej dojechać na zamknięte dla gości piętra.
Hotel ten ma trzydzieści pięć pięter, z czego ostatnie dziesięć stanowi bazę jego firmy, jednak by się tam dostać trzeba mieć kartę dostępu, ja swoją dostałam jeszcze od jego rodziców.
Po piętnastu minutach odkąd weszłam do windy w budynku gdzie pracuję, wychodziłam na ostatnim piętrze, gdzie znajdował się gabinet mężczyzny.
- A pani to do kogo? - nim pociągnęłam za klamkę, zatrzymała mnie tleniona blondynka z ogromnym biustem, na którym koszula napinała się do granic możliwości, a na plakietce przypiętej do koszuli miała wyryte imię Kimberly.
- Do Golda.
- Prezes teraz nie może pani przyjąć - stwierdziła. - Proszę się najpierw umówić. Poza tym, jak się tu pani dostała?
- Mam kartę dostępu - pokazałam kawałek plastiku. - A do narzeczonego wejdę teraz.
- Narzeczonego? - prychnęła.
- Tak narzeczonego.
Nacisnęłam klamkę i weszłam do środka, z hukiem zatrzaskując za sobą drzwi, tuż przed nosem tlenionej blondyny.
- Co ty wyprawiasz?! - spytałam wściekła, a jak zauważyłam, że do tego wszystkiego pali papierosy, mój gniew osiągnął apogeum. - Palisz?!
- Tak palę i nic ci do tego - stwierdził, zaciągając się i niemalże z pasją wydmuchując dym nad głową.
- Dlaczego wydzwaniasz do mnie w środku dnia?!
- Znalazła się dama, dostała pracę w wielkiej firmie i już nie ma dla mnie czasu.
- Po pierwsze nigdy nie dzwoniłeś do mnie o tej porze, a po drugie co to za groźby.
- Muszę cię trzymać krótko, bo jeszcze pomyślisz, że jesteś nie wiadomo kim i zrobisz mi feministyczną rewolucję.
Słuchałam go z otwartymi ustami i nie dowierzałam.
- Poza tym nie wiedziałem, że u Ericka pracownicy nie mogą nawet odebrać telefonu.
- Miałam spotkanie.
- Sprzątaczki nie chodzą na zebrania.
- To ty myślisz, że tam sprzątam? - prychnęłam.
- Do niczego innego się nie nadajesz.
- Zachowujesz się jak rozpieszczony szczeniak!
- Coś ty powiedziała?! - wstał gwałtownie i podszedł do mnie. - Jeszcze raz mnie tak nazwiesz!...
- Zachowujesz się jak gówniarz.
I to był moment w którym pożałowałam swoich słów.
W jednej chwili jego dłoń zderzyła się z moim policzkiem, w oczach stanęły łzy, a zaraz po tym mocno ścisnął mi szczękę.
- Masz być grzeczną dziewczynką. Zrozumiałaś? - syknął i zacisnął mocniej palce, a ja w odpowiedzi jedynie pokiwałam głową.
Gdy tylko mnie puścił wyszłam z jego gabinetu, a z budynku wręcz wybiegłam.
Tym razem drogę pokonałam w mniej niż dziesięć minut.
W holu się nie zatrzymywałam.
Na szczęście winda była na dole i całą drogę przejechałam w spokoju.
Gdy tylko przyszłam, Isak dziwnie na mnie spojrzał.
- Jest prezes? - spytałam ledwo panując nad głosem.
CZYTASZ
Kim Jesteś?
Storie d'AmoreFaith Darkness właśnie zamknęła pewien rozdział życia, który ciążył jej przez ostatnie siedem lat. Teoretycznie jej życie jest stabilne, praca i to nie jedna, rodzina, narzeczony... Jednak w końcu dostała możliwość zmienienia czegoś. Kto by pomyślał...
