- Co pan robi? - zdumiona Liliana patrzyła z niedowierzaniem na trzech mężczyzn, którzy zdawali się nie zważać na jej obecność. Jeden z nich spoglądał w jakieś kartki i tłumaczył dwóm pozostałym gdzie mają postawić białe, ciężkie pudełka. Było ich bardzo dużo. Mężczyzni wykonywali polecenia i rozstawiali kartony w różnych pomieszczeniach. Zdezorientowana dziewczyna podeszła do wydającego dyspozycje i zapytała jeszcze raz:
- Może mi pan powiedzieć, co się tutaj dzieje?
Mężczyzna rzucił niecierpliwe spojrzenie i odparł:
- Nie widać? Meble będziemy składać!
- Jakie meble? Przecież ja nie zamawiałam żadnych.. To musi być pomyłka.. - zdumiała się.
- Proszę pani o żadnej pomyłce mowy nie ma. Meble na zamówienie pana Marcina Chylińskiego. Według projeku architekta Tadeusza Gryzmy. Komplet kuchenny z okapem kineskopowym i zmywarką w zabudowie oraz cztery komplety mebli sypialnianych - Czytał zlecenie i fakturę - Wszystko potwierdzone i zapłacone. Sama pani widzi, nikt nieświadomie nie podejmuje takich działań.
- O mamo.. - jęknęła przełykając ślinę. Zupełnie nie wiedziała co ma myśleć. Owszem powinna się cieszyć, że Marcin zadbał też o wymianę mebli, lecz tak naprawdę wystraszyła ją myśl o wyższej kwocie do spłaty.
Przecież stare meble mogły pozostać. Ważne, że odświeżono ściany i wymieniono ogrzewanie. Tyle powinno zadowolić kobietę z Mopsu. Jak ja teraz wygrzebię się z długów - rozmyślała gorączkowo. Zdecydowała się porozmawiać z Marcinem. W końcu podjął decyzje o zakupie wyposażenia bez niej. Musi teraz zgodzić się na dłuższą spłatę. Kolejny już raz ten mężczyzna pokazuje, że nie liczy się z jej zdaniem.
***
- Hej, co robisz przy moim samochodzie? - krzyknął widząc podejrzanie kręcącego się mężczyznę.
Podszedł szybko i miał nadzieję przegonić typka. Domyślał się, iż to pewnie kolejny złodziej samochodów. Od kilku lat w okolicy pełno było kradzieży. O dziwo, nie tylko luksusowych marek.
Mężczyzna jednak stał niewzruszony i czekał.
- Po co się kręcisz przy moim samochodzie? - ponownie fuknął w kierunku tamtego.
Zobaczył, że przygląda mu się bez cienia zażenowania. Natomiast zimne i nieprzyjemne spojrzenie nie mówiło nic dobrego. Zamiast tłumaczeń z ust mężczyzny padło pytanie:
- To ty jesteś ten Janek?
- To zależy kto pyta! - chciał pokazać, iż tajemniczość rozmówcy nie robi na nim wrażenia.
- Ja pytam - odparł tamten i nim Janek zdążył zareagować dostał szybki strzał z pięści prosto w nos. Następny cios padł na prawe oko. Intuicyjnie zasłaniał się rękoma. Ból zamroczył go na tyle, że nie był w stanie oddać żadnych ciosów. Tamten jednak uznał, że trzeba sprowadzić przeciwnika do parteru. Gdy Janek leżał już na mokrej od deszczu ziemi usłyszał:
- Powtórze tylko raz. Nie zbliżaj się do Liliany. Zobaczę cie z nią i zginiesz.
Poczym odszedł zostawiając studenta zupełnie samego.
***
Gdzie ja dałam tę karteczkę - zastanawiała się głośno przeglądając zawartość dużej torby. Szukała zspisanego numeru telefonu do Marcina. Korzystając z okazji, że pracodawców nie było w domu postanowiła skorzystać i rozmówić się z mężczyzną. Znalazła zapisany karteluszek i wystukała numer.
- Halo? - usłyszała w słuchawce. Jak zwykle nieprzyjemny, niski głos. Powinna stracić zapał, a jednak ten głos sprawiał przyjemność.
- Cześć, z tej strony Liliana - odezwała się. Chciała brzemieć jak pewna siebie kobieta, jednak głos lekko jej drżał.
- Aha, co tam?
- Chciałabym z tobą porozmawiać. To nie jest rozmowa na telefon, ale wiem, że nie masz czasu na spotkanie.. - powiedziała mając na uwadze ich ostatnią telefoniczną rozmowę - Więc powiem szybko o co chodzi. Dlaczego nie zapytałeś mnie o zdanie w kwestii nowych mebli? Przecież mnie na to nie stać!
- Uhm - burknął jakby wcale nie przejął się słowami dziewczyny.
- Nie powinieneś decydować za mnie.. To, że płacisz za odnowienie domu - rozumiem i dziękuję, obiecałam oddać.. Ale nie dam rady zwrócić ci za kapitalny remont. Dla mnie to nierealne. Obawiam się, że latami będę oddawać ci te pieniądze!
- Gdzie jesteś? - przerwał jej Marcin.
- Ja? w pracy.. To znaczy u Państwa Molskich.. Dlaczego pytasz? - była zdezorientowana. Ona mu jedno, on jej drugie.
- O której kończysz? - zamiast odpowiedzi usłyszała kolejne pytanie.
- O dwudziestej, ale o co ci chodzi? Mielismy rozmawiać o czym innym...
- Przyjadę po ciebie! Wtedy pogadamy - powiedział rozkazującym tonem.
- Nie mogę. Jestem już z kimś umówiona..
- To odmów. Będę o dwudziestej - połączenie zostało zakończone.
No to porozmawiałam.. Powiedziałam, co chciałam..
Jak zwykle..
Ten człowiek mnie wykończy..
Jak tylko przyjedzie, powiem mu co myślę!
CZYTASZ
Odcienie Szmaragdu
RomansAutorstwa Magdaleny K.Kozłowskiej zakaz kopiowania i rozpowszechniania bez zgody autora. Wspaniała okładka autorstwa 'Pannaes' Korekta @czytelniczkataka *nominacja czytelników w konkursie Perły i Premiery ' #5 w romans 12.05.18 Książka bierze udz...
