17

2.2K 200 22
                                        

- Co pan robi? - zdumiona Liliana patrzyła z niedowierzaniem na trzech mężczyzn, którzy zdawali się nie zważać na jej obecność. Jeden z nich spoglądał w jakieś kartki i tłumaczył dwóm pozostałym gdzie mają postawić białe, ciężkie pudełka. Było ich bardzo dużo. Mężczyzni wykonywali polecenia i rozstawiali kartony w różnych pomieszczeniach. Zdezorientowana dziewczyna podeszła do wydającego dyspozycje i zapytała jeszcze raz:

- Może mi pan powiedzieć, co się tutaj dzieje?

Mężczyzna rzucił niecierpliwe spojrzenie i odparł:

- Nie widać? Meble będziemy składać!

- Jakie meble? Przecież ja nie zamawiałam żadnych.. To musi być pomyłka.. - zdumiała się.

- Proszę pani o żadnej pomyłce mowy nie ma. Meble na zamówienie pana Marcina Chylińskiego. Według projeku architekta Tadeusza Gryzmy. Komplet kuchenny z okapem kineskopowym i zmywarką w zabudowie oraz cztery komplety mebli sypialnianych - Czytał zlecenie i fakturę - Wszystko potwierdzone i zapłacone. Sama pani widzi, nikt nieświadomie nie podejmuje takich działań.

- O mamo.. - jęknęła przełykając ślinę. Zupełnie nie wiedziała co ma myśleć. Owszem powinna się cieszyć, że Marcin zadbał też o wymianę mebli, lecz tak naprawdę wystraszyła ją myśl o wyższej kwocie do spłaty.
Przecież stare meble mogły pozostać. Ważne, że odświeżono ściany i wymieniono ogrzewanie. Tyle powinno zadowolić kobietę z Mopsu. Jak ja teraz wygrzebię się z długów - rozmyślała gorączkowo. Zdecydowała się porozmawiać z Marcinem. W końcu podjął decyzje o zakupie wyposażenia bez niej. Musi teraz zgodzić się na dłuższą spłatę. Kolejny już raz ten mężczyzna pokazuje, że nie liczy się z jej zdaniem.

***
- Hej, co robisz przy moim samochodzie? - krzyknął widząc podejrzanie kręcącego się mężczyznę.
Podszedł szybko i miał nadzieję przegonić typka. Domyślał się, iż to pewnie kolejny złodziej samochodów. Od kilku lat w okolicy pełno było kradzieży. O dziwo, nie tylko luksusowych marek.
Mężczyzna jednak stał niewzruszony i czekał.

- Po co się kręcisz przy moim samochodzie? - ponownie fuknął w kierunku tamtego.
Zobaczył, że przygląda mu się bez cienia zażenowania. Natomiast zimne i nieprzyjemne spojrzenie nie mówiło nic dobrego. Zamiast tłumaczeń z ust mężczyzny padło pytanie:

- To ty jesteś ten Janek?

- To zależy kto pyta! - chciał pokazać, iż tajemniczość rozmówcy nie robi na nim wrażenia.

- Ja pytam - odparł tamten i nim Janek zdążył zareagować dostał szybki strzał z pięści prosto w nos. Następny cios padł na prawe oko. Intuicyjnie zasłaniał się rękoma. Ból zamroczył go na tyle, że nie był w stanie oddać żadnych ciosów. Tamten jednak uznał, że trzeba sprowadzić przeciwnika do parteru. Gdy Janek leżał już na mokrej od deszczu ziemi usłyszał:

- Powtórze tylko raz. Nie zbliżaj się do Liliany. Zobaczę cie z nią i zginiesz.
Poczym odszedł zostawiając studenta zupełnie samego.

***

Gdzie ja dałam karteczkę - zastanawiała się głośno przeglądając zawartość dużej torby. Szukała zspisanego numeru telefonu do Marcina. Korzystając z okazji, że pracodawców nie było w domu postanowiła skorzystać i rozmówić się z mężczyzną. Znalazła zapisany karteluszek i wystukała numer.

- Halo? - usłyszała w słuchawce. Jak zwykle nieprzyjemny, niski głos. Powinna stracić zapał, a jednak ten głos sprawiał przyjemność.

- Cześć, z tej strony Liliana - odezwała się. Chciała brzemieć jak pewna siebie kobieta, jednak głos lekko jej drżał.

- Aha, co tam?

- Chciałabym z tobą porozmawiać. To nie jest rozmowa na telefon, ale wiem, że nie masz czasu na spotkanie.. - powiedziała mając na uwadze ich ostatnią telefoniczną rozmowę - Więc powiem szybko o co chodzi. Dlaczego nie zapytałeś mnie o zdanie w kwestii nowych mebli? Przecież mnie na to nie stać!

- Uhm - burknął jakby wcale nie przejął się słowami dziewczyny.

- Nie powinieneś decydować za mnie.. To, że płacisz za odnowienie domu - rozumiem i dziękuję, obiecałam oddać.. Ale nie dam rady zwrócić ci za kapitalny remont. Dla mnie to nierealne. Obawiam się, że latami będę oddawać ci te pieniądze!

- Gdzie jesteś? - przerwał jej Marcin.

- Ja? w pracy.. To znaczy u Państwa Molskich.. Dlaczego pytasz? - była zdezorientowana. Ona mu jedno, on jej drugie.

- O której kończysz? - zamiast odpowiedzi usłyszała kolejne pytanie.

- O dwudziestej, ale o co ci chodzi? Mielismy rozmawiać o czym innym...

- Przyjadę po ciebie! Wtedy pogadamy - powiedział rozkazującym tonem.

- Nie mogę. Jestem już z kimś umówiona..

- To odmów. Będę o dwudziestej - połączenie zostało zakończone.

No to porozmawiałam.. Powiedziałam, co chciałam..
Jak zwykle..
Ten człowiek mnie wykończy..
Jak tylko przyjedzie, powiem mu co myślę!

Odcienie SzmaragduOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz