Następnego dnia obudziły mnie krzyki Stępińskiego.
- Bigos wstawaj!- darł mi się do ucha.- 10:10!
- Co?!- zeskoczyłem szybko z kanapy i niczym wiatr wpadłem do łazienki. Ubrałem się szybko.- Jedziemy.
Tak też zrobiliśmy. Mariusz z piskiem opon wyjechał sprzed domu. Zahaczyliśmy też o mój dom.
- Zaraz wracam.- wszedłem do środka.
- Bartuś! Gdzie ty byłeś? Martwiłam się.- Klaudia chciała mnie przytulić, ale ja ją lekko odepchnąłem.
- Spieszę się. Pogadamy później.- wziąłem w rękę torbę na trening i pojechaliśmy na stadion.
- I jak było?- zapytał.
- Eee... Nie tak źle.
- A mocno się wydzie...
- UWAŻAJ!- krzyknąłem. Mariusz gwałtownie zahamował. Na pasy właśnie weszły 2 dziewczyny.
- Głupie blachary.- powiedział do siebie Mariusz. Jednak kultura wymaga od faceta, żeby zapytał o stan psychiczny i fizyczny niewiasty (taki ze mnie filozof).
- Nic wam się nie stało?- zapytałem podchodząc do nich.
- Pytasz się?! Mógłbyś patrzeć gdzie jedziesz?!- krzyknęła jedna.
- No właśnie!
- Czego się wydzieracie? To wy się wpakowałyście na pasy jak jakieś krowy!- krzyknąłem. W odpowiedzi każda z nich dała mi plaskacza. I to każda w jeden policzek. Wróciłem do auta z obolałą twarzą.
-Jedno muszę im przyznać... Mają niezłego prawego lub lewego sierpowego.
- Heh.- Mariusz parsknął śmiechem. I znowu szybko ruszył przed siebie na co ja złapałem się kurczowo siedzenia.
- Zginiemy tu!- zakryłem oczy dłońmi.
- Królewno. Jesteśmy na miejscu.- zaparkowaliśmy przed stadionem.
- O kuźwa... Ja żyję.- stwierdziłem.
- Nie przesadzaj. Chyba nie jeżdżę aż tak ostro.
- Ta? Spytaj tamte dziewczyny.- zaśmiałem się.
- Z czego się śmiejecie?- zapytał Krychowiak.
- Aaaa z niczego.
- Musimy się spieszyć, bo zaraz zacznie się trening.- powiedział Szczena, który nie wiadomo skąd pojawił się obok nas. Poszliśmy do szatni. Szybko przebraliśmy się w stroje, korki i poszliśmy na boisko.
- Witam spóźnialskich. Dlaczego nie stawiliście się na czas?- zapytał trener.
- Eee... Nooo... My...
- Och nie ważne. Ale żeby mi to było ostatni raz.- ostrzegł nas. Posłusznie kiwnęliśmy głowami i zajęliśmy miejsca w szeregu.- Poćwiczymy sobie dzisiaj karniaki i popracujemy nad dokładnością podań. A! Nie jesteśmy sami. Panowie przedstawiam wam moja chrześniaczkę Marcelinę i jej przyjaciółkę Olę.
Mi dosłownie stanęło serce. Koło trenera stały owe dziewczyny, od których dostałem dzisiaj łupnie.
- Cholera stary to one.- szepnął Stępel.
- Na rozgrzewkę 10 kółek wokół boiska.
- No nieee... Trenerze...- jęknął Grosicki.
- Co?
- A nie możemy na rozgrzewkę zagrać w siatkonogę? Przy okazji zapoznalibyśmy się bliżej z naszymi gośćmi.- zaproponował Lewy.
- Noo... Nie wiem.
- Prooooszę!- wszyscy padli na kolana i zaczęli błagać trenera o upragnioną grę.
- Dobrze. Piszczek i Błaszczykowski wybierają. Ci którzy nie chcą grać ćwiczą podania!
Ku mojemu zdziwieniu osób, które nie grały było sporo. Ale nam to nie przeszkadzało. Skończyło się na tym, że byłem w drużynie z Piszczkiem, Szczeną, Wawrzynem, Grosickim, Stępińskim, Marceliną i Olą. Gra się zaczęła i równie szybko się zakończyła. Oczywiście moja drużyna wygrała...
--------
No siema <3
Ogłoszenia parafialne:
Wstawiłam ten rozdział dlatego, że nie będę miała potem czasu... Ani internetu :)
W całym przyszłym tygodniu i na początku jeszcze następnego tygodnia nie spodziewajcie się nowych rozdziałów
Koniec ogłoszeń parafialnych :)
Mam nadzieję, że spodobał wam się TEN rozdział i do następnego <3
P.S.
Gwiazdki i komentarze miło widziane (Nie no serio. Miło jest widzieć, że ktoś docenia wasz trud)
CZYTASZ
Wystarczysz ty
CasualeOna - 18-latka zdeterminowana do spełniania marzeń swoich jak i ludzi jej bliskich, nie wierząca w miłość od pierwszego wejrzenia On - 19-latek debiutujący w polskiej reprezentacji piłki nożnej, który od dawna jest nieszczęśliwy ze swoją dziewczyną ...
