#6: "Głupie blachary"

3.6K 105 0
                                        


Następnego dnia obudziły mnie krzyki Stępińskiego.

 - Bigos wstawaj!- darł mi się do ucha.- 10:10!

 - Co?!- zeskoczyłem szybko z kanapy i niczym wiatr wpadłem do łazienki. Ubrałem się szybko.- Jedziemy.

Tak też zrobiliśmy. Mariusz z piskiem opon wyjechał sprzed domu. Zahaczyliśmy też o mój dom.

 - Zaraz wracam.- wszedłem do środka.

 - Bartuś! Gdzie ty byłeś? Martwiłam się.- Klaudia chciała mnie przytulić, ale ja ją lekko odepchnąłem.

 - Spieszę się. Pogadamy później.- wziąłem w rękę torbę na trening i pojechaliśmy na stadion.

 - I jak było?- zapytał.

 - Eee... Nie tak źle.

 - A mocno się wydzie...

 - UWAŻAJ!- krzyknąłem. Mariusz gwałtownie zahamował. Na pasy właśnie weszły 2 dziewczyny.

 - Głupie blachary.- powiedział do siebie Mariusz. Jednak kultura wymaga od faceta, żeby zapytał o stan psychiczny i fizyczny niewiasty (taki ze mnie filozof).

 - Nic wam się nie stało?- zapytałem podchodząc do nich.

 - Pytasz się?! Mógłbyś patrzeć gdzie jedziesz?!- krzyknęła jedna.

 - No właśnie!

 - Czego się wydzieracie? To wy się wpakowałyście na pasy jak jakieś krowy!- krzyknąłem. W odpowiedzi każda z nich dała mi plaskacza. I to każda w jeden policzek. Wróciłem do auta z obolałą twarzą.

  -Jedno muszę im przyznać... Mają niezłego prawego lub lewego sierpowego.

 - Heh.- Mariusz parsknął śmiechem. I znowu szybko ruszył przed siebie na co ja złapałem się kurczowo siedzenia.

 - Zginiemy tu!- zakryłem oczy dłońmi.

 - Królewno. Jesteśmy na miejscu.- zaparkowaliśmy przed stadionem.

 - O kuźwa... Ja żyję.- stwierdziłem.

 - Nie przesadzaj. Chyba nie jeżdżę aż tak ostro.

 - Ta? Spytaj tamte dziewczyny.- zaśmiałem się.

 - Z czego się śmiejecie?- zapytał Krychowiak.

 - Aaaa z niczego.

 - Musimy się spieszyć, bo zaraz zacznie się trening.- powiedział Szczena, który nie wiadomo skąd pojawił się obok nas. Poszliśmy do szatni. Szybko przebraliśmy się w stroje, korki i poszliśmy na boisko.

 - Witam spóźnialskich. Dlaczego nie stawiliście się na czas?- zapytał trener.

 - Eee... Nooo... My...

 - Och nie ważne. Ale żeby mi to było ostatni raz.- ostrzegł nas. Posłusznie kiwnęliśmy głowami i zajęliśmy miejsca w szeregu.- Poćwiczymy sobie dzisiaj karniaki i popracujemy nad dokładnością podań. A! Nie jesteśmy sami. Panowie przedstawiam wam moja chrześniaczkę Marcelinę i jej przyjaciółkę Olę.

Mi dosłownie stanęło serce. Koło trenera stały owe dziewczyny, od których dostałem dzisiaj łupnie.

 - Cholera stary to one.- szepnął Stępel.

 - Na rozgrzewkę 10 kółek wokół boiska.

 - No nieee... Trenerze...- jęknął Grosicki.

 - Co?

 - A nie możemy na rozgrzewkę zagrać w siatkonogę? Przy okazji zapoznalibyśmy się bliżej z naszymi gośćmi.- zaproponował Lewy.

 - Noo... Nie wiem.

 - Prooooszę!- wszyscy padli na kolana i zaczęli błagać trenera o upragnioną grę.

 - Dobrze. Piszczek i Błaszczykowski wybierają. Ci którzy nie chcą grać ćwiczą podania!

Ku mojemu zdziwieniu osób, które nie grały było sporo. Ale nam to nie przeszkadzało. Skończyło się na tym, że byłem w drużynie z Piszczkiem, Szczeną, Wawrzynem, Grosickim, Stępińskim, Marceliną i Olą. Gra się zaczęła i równie szybko się zakończyła. Oczywiście moja drużyna wygrała...

--------

No siema <3

Ogłoszenia parafialne:

Wstawiłam ten rozdział dlatego, że nie będę miała potem czasu... Ani internetu :)

W całym przyszłym tygodniu i na początku jeszcze następnego tygodnia nie spodziewajcie się nowych rozdziałów

Koniec ogłoszeń parafialnych :)

Mam nadzieję, że spodobał wam się TEN rozdział i do następnego <3

P.S.

Gwiazdki i komentarze miło widziane (Nie no serio. Miło jest widzieć, że ktoś docenia wasz trud)

Wystarczysz tyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz