- Okej. Sory...
Po treningu wróciliśmy do hotelu na obiad.
- I co ja mam z nim zrobić?- zapytałam Olki gdy byłyśmy już w pokoju.
- Według mnie powinnaś powiedzieć to wujkowi.
- Ale obiecałam Bartkowi, że nic mu nie powiem. Bardzo zależy mu na tym, żeby grać w tym meczu.
- A tobie jak bardzo na nim zależy?- zapytała.
- Nawet nie wiesz jak bardzo...
- Więc zrób to co uważasz za dobre dla niego. Bo naprawdę zrobi sobie krzywdę. Jeśli nie pójdzie do lekarza to ból w kostce będzie odczuwał też w przyszłości. Bo może to się źle zrośnie...
- Masz rację.- pospiesznie wyszłam z pokoju na poszukiwanie wujka. Znalazłam go na korytarzu.
- Wujku! Możemy porozmawiać?
- Jasne. O co chodzi?
- Na osobności...- odeszliśmy lekko na bok.- Chodzi mi o... Bartka.
- Zauważyłem, że ostatnio jakoś dziwnie się zachowuję.
- Znam powód tego wszystkiego.
- Mów.
- On... On ma mocno stłuczoną kostkę i gdy jest sam to ledwo chodzi.- powiedziałam na jednym wdechu.
- To dlaczego ja nic nie wiem?- zapytał zdenerwowany.
- Nie chciał, żebym ci mówiła... Przepraszam.- spuściłam głowę.
- Ktoś jeszcze o tym wiedział?
- Nie.- odpowiedziałam stanowczo. Nie chciałam, żeby przez nas Tomek miał przesrane.
- W takim razie, dziękuję, że chociaż ty raczyłaś mi o tym powiedzieć. Idę z nim porozmawiać.
- Nie!- krzyknęłam lecz wujek Adam już mnie nie słuchał.
Bartek POV:
Stałem na korytarzu i rozmawiałem z Piszczkiem. Nagle z dupy nicości wyskoczył trener. Chwycił mnie za ramię i zaczął ciągnąć do jego pokoju.
- Siadaj.- wskazał na krzesło, które stało koło komody.
- Dziękuję postoję.- odpowiedziałem.
- Myślałem, że sobie ufamy...
- Ale... Co? O czym trener mówi?- zapytałem zdziwiony.
- Zmieniłem zdanie. Jednak nie zagrasz w meczu z Niemcami.
- Co?! Ale dlaczego?
- Nie w takim stanie.
- O czym trener mówi?- zapytałem ponownie.- Jakim stanie?
- Nie musisz już kłamać. Wiem o twojej kostce.
- Jak się trener dowiedział?
- To nie ważne. Tak czy inaczej jak wrócisz do swoich codziennych obowiązków to zawołaj do mnie Lewego. Bo ty na pewno nie zagrasz.
- Ale...
- Moja decyzja jest nieodwołalna. Idź już.- wyszedłem. Skierowałem się od razu do pokoju Marceli. Ona stajana balkonie. Zobaczyłem, że oprócz niej nikogo nie było w pokoju.
- Bartek gdzie byłeś? Szukałam cię.- chciała mnie przytulić.
- Powiedziałaś wujkowi o moim problemie, prawda?- zapytałem.- Proszę nie mów, że...
- Tak.- dokończyła za mnie.
- Obiecałaś mi.- powiedziałem.- Miałaś mu nie mówić.
- A co miałam zrobić?- zapytała.- Patrzeć jak robisz sobie krzywdę?
- Skąd wiesz, że faktycznie zrobiłbym sobie tą „krzywdę"?- zapytałem coraz bardziej zdenerwowany.
- Bo to widać, Bartek! Nie możesz chodzić, gdy lekko ruszysz tą nogę zwijasz się z bólu! I zawsze jest to samo.- dodała już spokojniej- Zawsze udajesz, że nic się nie dzieje. Że nie ma sprawy...
- Bo nie ma?!
- JEST! Bartek ja chcę ci pomóc...
- A może ja nie chce twojej pomocy! Po co mi ona?- zapytałem drwiąco.
- Zrozum ja tylko chcę, żeby z twoją nogą było okej...
- Wiadomość z ostatniej chwili! Nie będzie okej!
- Dlaczego?- zapytała, a jej oczy zaszły łzami.
- Bo mam do niczego szczęście i do niczego życie!- krzyknąłem i złapałem ją za ramię tak mocno, że już po chwili miała wielki, czerwony ślad. Z jej oczu już obficie lały się łzy.- Marcela ja...
- Wiesz co? Myślałem, że jesteś inny niż wszyscy chłopcy.- powiedziała pociągając nosem.- Skoro uważasz, że nasz związek jest bez sensu to skończmy to. TERAZ!
- Nie miałem tego na myśli...
- Daruj sobie.- powiedziała i wyszła z pokoju.
- Czekaj!- krzyknąłem, ale ona nie zwracała na to uwagi.- Marcelka!
Wróciłem zrezygnowany do swojego pokoju. Tam wyszedłem na balkon. Oparłem się o barierkę i wziąłem głęboki oddech. Zobaczyłem jak ona biegnie przed siebie. W pewnym momencie zatrzymała się i zaczęła rozmawiać z Martinem. Po chwili on ją przytulił.
- Przepraszam...
----
Hej <3
Obiecałam, jest i w sumie to tyle z mojego kazania... hahah
A no i jeszcze przez najbliższe dwa lub trzy tygodnie proszę nie spodziewać się rozdziału, bo będę w Chorwacji i nie będę miała czasu ani komputera.
Jeszcze raz gorąco proszę o przeczytanie poprzedniej notatki, ponieważ zawarłam tam ważne dla mnie pytanie, dzięki :*
Mam nadzieję, że rozdział się spodobał i do następnego
Bye :3
CZYTASZ
Wystarczysz ty
De TodoOna - 18-latka zdeterminowana do spełniania marzeń swoich jak i ludzi jej bliskich, nie wierząca w miłość od pierwszego wejrzenia On - 19-latek debiutujący w polskiej reprezentacji piłki nożnej, który od dawna jest nieszczęśliwy ze swoją dziewczyną ...
