#31: Z dupy nicości

1.7K 45 12
                                        


 - Okej. Sory...

Po treningu wróciliśmy do hotelu na obiad.

 - I co ja mam z nim zrobić?- zapytałam Olki gdy byłyśmy już w pokoju.

 - Według mnie powinnaś powiedzieć to wujkowi.

 - Ale obiecałam Bartkowi, że nic mu nie powiem. Bardzo zależy mu na tym, żeby grać w tym meczu.

 - A tobie jak bardzo na nim zależy?- zapytała.

 - Nawet nie wiesz jak bardzo...

 - Więc zrób to co uważasz za dobre dla niego. Bo naprawdę zrobi sobie krzywdę. Jeśli nie pójdzie do lekarza to ból w kostce będzie odczuwał też w przyszłości. Bo może to się źle zrośnie...

 - Masz rację.- pospiesznie wyszłam z pokoju na poszukiwanie wujka. Znalazłam go na korytarzu.

 - Wujku! Możemy porozmawiać?

 - Jasne. O co chodzi?

 - Na osobności...- odeszliśmy lekko na bok.- Chodzi mi o... Bartka.

 - Zauważyłem, że ostatnio jakoś dziwnie się zachowuję.

 - Znam powód tego wszystkiego.

 - Mów.

 - On... On ma mocno stłuczoną kostkę i gdy jest sam to ledwo chodzi.- powiedziałam na jednym wdechu.

 - To dlaczego ja nic nie wiem?- zapytał zdenerwowany.

 - Nie chciał, żebym ci mówiła... Przepraszam.- spuściłam głowę.

 - Ktoś jeszcze o tym wiedział?

 - Nie.- odpowiedziałam stanowczo. Nie chciałam, żeby przez nas Tomek miał przesrane.

 - W takim razie, dziękuję, że chociaż ty raczyłaś mi o tym powiedzieć. Idę z nim porozmawiać.

 - Nie!- krzyknęłam lecz wujek Adam już mnie nie słuchał.

Bartek POV:

Stałem na korytarzu i rozmawiałem z Piszczkiem. Nagle z dupy nicości wyskoczył trener. Chwycił mnie za ramię i zaczął ciągnąć do jego pokoju.

 - Siadaj.- wskazał na krzesło, które stało koło komody.

 - Dziękuję postoję.- odpowiedziałem.

 - Myślałem, że sobie ufamy...

 - Ale... Co? O czym trener mówi?- zapytałem zdziwiony.

 - Zmieniłem zdanie. Jednak nie zagrasz w meczu z Niemcami.

 - Co?! Ale dlaczego?

 - Nie w takim stanie.

 - O czym trener mówi?- zapytałem ponownie.- Jakim stanie?

 - Nie musisz już kłamać. Wiem o twojej kostce.

 - Jak się trener dowiedział?

 - To nie ważne. Tak czy inaczej jak wrócisz do swoich codziennych obowiązków to zawołaj do mnie Lewego. Bo ty na pewno nie zagrasz.

 - Ale...

 - Moja decyzja jest nieodwołalna. Idź już.- wyszedłem. Skierowałem się od razu do pokoju Marceli. Ona stajana balkonie. Zobaczyłem, że oprócz niej nikogo nie było w pokoju.

 - Bartek gdzie byłeś? Szukałam cię.- chciała mnie przytulić.

 - Powiedziałaś wujkowi o moim problemie, prawda?- zapytałem.- Proszę nie mów, że...

 - Tak.- dokończyła za mnie.

 - Obiecałaś mi.- powiedziałem.- Miałaś mu nie mówić.

 - A co miałam zrobić?- zapytała.- Patrzeć jak robisz sobie krzywdę?

 - Skąd wiesz, że faktycznie zrobiłbym sobie tą „krzywdę"?- zapytałem coraz bardziej zdenerwowany.

 - Bo to widać, Bartek! Nie możesz chodzić, gdy lekko ruszysz tą nogę zwijasz się z bólu! I zawsze jest to samo.- dodała już spokojniej- Zawsze udajesz, że nic się nie dzieje. Że nie ma sprawy...

 - Bo nie ma?!

 - JEST! Bartek ja chcę ci pomóc...

 - A może ja nie chce twojej pomocy! Po co mi ona?- zapytałem drwiąco.

 - Zrozum ja tylko chcę, żeby z twoją nogą było okej...

 - Wiadomość z ostatniej chwili! Nie będzie okej!

 - Dlaczego?- zapytała, a jej oczy zaszły łzami.

 - Bo mam do niczego szczęście i do niczego życie!- krzyknąłem i złapałem ją za ramię tak mocno, że już po chwili miała wielki, czerwony ślad. Z jej oczu już obficie lały się łzy.- Marcela ja...

 - Wiesz co? Myślałem, że jesteś inny niż wszyscy chłopcy.- powiedziała pociągając nosem.- Skoro uważasz, że nasz związek jest bez sensu to skończmy to. TERAZ!

 - Nie miałem tego na myśli...

 - Daruj sobie.- powiedziała i wyszła z pokoju.

 - Czekaj!- krzyknąłem, ale ona nie zwracała na to uwagi.- Marcelka!

Wróciłem zrezygnowany do swojego pokoju. Tam wyszedłem na balkon. Oparłem się o barierkę i wziąłem głęboki oddech. Zobaczyłem jak ona biegnie przed siebie. W pewnym momencie zatrzymała się i zaczęła rozmawiać z Martinem. Po chwili on ją przytulił.

 - Przepraszam...

----

Hej <3

Obiecałam, jest i w sumie to tyle z mojego kazania... hahah

A no i jeszcze przez najbliższe dwa lub trzy tygodnie proszę nie spodziewać się rozdziału, bo będę w Chorwacji i nie będę miała czasu ani komputera. 

Jeszcze raz gorąco proszę o przeczytanie poprzedniej notatki, ponieważ zawarłam tam ważne dla mnie pytanie, dzięki :*

Mam nadzieję, że rozdział się spodobał i do następnego

Bye :3

Wystarczysz tyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz