#44: Najlepszy dzień

1.2K 39 4
                                        


Marcela POV:

Siedziałam u siebie w pokoju. Przeglądałam stare zdjęcia. Nagle natknęłam się na zdjęcie moje i Olki na wycieczce klasowej. Za nami stał kolega z wiaderkiem wody nad naszymi głowami. Zaraz miałyśmy wziąć nie planowaną i zimną kąpiel. Uśmiechałyśmy się. Byłyśmy wtedy takie szczęśliwe... Głowiłam się dlaczego teraz też nie mogłoby tak być. W pewnym momencie do pokoju niepewnym krokiem wszedł Bartek.

 - Marcelina, musimy porozmawiać...- powiedział.

 - Masz rację. Musimy.

 - Mów pierwsza.

 - Ja... Przepraszam cię. Za moje dzisiejsze zachowanie... Po prostu ta sytuacja mnie przytłacza. Wiem, że starasz się mi pomóc i doceniam to. Ale...- pociągnęłam nosem.- Jestem słaba...

 - I dlatego nie możesz zostać z tym sama.- powiedział.- Zawsze możesz na mnie liczyć. Kocham cię.

 - Ja cię też bardzo.

 - Pomogę ci we wszystkim. Zamieszkasz u mnie. Zaopiekuję się tobą. Obiecuję.- przytulił mnie.- Ze mną będziesz bezpieczna.

 - Wiem.- szepnęłam.- Dziękuję ci.

 - Nie masz za co.

 - Mam.- dałam mu buziaka w policzek. Razem poszliśmy na kolację. Po posiłku wróciłam do pokoju i niemal w locie zasnęłam.


Następny dzień zapowiadał się o wiele lepiej niż kiedykolwiek w ciągu ostatniego tygodnia. Słońce świeciło mocno. Ubrałam na siebie bordową koszulkę na ramiączka, krótkie spodenki i superstary. Ola już leżała na swoim łóżku i czytała gazetę. Postanowiłam, że wstawię jakieś zdjęcie na mojego Facebooka. Nie mówiąc Olce o moim planie szybko cyknęłam fotkę i wstawiłam ją. Już po chwili widziałam wiele komentarzy. Oczywiście znalazło się też miejsce na hejty.

 - Podoba się zdjęcie?- zapytała Ola. Czyli nie udało mi się jej zaskoczyć.

 - Taaak.

 - Co dziś robimy?

 - Nie wiem. Może pogramy sobie dzisiaj z chłopakami w siatkówkę?

 - Jak się zgodzą... To nie mówię nie.- powiedziała.- Chodź, pójdziemy ich zapytać.

Udałyśmy się do sąsiedniego pokoju.

 - Hej ludziska!!!- krzyknęła Ola na wejściu. Nikt jej jednak nie odpowiedział.- Jest tu ktoś?

 - Chyba nie...- stwierdziłam.

 - Jesteśmy.- powiedział Mariusz wchodząc do pokoju razem z Bartkiem.- W czym możemy służyć pięknym damom?

 - Przyszłyśmy do was z zapytaniem czy idziecie z nami grać w siatkówkę.- powiedziała z uśmiechem.

 - Nie widzę przeciwwskazań.- Bartek wzruszył ramionami.

 - Ej... Mamy dzisiaj trening przecież.- powiedział Mariusz i klepnął go w ramię.

 - Faktycznie. No jaaa...- zajęczał Bartek.- Ale od 12 do 14:30. To po obiedzie możemy se pograć.

 - To może weźmiemy kogoś jeszcze?- zapytałam.

 - Dla mnie spoko. Tylko kogo?

 - Nie wiem. Na pewno Krycha będzie chciał pójść, Sczena jest tam gdzie Krychowiak, Glik i Grosicki też nie odmówią, Rybus, Wawrzyn, Peszko, Jędza, Błaszczykowski no i Lewy. Tooo tak z grubsza tyle...- odpowiedział Bartek.

 - Trochę dużo ich będzie.- stwierdziła Ola. Nagle rozległo się pukanie do drzwi.

 - Proszę!- krzyknął Mariusz. W drzwiach stała osoba, której nikt z nas by się tu nie spodziewał.

-------

PYTANIE NA DZIŚ: KTO PRZYSZEDŁ DO POKOJU BARTKA I MARIUSZA? (ODPOWIEDZI W KOMENTARZACH)

hej :)

piszę ten rozdział w dość dziwnych warunkach, bo w samochodzie z uciekającym zasięgiem, ale jakoś sobie radzę

ostatnio coraz częściej słyszy się o zatruciach dopalaczami szczególnie w moim mieście, więc proszę was z całego serduszka nie pakujcie się w takie syfy!! to naprawdę jest złe (nie żebym coś wiedziała na ten temat) i ludzie przez to umierają! także trzymajcie się z dala od niebezpieczeństw 

mam nadzieję, że ten rozdział się spodobał i do następnego

bądźcie bezpieczni!

kochajcie ludzi i siebie!!!

bye <3

Wystarczysz tyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz