Następnego dnia mieliśmy zaplanowany lot powrotny. Właśnie siedziałam na obiedzie w standardowym składzie. Nagle Olka rzuciła widelec na stół.
- Jezu, co ty robisz?- zapytał Arek.
- Mieliśmy jechać w Bieszczady.- podniosła lekko głos, ale nie na tyle, żeby każdy mógł ją usłyszeć.
- Plany się zmieniły...- burknął Mariusz nawet nie zaszczycając spojrzeniem.
- Nie no to jest po prostu żałosne.- powiedział Arek.
- O co ci znowu chodzi?- zapytał poirytowany Bartek.
- Weźcie ze sobą NORMALNIE pogadajcie. Przecież jeszcze kilka dni temu byliście nierozłączni.
- Kilka dni temu.- powtórzył Mariusz.
- Jesteście nieznośni.- powiedział Arek.- Nawet bardzo.
- Takie jest życie.- wzruszyłam ramionami.
- Ugh...
- Zachowujesz się tak jakbyś ty nigdy nie kłócił się z Jessicą.- powiedział Bartek.
- Wiesz co? Już nic więcej nie mówię.- Arek wstał z miejsca i wyszedł z sali. Nikt z nas nic nie mówił. Ola poderwała się z miejsca.
- Ja też już skończyłam.
Siedziałam w ciszy z Bartkiem i Mariuszem przy stole.
- Dlaczego to robimy?- zapytał Stępiński.
- Co?
- Ciągle się kłócimy.
- My nic nie robimy... To się dzieje samo.- odpowiedziałam wstając od stolika. Ruszyłam przed siebie. Nagle usłyszałam jak ktoś woła za mną moje imię. Obejrzałam się do tyłu. W moją stronę podążał Mariusz.
- Masz jakąś sprawę? Wolałabym zostać sama.
- Mam jedną prośbę. Pogódźcie się z Bartkiem.
- Co? Dlaczego ci tak na tym zależy?
- Po pierwsze: to mój przyjaciel, to naturalne, że chcę dla niego jak najlepiej. Po drugie: przecież masz u niego zamieszkać, musicie się jakoś dogadywać.- odpowiedział.
- Nie będę u niego mieszkać. On musi się teraz zająć swoim dzieckiem. Jak wrócę do Polski zamieszkam u dziadka w Krakowie.
Zapadła chwila milczenia.
- Wiesz, że to go wykańcza.- powiedział.- Nie daje sobie z tym wszystkim rady...
- Chciałabym mu pomóc, ale nie mam jak.- dopiero teraz zauważyłam, że moje ręce od jakiegoś czasu delikatnie się trzęsą.
- Czego się boisz?- zapytał. Za wszelką cenę sterałam się unikać jego spojrzenia.
- Boję się, że jeśli teraz mu wybaczę, będę żałować później.
- Dlaczego miałabyś żałować?
- Gdybym ja była w ciąży mógłby być agresywny tak jak w stosunku do Klaudii.- powiedziałam. Żadne z nas nie zauważyło, że nasze rozmowy doprowadziły nas z powrotem na teren hotelu.- Wracam do pokoju, bo zaraz jedziemy na lotnisko.
- Czekaj, odprowadzę cię.
- Trafię.- ucięłam krótko i wręcz uciekłam do środka. Nie mogłam czekać na windę, więc pobiegłam schodami. Wpadłam do pokoju zamykając za sobą drzwi. Powoli osunęłam się na podłogę i schowałam twarz w dłonie. To nie była łatwa rozmowa.
--godzina później--
Czas mijał mi bardzo wolno. Byliśmy już wysoko na niebie. Niestety nie było mi dane zasnąć tak jak podczas drogi do Francji. Wyjątkowo usiadłam sama. Tak, spławiłam Olkę. Ona postanowiła dać mi spokój i usiadła niedaleko Krychowiaka.
- Co robisz?- zapytał wesoło dosiadając się do mnie.
- Myślę.
- O czym?
- O niczym ważnym.
- Jakoś ci nie wierzę.
- Olka cię przysłała? Bo jak tak, to możesz sobie iść.
- Nie. Ola śpi. Sam przyszedłem.- odpowiedział.- Co się dzieję siostra?
- Nic. Nie ważne...
- Marcelina.- podniósł lekko głos.
- Nie chcę o tym gadać, okej?!
- Nie podoba mi się to.- powiedział i odszedł ode mnie. Po moim policzku spłynęła pojedyncza łza, którą szybko otarłam ręką. Miałam być silna, twarda. A tymczasem? Ryczę jak małe dziecko, które straciło lizaka. A co jeśli ten lizak był jedyny w swoim rodzaju? A co jeśli dziecko czuję teraz w swoim małym serduszku pustkę?
-----
PYTANIE NA DZIŚ: CO ZROBI MARCELA PO PRZYJEŹDZIE DO POLSKI? (ODPOWIEDZI W KOMENTARZACH)
hej hej
miałam wstawić rozdział dzisiaj więc oto jestem *tadaaam!*
w sumie to krótki jest nawet i troszkę smutny
mam nadzieję, że się spodobał i do następnego
bye <3
CZYTASZ
Wystarczysz ty
RandomOna - 18-latka zdeterminowana do spełniania marzeń swoich jak i ludzi jej bliskich, nie wierząca w miłość od pierwszego wejrzenia On - 19-latek debiutujący w polskiej reprezentacji piłki nożnej, który od dawna jest nieszczęśliwy ze swoją dziewczyną ...
