#41: Balkon i telefon

1.3K 40 3
                                        


Niedługo potem poszliśmy na obiad. Jak zwykle był pyszny. Potem zaczęłam mówić naszej ekipie o planach na imprezę. Bartek miał rację, że Arek nie chciał przyjść. Ta kłótnia strasznie go zmieniła. Zmarkotniał, mało jadł, mało spał i nawet wyniósł się z pokoju Bartka i Mariusza. Teraz mieszkał sam. Trochę zaczynałam się o niego martwić. Impreza miała zacząć się o 19, a była 18:30. Nie chciało mi się jakoś specjalnie ubierać, więc poszłam w tym co się ubierałam rano. Ola zrobiła to samo. Poszłyśmy do chłopaków. Tam oni siedzieli już na podłodze i o czymś zawzięcie dyskutowali.

 - Gotowi na impre?!- krzyknęła Ola.

 - Taaak.- powiedział Mariusz. Zaczęła grać dość głośna muzyka, było dużo śmiechu, wygłupów i w pewnym momencie chłopcy wpadli na iście genialny pomysł i postanowili zrobić konkurs na parodię kabaretu Mariolka. Przebrali się w nasze sukienki i szpilki, na głowy włożyli peruki i zaczęli tańczyć krzycząc przy tym głośno. O późniejszej godzinie trochę się uspokoiliśmy. Wyszłam na balkon. Ciągle padający deszcz sprawiał, że powietrze było czyste i świeże. Nagle mój telefon dał o sobie znać. Na wyświetlaczu pojawił się nieznany numer.

 - Halo?

 - Mogę prosić z Marceliną Siwecką?- zapytała kobieta za słuchawką.

 - Przy telefonie.

 - Nazywam się Monika Gardias i jestem lekarzem w szpitalu wojewódzkim w Warszawie.- powiedziała.- Czy Natalia i Paweł Siweccy to pani rodzice?

 - Tak, ale nie rozumiem skąd to pytanie...

 - Z przykrością informujemy, że pani rodziców przywieźli dzisiaj do szpitala.

 - Co?! Ale co się stało?- zapytałam.

 - Ktoś potrącił ich na pasach.- powiedziała.- Niestety muszę stwierdzić, że oboje zginęli na miejscu.

Nerwowo przełknęłam ślinę. Moje serce biło coraz szybciej.

 - C-co? Jak to możliwe?

 - Przykro mi... Do widzenia.

Rozłączyła się. Weszłam z powrotem do środka. Powoli obróciłam się dookoła. Zakręciło mi się w głowie.

 - Marcela wszystko dobrze?- zapytał Bartek. Ledwo zauważalnie pokręciłam głową i wybiegłam z pokoju. Nie wiedziałam gdzie idę, ważne było dla mnie tylko jedno. Znaleźć się jak najdalej.- Marcela zaczekaj!

Nie zwracałam uwagi na wołania Bartka. Biegłam dalej przed siebie. Nigdy wcześniej nie byłam aż tak daleko od hotelu. Zatrzymałam się dopiero na dużej polanie. Wiał bardzo silny wiatr, a pioruny waliły gdzie popadnie. Stanęłam na pobliskiej górce. Z moich ust wyrwał się rozdzierający i chrapliwy krzyk. Padłam na kolana. Deszcz obficie spływał mi po twarzy tak samo jak po całym ciele i włosach. Moje rozgrzane policzki chłodziły zimne łzy. Złapałam się za brzuch.

 - Marcelinka co się stało?- powiedział Bartek klękając przy mnie.- Teraz nie jest tu bezpiecznie. Chodźmy do hotelu.

 - Nie chcę! Zostaw mnie!- krzyknęłam.- Wolę tu zostać! Co ja teraz zrobię?!

 - Cicho... Spokojnie.- powiedział, a j wtuliłam się w niego.

 - Bartek... Moi... Ro-rodzice... ZGINĘLI!- krzyknęłam.

 - Ja piernicze...- zatkał usta ręką.- Proszę wróć ze mną.

 - Dobra....- cały czas płakałam. Po około 20 minutach byliśmy na miejscu.

 - Jezu gdzie ty pobiegłaś?- zapytała Ola.- Byłaś na dworze? Co się stało?

 - Nie ważne!- odpowiedziałam ostro i weszłam z Bartkiem do jego pokoju.

 - Mariusz wypad.- powiedział Bartek i wskazał na drzwi. Jego przyjaciel posłusznie wyszedł z pokoju.- Po kolei...

 - Ktoś potrącił ich na pasach i...- płakałam.

 - Spokojnie. Wszystko się ułoży.

 - Nie ułoży się! Nie rozumiesz, że moje życie legło w gruzach?!

 - Słuchaj pomogę ci.- złapał mnie za ramiona.

 - Nie możesz mi pomóc.- odpowiedziałam.- Ja... Nie będę w stanie wrócić do tego domu... Po prostu nie mogę. Tyle tam jest wspomnień.

 - Dam sobie radę. Ty jesteś silna, a ja oczywiście pomogę ci we wszystkim.

 - Nieee... Ja nie mogę.- powiedziałam.- Nie mam gdzie się zatrzymać...

 - Na razie zamieszkasz ze mną.

 - Naprawdę?

 - Pewnie, że tak. Nie chcę, żebyś zrobiła coś czego później będziesz żałować.- przytulił mnie.

 - Kocham cię...- szepnęłam.

 - Ja cię też.

-------

PYTANIE NA DZIŚ: CO TERAZ POWINNA ZROBIĆ MARCELA? (ODPOWIEDŹ W KOMENTARZACH)

hej :)

mała drama nigdy nie jest zła, nie?

jak wam mijają wakacje? bo mi nudno, nie robię nic innego tylko piszę opowiadania i oglądam serię odcinków "Run BTS!" <3

mam nadzieję, że spodobał wam się ten rozdział

miłego dnia!!

kochajcie ludzi i siebie!!

bye :3

Wystarczysz tyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz