#5: "OLAAA"

3.8K 98 2
                                        

 - Jak w szkole, Marcela?- zapytał wujek.

 - Okej.- powiedziałam zajadając się sałatką. Wszyscy spojrzeli na mnie dziwnie.- Co?

 - „Okej"? Tylko tyle?

 - Bardzo okej?

 - Bożeee... To ile kończysz jutro lat? 5... 12... A może 15... Hmmm?

 - Eh... 18.- uśmiechnęłam się szeroko.

 - To słuchaj. Jutro muszę jechać na trening naszej reprezentacji, w końcu jestem trenerem. Sprawa wygląda tak. Jedziesz ze mną na stadion.

 - Drażnisz się ze mną.- stwierdziłam.

 - Nie wcale.

 - O rany... O ja pierdziele! I będzie cała kadra i w ogóle? O której jedziemy?- pytałam podekscytowana.

 - Spokojnie... I tak, będzie. O 11, ale pewnie będziemy musieli wyjechać wcześniej.

 - A mogę kogoś zabrać?

  - Pewnie! Czemu nie?

 - Przepraszam na chwilkę.- wyszłam przed dom po czym wydarłam się na cały głos. Natychmiast zadzwoniłam do Oli. - OLAAA!

 - Nie drzyj się. O co chodzi?

 - Błagam powiedz, że masz jutro czas!

 - A o której konkretnie?

 - O 11.

 - Mam i co?

 - To jedziesz ze mną i z wujkiem Adamem na trening polskiej kadry!- zaczęłam piszczeć.

 - Prank, no nie?

 - Co? Nie!

 - Serio?

 - No!

 - AAAAAAAAAAAA!!!!! Przyjdę do ciebie o 10.

 - Oki. Pa.

Wróciłam do stołu.

 - I co? Kto idzie z nami?- zapytał wujek.

 - Taka jedna moja przyjaciółka Olka.- odpowiedziałam dokańczając sałatkę popijając herbatą.- Idę spać. -Dobranoc!

Poszłam do pokoju. Szybko umyłam się i pomimo wieczornych wydarzeń równie szybko zasnęłam.



Obudziłam się o 9:30.To dobrze, że była sobota, bo mogłam sobie dłużej pospać. Umyłam się, uczesałam włosy, ubrałam i zeszłam na dół.

 - Dobry!- rzuciłam pogodnie.

 - A ty już na nogach? Tak wcześnie? Przecież zwykle budzisz się po 10.

 - O 5 rano powstrzymywałam się, żeby nie zejść na dół i wszystkich obudzić. Więc teraz to jest MEGA późno.

Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Stała w nich Ola. Cała zdyszana.

 - Dzień dobry.- przywitała się.

 - Witaj Olu. Proszę wejdź.- powiedziała mama.

 - Olka! Poznaj proszę mojego ojca chrzestnego- Adama Nawałkę.- moja przyjaciółka nawet nie mrugała.

 - Miło mi Cię poznać.- wujek podał jej rękę na powitanie.

 - Mi również.

 -Dziewczyny, możemy już jechać, bo jeszcze kilka rzeczy muszę załatwić?

 - Okej.

 - Trzymajcie się!- krzyknęła mama. Wsiadłyśmy do samochodu wujka. Po drodze kupiliśmy kilka zgrzewek wody dla kadry. Po około 1 godzinie byliśmy na stadionie.

 - Denerwuję się.- powiedziałyśmy jednocześnie po czym zaczęłyśmy się śmiać.


--------

Heeeej!

Dopiero teraz zacznie się dziać coś więcej niż tylko codzienne nudne życie. Mam nadzieję, że wam się te rozdział spodobał i że wybaczycie mi taką długą przerwę, ale zwyczajnie nie miałam czasu... :)

Do następnego <3

Wystarczysz tyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz