Siedzieliśmy długo nic nie robiąc. W pewny momencie zauważyłam, że chłopcy zasnęli.
- Ola patrz.- zwróciłam jej uwagę.- Śpią.
- To co robimy?- zapytała.
- A co mamy do wyboru?
- Możemy dalej siedzieć bezczynnie albo... zrobić im mały żart.
- Ooo zaczyna mi się podobać.- powiedziałam konspiracyjnie pocierając dłońmi.
- Hmm.. Wiesz czy Bartek ma twardy sen?
- Zdecydowanie tak.- powiedziałam śmiejąc się cicho.- Niedawno skopałam go z łóżka, a on nadal spał sobie smacznie pomimo tego, że uderzył dość mocno o podłogę.
- A weź tu Mariusza spróbuj obudzić to ocipiejesz. Zrobimy im makijaż.
- Dobra.- pobiegłam do pokoju po wszystkie przybory do malowania Olki (czyt. tusz do rzęs, szminka, błyszczyk, cień do powiek, rozświetlacz, eyeliner, kredkę do oczu, podkład, puder, korektor, róż do policzków i oczywiście ZALOTKA). Wróciłam z powrotem obładowana rzeczami.
- Umówmy się tak, że zalotki nie będziemy używać chyba, że się obudzą. Wtedy mogą się troszeczkę wystraszyć...- powiedziała z szatańskim uśmiechem na twarzy. Przystąpiłyśmy do wykonania czynności. Właśnie skończyłam robić kreski Bartkowi gdy gwałtownie się poruszył. Przestraszyłam się.
- Uważaj.- szepnęła Ola.- Wychodzimy.
Posłusznie wykonałam polecenie. Wróciłyśmy do pokoju.
- Obejrzyjmy film.- zaproponowała Ola.
- Jaki?
- Umm... Może jakiegoś Bonda?
- Świetny pomysł!- krzyknęłam i przeszukałam dokładnie szufladę z filmami.- Jest tylko „Skyfall".
- Mój ulubiony.
- Ja wolę „Casino Royal", ale to też może być.
Film się zaczął i równie szybko się skończył (pomimo tego, że trwa jakieś 2 godziny). Rozmawiałyśmy na różne tematy kiedy nagle usłyszałyśmy krzyk dochodzący z korytarza. Wybiegłam przed pokój, ale już po chwili wiedziałam o co chodzi.
- Pewnie chłopcy się obudzili. Chodź, zobaczymy ich miny.- Ola zaczęła mnie ciągnąć w stronę pokoju chłopaków. Mariusz stał w przedpokoju z szeroko otwartymi oczami.
- Co... To... Ma... BYĆ?!?!?- krzyknął.
- Nie podoba cię się taki make up skarbie?- zapytała Ola dusząc się ze śmiechu.
- Nie?!
- Szkoooda.
Dopiero teraz obudził się Bartek (nie wiem jak to możliwe, że wrzaski Mariusza go nie obudziły).
- Co jest?- zapytał przeciągając się.
- Spójrz w lustro.- powiedział Mariusz.
- Po co?
- Po prostu to zrób!
- Ale po co?- ponowił pytanie.- Dziewczyny wiecie o co mu chodzi?
- Spójrz w lusterko do cholery!!!
Bartek dał za wygraną i zrobił to co powiedział mu Mariusz. Gdy zobaczył swoje lustrzane odbicie zaczął piszczeć jak mała dziewczynka.
- Co to jest?
- Makijaż.- odpowiedziałam.
- Czemu to zrobiłaś?
- Bo miałam taki kaprys. A jak będziesz niegrzeczny to użyję na tobie TEGO.- pokazałam mu zalotkę.
- Ej co to jest?- zapytał Mariusz.- Wygląda jak narzędzie tortur...
-----
PYTANIE NA DZIŚ: KTO DO MAKIJAŻU UŻYWA ZALOTKI? OCZYWIŚCIE CHODZI M O DZIEWCZYNY HEH (ODPOWIEDZI W KOMENTARZACH)
hej :(
mam dylemat...
większość moich znajomych mieszka poza miastem, a ja siedzę w mieście sama... mega źle się z tym czuję, ponieważ wiem, że nie wykorzystuję wakacji na 100%, ale co mam zrobić? nie mam przyjaciół w mieście, a jeśli są to nie mają czasu...
co mam zrobić... czuję się samotna... :(
miłego dnia
kochajcie siebie i ludzi!!
bye <3
CZYTASZ
Wystarczysz ty
RandomOna - 18-latka zdeterminowana do spełniania marzeń swoich jak i ludzi jej bliskich, nie wierząca w miłość od pierwszego wejrzenia On - 19-latek debiutujący w polskiej reprezentacji piłki nożnej, który od dawna jest nieszczęśliwy ze swoją dziewczyną ...
