#47: Narzędzie tortur

1.2K 35 2
                                        

Siedzieliśmy długo nic nie robiąc. W pewny momencie zauważyłam, że chłopcy zasnęli.

 - Ola patrz.- zwróciłam jej uwagę.- Śpią.

 - To co robimy?- zapytała.

 - A co mamy do wyboru?

 - Możemy dalej siedzieć bezczynnie albo... zrobić im mały żart.

 - Ooo zaczyna mi się podobać.- powiedziałam konspiracyjnie pocierając dłońmi.

 - Hmm.. Wiesz czy Bartek ma twardy sen?

 - Zdecydowanie tak.- powiedziałam śmiejąc się cicho.- Niedawno skopałam go z łóżka, a on nadal spał sobie smacznie pomimo tego, że uderzył dość mocno o podłogę.

 - A weź tu Mariusza spróbuj obudzić to ocipiejesz. Zrobimy im makijaż.

 - Dobra.- pobiegłam do pokoju po wszystkie przybory do malowania Olki (czyt. tusz do rzęs, szminka, błyszczyk, cień do powiek, rozświetlacz, eyeliner, kredkę do oczu, podkład, puder, korektor, róż do policzków i oczywiście ZALOTKA). Wróciłam z powrotem obładowana rzeczami.

 - Umówmy się tak, że zalotki nie będziemy używać chyba, że się obudzą. Wtedy mogą się troszeczkę wystraszyć...- powiedziała z szatańskim uśmiechem na twarzy. Przystąpiłyśmy do wykonania czynności. Właśnie skończyłam robić kreski Bartkowi gdy gwałtownie się poruszył. Przestraszyłam się.

 - Uważaj.- szepnęła Ola.- Wychodzimy.

Posłusznie wykonałam polecenie. Wróciłyśmy do pokoju.

 - Obejrzyjmy film.- zaproponowała Ola.

 - Jaki?

 - Umm... Może jakiegoś Bonda?

 - Świetny pomysł!- krzyknęłam i przeszukałam dokładnie szufladę z filmami.- Jest tylko „Skyfall".

 - Mój ulubiony.

 - Ja wolę „Casino Royal", ale to też może być.

Film się zaczął i równie szybko się skończył (pomimo tego, że trwa jakieś 2 godziny). Rozmawiałyśmy na różne tematy kiedy nagle usłyszałyśmy krzyk dochodzący z korytarza. Wybiegłam przed pokój, ale już po chwili wiedziałam o co chodzi.

 - Pewnie chłopcy się obudzili. Chodź, zobaczymy ich miny.- Ola zaczęła mnie ciągnąć w stronę pokoju chłopaków. Mariusz stał w przedpokoju z szeroko otwartymi oczami.

 - Co... To... Ma... BYĆ?!?!?- krzyknął.

 - Nie podoba cię się taki make up skarbie?- zapytała Ola dusząc się ze śmiechu.

 - Nie?!

 - Szkoooda.

Dopiero teraz obudził się Bartek (nie wiem jak to możliwe, że wrzaski Mariusza go nie obudziły).

 - Co jest?- zapytał przeciągając się.

 - Spójrz w lustro.- powiedział Mariusz.

 - Po co? 

 - Po prostu to zrób!

 - Ale po co?- ponowił pytanie.- Dziewczyny wiecie o co mu chodzi?

 - Spójrz w lusterko do cholery!!!

Bartek dał za wygraną i zrobił to co powiedział mu Mariusz. Gdy zobaczył swoje lustrzane odbicie zaczął piszczeć jak mała dziewczynka.

 - Co to jest?

 - Makijaż.- odpowiedziałam.

 - Czemu to zrobiłaś?

 - Bo miałam taki kaprys. A jak będziesz niegrzeczny to użyję na tobie TEGO.- pokazałam mu zalotkę.

 - Ej co to jest?- zapytał Mariusz.- Wygląda jak narzędzie tortur...

-----

PYTANIE NA DZIŚ: KTO DO MAKIJAŻU UŻYWA ZALOTKI? OCZYWIŚCIE CHODZI M O DZIEWCZYNY HEH (ODPOWIEDZI W KOMENTARZACH)

hej :(

mam dylemat...

większość moich znajomych mieszka poza miastem, a ja siedzę w mieście sama... mega źle się z tym czuję, ponieważ wiem, że nie wykorzystuję wakacji na 100%, ale co mam zrobić? nie mam przyjaciół w mieście, a jeśli są to nie mają czasu...

co mam zrobić... czuję się samotna... :(

miłego dnia

kochajcie siebie i ludzi!!

bye <3

Wystarczysz tyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz