#53: Obrazy Jana Matejki

1K 26 0
                                        


maraton 1/3 

(dalej Ola POV)

 - To może ja... Już pójdę...- powiedział Maciek.

 - Tak, idź. Umiesz tylko uciekać!- krzyknęłam za nim.

 - Co ty robisz Olka?- zapytała Marcela.

 - Ratuję ci dupę.

 - Ale nic się nie działo.

 - Zdradzasz Bartka?- zapytałam prosto z mostu.

 - Czy wyście się uparli?! Nie, nie zdradzam.- zaprzeczyła.- Kocham go i nigdy nie zostawię.

 - W takim razie mu to powiedz, bo na razie wygląda to tak jakbyś miała romans z tym debilem!

 - Ola znasz mnie i wiesz, że nie zdradziłabym Bartka.- powiedziała Marcela.- Chyba mi wierzysz?

 - Tak. Przepraszam, że się tak uniosłam. Ale widząc cię z tym kretynem moja krew się zagotowała... Wracamy?

 - A pomożesz mi wyjaśnić to wszystko Bartkowi?- zapytała rumieniąc się przy tym lekko.

 - Pewnie. Chodź.

Szłyśmy dość szybki krokiem. Każda z nas chciała to mieć już za sobą.

 - Gotowa?- zapytałam stojąc przed drzwiami do pokoju chłopaków.

 - Tsaaa...

Weszłyśmy do środka.

 - Hej ludziska.- przywitałam się.

 - Hej kochanie.- Mariusz dał mi buziaka. Bartek siedział z założonymi rękami i się nie odzywał.

 - Bartek, porozmawiamy?- zapytała Marcela nieśmiało. On usiadł na łóżku i przegarnął niedbale włosy.

 - Tak, jasne.- powiedział.- O czym?

 - O wszystkim...- odpowiedziałam krótko.

 - To na pewno twoja sprawa Ola?- zapytał Bartek.

 - Tak.

 - Jednak wolałbym, żebyś wyszła...

 - Ugh... Dobra.

- Weź ze sobą Mariusza.- powiedział.

 - Chodź.-pociągnęłam go w stronę wyjścia z pokoju. Mój chłopak cały czas tylko patrzył na mnie jak na obraz jakiegoś Jana Matejki czy kogoś tam...

 - Co ci jest?- zapytałam.

 - Nic. Patrzę na moją dziewczynę.

 - A ja na mojego chłopaka... I co w związku z tym?- uśmiechnęłam się.

 - Wiesz, że jesteś piękna?

- Powtarzasz mi to codziennie.- odpowiedziałam.- Nawet gdybym miała Alzheimera ciężko byłoby mi zapomnieć.

Mariusz zaśmiał się cicho.

 - Wpadłem na pewien pomysł...

 - Jaki? Czy to bardzo ryzykowne?

 - Nieee... Po powrocie do Polski poznasz moich rodziców. Co ty na to?

 - Nie wiem... Przemyślę to jeszcze.

 - A co tu dużo myśleć?

 - No nie wiem. A jeśli mnie nie polubią?

 - CIEBIE? Spróbowali by nie...- puścił do mnie oczko. Przewróciłam oczami.- To jak będzie?

 - Lepiej skończmy temat.

 - Ale...

 - Proszę.- spojrzałam na niego błagalnym spojrzeniem. Nie widziałam czego tak naprawdę się obawiałam, ale byłam pewna, że nie byłam gotowa na spotkanie z jego rodzicami. Na samą myśl robiło mi się niedobrze z nerwów...

 - Dobra...

Marcela POV:
Staliśmy przez chwilę w ciszy w towarzystwie Bartka. Spojrzeniem wręcz wiercił mi dziurę w brzuchu. Na wszelkie możliwe sposoby starałam się unikać jego spojrzenia. W końcu odważyłam się zacząć rozmowę.

 - Bartek ja...- nie dokończyłam. Tak naprawdę po prostu nie wiedziałam co mam mu powiedzieć.- Maciek BYŁ moim chłopakiem, ale wszystko sobie wyjaśniliśmy już jakiś czas temu. Teraz nic mnie z nim nie łączy. Z wyjątkiem przyjaźni. Złamaliśmy typowy stereotyp i mamy ze sobą bardzo dobre relacje... To wszystko...

 - Czyli nie zdradzałaś mnie z nim?

 - Nie, nawet nie chciałam.- powiedziałam szybko.- Eeee... Głupio to zabrzmiało...

 - Trochę.- uśmiechnął się.- Ale, jest okej.

 - Serio?

 - Tak, serio.- odpowiedział spokojnym tonem.- Tak naprawdę od początku byłem tego pewien... Jestem za wspaniały, żebyś mogła mnie tak po prostu zdradzić.

 - Cóż za skromność.- dźgnęłam go palcem w żebra.

 - Taki mały żarcik.- puścił do mnie oczko.

 - Ugh...

Wystarczysz tyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz