#32: "Dość"

1.6K 42 3
                                        


Marcela POV:
Wyszłam szybkim krokiem. Po drodze spotkałam Martina.

 - O mój boże, co się stało?- zapytał łapiąc mnie za nadgarstek.

 - Chyba nie chcę o tym rozmawiać...- powiedziałam cicho.

 - Mnie możesz zaufać.- uśmiechnął się do mnie pokrzepiająco.- Jak nie chcesz to nie mów. Przecież do niczego cię nie zmuszę. Prawda?

 - Okej. Powiem ci... Ale nie tutaj.

 - Tu albo w ogóle.

 - Ehhh... No dobra. Pokłóciłam się z Bartkiem.- powiedziałam, a po moim policzku spłynęła pojedyncza łza.

 - Nie martw się. Przejdzie mu.- przytulił mnie. Czy potrzebowałam tego? Oczywiście.

 - Nie wiem...

 - Chodź, bo zaraz zlecą się tu paparazzi.- powiedział i pociągnął mnie w stronę swojego pokoju. Weszłam niepewnym krokiem do pomieszczenia. Jego zacisze było wiele większe niż moje, Oli i Jessici.- Chcesz coś do picia?

 - Nie chce mi się iść do kuchni...- stwierdziłam markotnie.

 - A kto powiedział, że będziemy musieli iść do kuchni?- podążyłam za nim aż do małej kuchni gdzie stała lodówka.

 - Jaaaa!

 - Co?

 - Nie, nic.

 - To czego sobie życzysz?- zapytał szarmancko.

 - Jak masz to spritea.

 - Mam.- podał mi puszkę. Po jakimś czasie rozmów postanowiliśmy, że obejrzymy film. Stanęło na „Szczęściarzu". Po skończonym filmie zaczęliśmy dyskutować na temat tego co obejrzeliśmy. Potem zaczął mnie gonić po całym pokoju. Złapał mnie w biodrach i rzucił na łóżko, a następie łaskotać.

 - ... Dość...- powiedziałam dusząc się ze śmiechu. Pozwolił mi z powrotem usiąść na kanapie po czym on zrobił to samo. Nagle chwycił mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Chwycił moją twarz w dłonie i złączył nasze usta w pocałunku. Odepchnęłam go lekko.- Martin... Ja mam chłopaka.

 - Co?

 - Nooo. Bartek jest moim chłopakiem.- odpowiedziałam.- tak naprawdę to chyba zerwaliśmy. Nie wiem w sumie czy nadal jesteśmy parą...

 - Przepraszam. Masz rację. Nie powinienem.- powiedział i spuścił głowę.

 - Nie przejmuj się. Po prostu udajmy, że to w ogóle nie miało miejsca.

 - Na pewno nie jesteś na mnie zła?

 - Przestań... Na ciebie nie można się długo gniewać.- dałam mu pstryczka w nos.

 - Okej. To może pójdziemy na lody?- zaproponował.

 - Możemy iść. Poczekaj tylko pójdę po kasę.

 -Nie musisz. Ja zaprosiłem, ja płacę.- uśmiechnął się.

 - Ale z ciebie gentleman.- stwierdziłam.

 - A myślałaś, że jest inaczej?

 - Nie no coś ty...- klepnęłam go lekko w ramię.

 - To chodźmy.

Po drodze niestety musieliśmy spotkać Bartka.

 - Marcelina musimy porozmawiać.- powiedział i zaczął mnie ciągnąć w stronę swojego pokoju.

 - Nie wcale nie musimy.- odpowiedziałam wyrywając się z jego żelaznego uścisku.

 - A możemy?

 - Niech będzie... Martin poczekaj tu na mnie. Zaraz wrócę.- poszliśmy do kantorka sprzątaczek. Bartek zamknął za sobą drzwi na klucz.- No słucham. Dlaczego to MUSIELIŚMY porozmawiać?

 - Posłuchaj... Wiem, że jestem kompletnym kretynem...

 - Dobrze, że chociaż to wiesz. Jakieś jeszcze fakty o słynnym i przez wszystkich kochanym Bartoszu Kapustce?- zapytałam ironicznie.

 - Ja naprawdę... Przepraszam. Nie chciałem ci robić krzywdy.- powiedział.

 - Ale niechcący zrobiłeś.

 - Wybaczysz mi? Proszę.

 - Bartek, to nie jest takie proste... Nawet nie wiem czy rano z tobą nie zerwałam.

 - Zerwałaś. Ale czy chcesz wrócić?- zapytał. W moich oczach pojawiły się łzy, a dolna warga zaczęła się trząść.- Wcale nie chcesz wrócić... Kochasz go.

-------

PYTANIE NA DZIŚ TO: CO POWINNA ZROBIĆ MARCELA? (ODPOWIEDZI W KOMENTARZACH)

Hejka <3

Tęskniliście? Wypad do Chorwacji uważam za jak najbardziej udany, jestem opalona i mam peeełno zdjęć i wspomnień!!!

Ten rozdział jest w sumie okej, ale trochę taki smutny wyszedł

Do następnego 

Bye <3


Wystarczysz tyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz