Minął tydzień odkąd byłam u dziadka. W tym czasie uświadomiłam sobie jak bardzo tęsknię za kadrą i tą dawką humoru, którą codziennie nieśli. Szłam na stary rynek. Z tego powodu musiałam wcześniej wstać, bo dziadek wysłał mnie po zakupy. Podeszłam do jednego ze straganów z owocami. Kupiłam co było mi potrzebne do zrobienia sałatki owocowej na deser i odeszłam. Nagle w tłumie zobaczyłam twarz, która wydała mi się dziwnie znajoma. Podeszłam bliżej i przyglądałam się tej osobie. Był to wysoki chłopak o blond włosach postawionych na żel, różowych policzkach i dobrze zbudowanym ciele. Niestety nie jestem mistrzynią w skradaniu się i podglądaniu, więc on szybko to zauważył. Podszedł do mnie pewnym krokiem.
- Masz jakiś problem?- zapytał opryskliwie.
- Nie, ale... Od dawna tu pan mieszka?
- Wybacz, ale to nie jest twoja sprawa.- już miał odejść w swoją stronę, ale ja wygwizdałam melodię z jednego filmu, którą znałam jeszcze w dzieciństwie. Chłopak odwrócił się do mnie i zmarszczył lekko czoło.
- Marcelina.- powiedział. Pokiwałam głową na „tak".
- Cześć Alan.
To był mój jedyny tutaj kolega, z którym wychodziłam na dłuuie spacery podczas mojego pobytu u dziadków.
- Skąd się tu wzięłaś? Boże, jak ty wyrosłaś. Ja cię naprawdę nie poznałem. I... Wszystkiego najlepszego!!!- zaczął skakać wokół mnie jak jakiś dzikus. I właśnie za to go lubię. Za tą pozytywną energię. Ale w tamtej chwili wyglądał jakby coś go gryzło w kostki.
- Ludzie się patrzą Alanek.- powiedziałam cicho.
- A niech się patrzą.- machnął lekceważąco ręką.- Gdzie zmierzała moja mała rybka?
- Nie nazywaj mnie tak!- pisnęłam. Trzeba było przyznać, Alan był ode mnie o 3 lata starszy i gdy byliśmy dziećmi często nazywał mnie „mała rybka" czego ja nie znosiłam do dziś.- Dziadek wysłał mnie po zakupy.
- Ooo! Jak tam się trzyma? Co u niego?- pytał po kolei.
- Spokojnie, bo ci żyłka na czole wyskoczy.- powiedziałam z uśmiechem.- Skoro tak bardzo chcesz sprawdzić co u niego, to może wpadniesz do nas?
- Z przemiłą chęcią.- odpowiedział.- Ale o której mam przyjść?
- O której ci wygodnie.
- To przyjdę o 16 to obejrzymy sobie jakiś film.
- Ale najpierw pójdziemy na spacer. Jak za dawnych lat.
- Okej. Widzimy się później!- krzyknął i zniknął w tłumie. Jak najszybciej umiałam dokończyłam robienie zakupów i wróciłam do domu. Stary zegar z kukułką właśnie zaczął wybijać godzinę 14. Czyli w mieście byłam 3 godziny.
- Dziadku mogę ci zadać pytanie?
- Jasne kochanie.- usiadł na krześle wygodnie.- Słucham?
- Pamiętasz może tego Alana co mieszkał naprzeciwko nas?
- To ten taki blondyn?
- Tak dokładnie.
- Pamiętam. I co teraz?
-Spotkałam go dzisiaj i może do nas przyjść o 16?
- Oczywiście.
- Chyba zrobię sałatkę owocową.- powiedziałam i zaczęłam kroić owoce. Czas leciał mi bardzo szybko .Tak dobrze zajęłam swój umysł myślami, że ani się obejrzałam a była 15:30. Dopiero teraz zauważyłam, że nadal jestem ubrana w miętową sukienkę. Szybko przebrałam się w jakieś szare, luźne dresy. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Otworzę!- krzyknęłam i ruszyłam przed siebie. Otworzyłam i od razu na szyję rzucił mi się Alan.
- Wszystkiego najlepszego!!!- podał mi paczkę żelek Haribo- moich ulubionych.
- Dzięki. Chodź, zrobiłam sałatkę owocową.
- Uwielbiam!
Nałożyłam do misek trochę deser i zaniosłam do pokoju. Tam siedział dziadek.
- Dzień dobry.- przywitał się Alan i dygnął lekko przez co wyglądał jak mała dziewczynka w spódniczce baletnicy.- Co tam u pana?
- Dobrze, a u ciebie drogi chłopcze?
- Eee... Nie narzekam.
Alan i dziadek rozmawiali jeszcze długą chwilę, w której wspominali stare czasy i śmiali się z moich błędów z dzieciństwa. Nagle dzwonek do drzwi zadzwonił znowu. Poszłam otworzyć, a tam zobaczyłam...
-----
PYTANIE NA DZIŚ: KTO PRZYSZEDŁ DO MARCELI? (ODPOWIEDZI W KOMENTARZACH)
hej hej
nie umiem robić dramy, ale mam nadzieję, że dobrze wyszło :))
powoli zbliżamy się do końca tego opowiadania także no... tak tylko mówię, żeby potem nie było xD
jak ktoś skończy to czytać zapraszam na mój profil do ff "why not?" <3 nawet jeżeli ktoś nie jest fanem bts to byłoby mi bardzo miło gdybyście wpadli uwu
do następnego
bye :3
CZYTASZ
Wystarczysz ty
RandomOna - 18-latka zdeterminowana do spełniania marzeń swoich jak i ludzi jej bliskich, nie wierząca w miłość od pierwszego wejrzenia On - 19-latek debiutujący w polskiej reprezentacji piłki nożnej, który od dawna jest nieszczęśliwy ze swoją dziewczyną ...
