*bardzo proszę o przeczytanie notatki na końcu rozdziału, dzięki*
- Tak, musisz.- powiedziałam stanowczo.
- A nie mogę popatrzeć?- zapytał z miną zbitego psiaka.
- Nie.- odpowiedziałam i wypchnęłam go za drzwi. Wypuściłam nerwowo powietrze. Odbyła się poranna rutyna. Po chwili wyszłam z pokoju, pod którym siedział Bartek z telefonem w ręce.- Cały czas tu czekałeś?
- Nie pozwoliłaś mi w środku no to poczekałem przed.- powiedział.- Idziemy na śniadanie?
- Tak.- zjechaliśmy na dół windą. Wychodząc wpadłam na jakiegoś chłopaka.
- O gad! I'm sorry.*- powiedziałam.
- Emmm... Do you sapek Polish?**- zapytał. Kiwnęłam głową twierdząco.- Mam na imię Martin. Jestem Polakiem urodzonym w Niemczech, ale wychowanym we Francji.
- No to masz dość ciekawie. Jestem Marcela.- powiedziałam.
- A tobie nic się nie stało?- zapytał z troską łapiąc mnie za ramię.
- Nie.
- Wiesz skąd wiedziałem, że jesteś z Polski?
- No skąd? Aż tak okaleczam angielski?
- Nie, twój angielski jest wręcz perfekcyjny. Ale chodzi o to, że tylko w Polsce znajdziesz taką ładną dziewczynę.- powiedział i założył kosmyk moich włosów za ucho.
- Weź przestań...- zarumieniłam się.
- Nikomu się nic nie stało, a my musimy iść. Paaa!- pociągnął mnie mocno za rękę.
- Aj... Puszczaj! Kapustka to boli!- krzyknęłam i mu się wyrwałam.- Co cię ugryzło?
- Nic. Czuję się świetnie.- odpowiedział ostro.
- Ale przecież...
- Możemy zająć się śniadaniem?- zapytał zdenerwowany.
- Sam się zajmij...- powiedziałam stanowczo i wyszłam z sali zła. Na moje szczęście w holu znalazłam jeszcze Martina.
- Hej. Masz teraz czas?- zapytałam.
- Mam aż nad to...- powiedział z uśmiechem.
- To chodźmy może na plażę?
- Nawet nie wiesz jak o tym marzę.
- To za 30 minut tutaj?
- Okej.- odpowiedział, a ja szybkim krokiem weszłam do jadalni. Na szczęście Bartka już tam nie było. Szybko zjadłam jogurt naturalny z płatkami musli. Poszłam do pokoju i ubrałam się w strój kąpielowy. Nagle zobaczyłam, że zostało mi jeszcze 5 minut do spotkania z Martinem, więc jak huragan wypadłam z pokoju i wróciłam do holu.
- Gotowa?
- Tak.- odpowiedziałam i wyszliśmy z hotelu. Przed budynkiem spotkałam Krychę ze Szczeną.
- A gdzie to się wybiera nasza gwiazda?- zapytał z ironia Grzegorz.
- Gdzieś gdzie ciebie nie ma. A tak na serio to na plażę.- powiedziałam.- A właśnie. Grzesiek, Wojtek to jest Martin. Chodź idziemy.
Razem z Martinem poszliśmy na plażę. Rozłożyliśmy koc i usiedliśmy na nim. Na plaży było bardzo mało osób, ponieważ było dość wcześnie (około 11) .
- W ogóle przepraszam cię za Bartka.
- Nic się nie stało. Przecież to nie twoja wina...- odpowiedział.- Idziemy się kąpać?
- Okej.
Po około godzinie kąpieli w morzu wyszliśmy na brzeg. Po chwili usłyszałam czyjś krzyk.
- MARTIN!- krzyknęła jakaś dziewczyna i podbiegła do niego. Płakała.
- Ej co się stało?- zapytał.
- Pływałyśmy z Kariną w morzu i nagle ona mówi, że jest jej słabo... No to wyszłyśmy na ląd, a ona zemdlała! I nie oddycha!- mówiła roztrzęsiona.
- Spokojnie, chodźmy... Marcela chodź, pomożesz mi.- poszłam za nim.
- Kto to jest?- zapytałam.
- Moja siostra- Sara.
* O Boże! Przepraszam...
** Emmm... Mówisz po Polsku?
-----
Hej <3
Sama nie wiem co tu mam napisać... XD
Cieszę się, że jest tyle gwiazdek i wyświetleń. Wpadłam na pewien pomysł... Co powiecie na małe poznanie mnie? Mam na myśli 15 faktów o mnie niedługo? Napiszcie w komentarzach co o tym myślicie, a tymczasem do następnego :)
Bye <3
CZYTASZ
Wystarczysz ty
De TodoOna - 18-latka zdeterminowana do spełniania marzeń swoich jak i ludzi jej bliskich, nie wierząca w miłość od pierwszego wejrzenia On - 19-latek debiutujący w polskiej reprezentacji piłki nożnej, który od dawna jest nieszczęśliwy ze swoją dziewczyną ...
