#20: "Nasza gwiazda"

2.2K 64 1
                                        


*bardzo proszę o przeczytanie notatki na końcu rozdziału, dzięki*


  - Tak, musisz.- powiedziałam stanowczo.

 - A nie mogę popatrzeć?- zapytał z miną zbitego psiaka.

 - Nie.- odpowiedziałam i wypchnęłam go za drzwi. Wypuściłam nerwowo powietrze. Odbyła się poranna rutyna. Po chwili wyszłam z pokoju, pod którym siedział Bartek z telefonem w ręce.- Cały czas tu czekałeś?

 - Nie pozwoliłaś mi w środku no to poczekałem przed.- powiedział.- Idziemy na śniadanie?

 - Tak.- zjechaliśmy na dół windą. Wychodząc wpadłam na jakiegoś chłopaka.

 - O gad! I'm sorry.*- powiedziałam.

 - Emmm... Do you sapek Polish?**- zapytał. Kiwnęłam głową twierdząco.- Mam na imię Martin. Jestem Polakiem urodzonym w Niemczech, ale wychowanym we Francji.

 - No to masz dość ciekawie. Jestem Marcela.- powiedziałam.

 - A tobie nic się nie stało?- zapytał z troską łapiąc mnie za ramię.

 - Nie.

 - Wiesz skąd wiedziałem, że jesteś z Polski?

 - No skąd? Aż tak okaleczam angielski?

 - Nie, twój angielski jest wręcz perfekcyjny. Ale chodzi o to, że tylko w Polsce znajdziesz taką ładną dziewczynę.- powiedział i założył kosmyk moich włosów za ucho.

 - Weź przestań...- zarumieniłam się.

 - Nikomu się nic nie stało, a my musimy iść. Paaa!- pociągnął mnie mocno za rękę.

 - Aj... Puszczaj! Kapustka to boli!- krzyknęłam i mu się wyrwałam.- Co cię ugryzło?

 - Nic. Czuję się świetnie.- odpowiedział ostro.

 - Ale przecież...

 - Możemy zająć się śniadaniem?- zapytał zdenerwowany.

 - Sam się zajmij...- powiedziałam stanowczo i wyszłam z sali zła. Na moje szczęście w holu znalazłam jeszcze Martina.

 - Hej. Masz teraz czas?- zapytałam.

 - Mam aż nad to...- powiedział z uśmiechem.

 - To chodźmy może na plażę?

 - Nawet nie wiesz jak o tym marzę.

 - To za 30 minut tutaj?

 - Okej.- odpowiedział, a ja szybkim krokiem weszłam do jadalni. Na szczęście Bartka już tam nie było. Szybko zjadłam jogurt naturalny z płatkami musli. Poszłam do pokoju i ubrałam się w strój kąpielowy. Nagle zobaczyłam, że zostało mi jeszcze 5 minut do spotkania z Martinem, więc jak huragan wypadłam z pokoju i wróciłam do holu.

 - Gotowa?

 - Tak.- odpowiedziałam i wyszliśmy z hotelu. Przed budynkiem spotkałam Krychę ze Szczeną.

 - A gdzie to się wybiera nasza gwiazda?- zapytał z ironia Grzegorz.

 - Gdzieś gdzie ciebie nie ma. A tak na serio to na plażę.- powiedziałam.- A właśnie. Grzesiek, Wojtek to jest Martin. Chodź idziemy.

Razem z Martinem poszliśmy na plażę. Rozłożyliśmy koc i usiedliśmy na nim. Na plaży było bardzo mało osób, ponieważ było dość wcześnie (około 11) .

 - W ogóle przepraszam cię za Bartka.

 - Nic się nie stało. Przecież to nie twoja wina...- odpowiedział.- Idziemy się kąpać?

 - Okej.

Po około godzinie kąpieli w morzu wyszliśmy na brzeg. Po chwili usłyszałam czyjś krzyk.

 - MARTIN!- krzyknęła jakaś dziewczyna i podbiegła do niego. Płakała.

 - Ej co się stało?- zapytał.

 - Pływałyśmy z Kariną w morzu i nagle ona mówi, że jest jej słabo... No to wyszłyśmy na ląd, a ona zemdlała! I nie oddycha!- mówiła roztrzęsiona.

 - Spokojnie, chodźmy... Marcela chodź, pomożesz mi.- poszłam za nim.

 - Kto to jest?- zapytałam.

 - Moja siostra- Sara.


* O Boże! Przepraszam...

** Emmm... Mówisz po Polsku?

-----

Hej <3

Sama nie wiem co tu mam napisać... XD 

Cieszę się, że jest tyle gwiazdek i wyświetleń. Wpadłam na pewien pomysł... Co powiecie na małe poznanie mnie? Mam na myśli 15 faktów o mnie niedługo? Napiszcie w komentarzach co o tym myślicie, a tymczasem do następnego :)

Bye <3

Wystarczysz tyOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz