#55: Ola wojownik

1.1K 26 3
                                        

maraton 3/3

Szłyśmy powoli przez plażę.

 - Gdzie idziemy?- zapytała Ola chcąc przerwać ciszę.

 - Gdzie chcesz... Mnie to jest obojętne.- odpowiedziałam wzruszając ramionami od niechcenia. Niestety ktoś tam na górze postanowił sobie ze mnie zażartować... Spotkałyśmy Maćka. Dobrze wiedziałam czym się to skończy.

 - Czyli to znaczy, że nie okłamałyśmy chłopaków?- zapytałam niewinnie.

 - Na to wygląda.- powiedziała Ola.

 - Mogę bezpiecznie do ciebie podejść? Czy masz zamiar wbić mi nóż w tętnicę?- zapytał śmiejąc się cicho.

 - Może się tak zdarzyć.- odpowiedziała zakładając ręce na piersi.- Więc radzę ci nie podskakiwać.

 - Spokojne wojowniczko... Nie szalej tak, bo ci się rozwali grzywka.- zaśmiał się.

 - Ja nie mam grzywki.- powiedziała Ola ostro. W odpowiedzi Maciek wybuchnął głośnym i niepohamowanym śmiechem.

 - Maciej to nie jest śmieszne.- posłałam mu groźne spojrzenie.

 - Dobra... Gdzie idziecie?- zapytał.

 - Jak najdalej od ciebie.- odpowiedziała Ola.

 - Weź przestań.- klepnęłam ją w ramię.- Póki co nie May celu, a ty?

 - To może wpadniecie do mnie?- zapytał lekko unosząc kąciki ust.

 - Yyy...Nie!

 - Zamknij się!- rozkazałam.- Pewnie. Z przyjemnością.

 - Marcela?!

 - Co?

 - Przepraszamy Maciek, ale mamy już plany. Do NIE widzenia!- krzyknęła i pociągnęła mnie w przeciwną stronę.

 - Co za kretyn...

 - Też mogłabyś trochę lepiej się zachowywać.- powiedziałam.

 - Po prostu go nie lubię. Tak trudno to zrozumieć?- zapytała patrząc na mnie z lekki wyrzutem.

 - Nie, ale... Zadam ci jedno pytanie. Jedno bardzo ważne pytanie. Czy kiedykolwiek będziesz w stanie go zaakceptować?

 - Nie wiem. Dziwię ci się, że ty mu wybaczyłaś. Po tym co ci zrobił.

 - To było dawno temu...

 - Ale widzę, że nadal jakaś część tego wszystkiego ciągle w tobie siedzi.

 - Zdaje ci się.

 - Wątpię.

Nagle mój telefon zaczął wibrować.

 - Bartek dzwoni.- powiedziałam i odebrałam.- Halo?

 - Sytuacja się już trochę uspokoiła?- zapytał.- W sensie czy Maciek dał wam spokój?

 - Taaak.

 - To dobrze. Z Mariuszem i Arkiem idziemy się gdzieś przejść.

 - Spoko. My chyba wrócimy do hotelu.

 - Okej. Widzimy się później. Kocham cię. Pa.

 - Ja cię też.

Rozłączyłam się.

 - I co chciał?- zapytała Ola.

 - Idą się... Przejść?

 - Oni? To trochę nie w ich stylu. Chyba coś kombinują.- powiedziała.

 - Mam tylko nadzieję, że to nic poważnego. Chodź do hotelu.

 - Dobrze.

Zaczęłyśmy kierować się w stronę budynku, w którym przez jakiś czas dane nam było mieszkać. Nagle ze środka wybiegł Martin.

 - O Marcela! Szukałem cię!- krzyknął.

 - Coś się stało?

 - Przyjechała tu twoja znajoma.- odpowiedział.- Jakieś dwie godziny temu.

 - Moja znajoma? Ola, poczekaj na mnie w pokoju.

 - Eh, okej...

 - Martin, prowadź do mojej „znajomej".- powiedziałam.

 - Dobra.

Szliśmy szybkim krokiem aż dotarliśmy do dużego pokoju, który (niestety) znajdował się niedaleko mojego. Weszłam do środka. Przy oknie stała jakaś dziewczyna. Była odwrócona tyłem, więc nie widziała jej twarzy.

 - Zostawić was same?- zapytał Martin.

 - Możesz...- szepnęłam. Chłopak posłusznie wyszedł z pokoju. Ona gwałtownie odwróciła się w moją stronę.

 - Witaj Marcelina.

----

PYTANIE NA DZIŚ: KTO ODWIEDZIŁ MARCELĘ? (ODPOWIEDZI W KOMENTARZACH)

hej 

dzisiaj zaczyna się rok szkolny, więc z automatu rozdziałów będzie mniej, bo muszę się mega na nauce skupić... :(

udanego roku szkolnego życzę wszystkim moim czytelnikom!!

bye <3

Wystarczysz tyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz