maraton 3/3
Szłyśmy powoli przez plażę.
- Gdzie idziemy?- zapytała Ola chcąc przerwać ciszę.
- Gdzie chcesz... Mnie to jest obojętne.- odpowiedziałam wzruszając ramionami od niechcenia. Niestety ktoś tam na górze postanowił sobie ze mnie zażartować... Spotkałyśmy Maćka. Dobrze wiedziałam czym się to skończy.
- Czyli to znaczy, że nie okłamałyśmy chłopaków?- zapytałam niewinnie.
- Na to wygląda.- powiedziała Ola.
- Mogę bezpiecznie do ciebie podejść? Czy masz zamiar wbić mi nóż w tętnicę?- zapytał śmiejąc się cicho.
- Może się tak zdarzyć.- odpowiedziała zakładając ręce na piersi.- Więc radzę ci nie podskakiwać.
- Spokojne wojowniczko... Nie szalej tak, bo ci się rozwali grzywka.- zaśmiał się.
- Ja nie mam grzywki.- powiedziała Ola ostro. W odpowiedzi Maciek wybuchnął głośnym i niepohamowanym śmiechem.
- Maciej to nie jest śmieszne.- posłałam mu groźne spojrzenie.
- Dobra... Gdzie idziecie?- zapytał.
- Jak najdalej od ciebie.- odpowiedziała Ola.
- Weź przestań.- klepnęłam ją w ramię.- Póki co nie May celu, a ty?
- To może wpadniecie do mnie?- zapytał lekko unosząc kąciki ust.
- Yyy...Nie!
- Zamknij się!- rozkazałam.- Pewnie. Z przyjemnością.
- Marcela?!
- Co?
- Przepraszamy Maciek, ale mamy już plany. Do NIE widzenia!- krzyknęła i pociągnęła mnie w przeciwną stronę.
- Co za kretyn...
- Też mogłabyś trochę lepiej się zachowywać.- powiedziałam.
- Po prostu go nie lubię. Tak trudno to zrozumieć?- zapytała patrząc na mnie z lekki wyrzutem.
- Nie, ale... Zadam ci jedno pytanie. Jedno bardzo ważne pytanie. Czy kiedykolwiek będziesz w stanie go zaakceptować?
- Nie wiem. Dziwię ci się, że ty mu wybaczyłaś. Po tym co ci zrobił.
- To było dawno temu...
- Ale widzę, że nadal jakaś część tego wszystkiego ciągle w tobie siedzi.
- Zdaje ci się.
- Wątpię.
Nagle mój telefon zaczął wibrować.
- Bartek dzwoni.- powiedziałam i odebrałam.- Halo?
- Sytuacja się już trochę uspokoiła?- zapytał.- W sensie czy Maciek dał wam spokój?
- Taaak.
- To dobrze. Z Mariuszem i Arkiem idziemy się gdzieś przejść.
- Spoko. My chyba wrócimy do hotelu.
- Okej. Widzimy się później. Kocham cię. Pa.
- Ja cię też.
Rozłączyłam się.
- I co chciał?- zapytała Ola.
- Idą się... Przejść?
- Oni? To trochę nie w ich stylu. Chyba coś kombinują.- powiedziała.
- Mam tylko nadzieję, że to nic poważnego. Chodź do hotelu.
- Dobrze.
Zaczęłyśmy kierować się w stronę budynku, w którym przez jakiś czas dane nam było mieszkać. Nagle ze środka wybiegł Martin.
- O Marcela! Szukałem cię!- krzyknął.
- Coś się stało?
- Przyjechała tu twoja znajoma.- odpowiedział.- Jakieś dwie godziny temu.
- Moja znajoma? Ola, poczekaj na mnie w pokoju.
- Eh, okej...
- Martin, prowadź do mojej „znajomej".- powiedziałam.
- Dobra.
Szliśmy szybkim krokiem aż dotarliśmy do dużego pokoju, który (niestety) znajdował się niedaleko mojego. Weszłam do środka. Przy oknie stała jakaś dziewczyna. Była odwrócona tyłem, więc nie widziała jej twarzy.
- Zostawić was same?- zapytał Martin.
- Możesz...- szepnęłam. Chłopak posłusznie wyszedł z pokoju. Ona gwałtownie odwróciła się w moją stronę.
- Witaj Marcelina.
----
PYTANIE NA DZIŚ: KTO ODWIEDZIŁ MARCELĘ? (ODPOWIEDZI W KOMENTARZACH)
hej
dzisiaj zaczyna się rok szkolny, więc z automatu rozdziałów będzie mniej, bo muszę się mega na nauce skupić... :(
udanego roku szkolnego życzę wszystkim moim czytelnikom!!
bye <3
CZYTASZ
Wystarczysz ty
De TodoOna - 18-latka zdeterminowana do spełniania marzeń swoich jak i ludzi jej bliskich, nie wierząca w miłość od pierwszego wejrzenia On - 19-latek debiutujący w polskiej reprezentacji piłki nożnej, który od dawna jest nieszczęśliwy ze swoją dziewczyną ...
