Śpiew ptaków i czyjś dotyk wybudził mnie ze snu. Od wróciłam się z uśmiechem na twarzyczce. Myślałam, że to Leo, ale nie...
To był Charlie z bananem na twarzy. Zapomniałam , że jestem w domu Chloe, a z Devisem się po kłóciłam.
Przetarłam oczy by po prawić ostrość.
- Chciałaś wczoraj po gadać - zaczął rozmowę blondasek.
- Tak... O Dominice i Leo - spuściłam wzrok bo nagle moje palce stały się bardzo interesujące.
- Zejdź do kuchni jak się ogarniesz - Charlie po klepał mnie po plecach i wyszedł z pokój.
Spojrzałam w lustro przy szafie. Nie wyglądałam jakoś rewelacyjnie. Wyszłam z cieplutkiego wyrka i zabrałam torbę ze sobą do łazienki.
Wyjełam z niej jasne jensy do tego czarną bluzkę na ramiaczkach i czarna bomberkę, a na nóżki białe superstary.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Na twarz na łożyłam trochę podkładu i pudru. Moje zapłakane oczy musnęłam delikatnie maskarą i wyszłam z toalety.
Po chwili siedziałam przy wyspie kuchennej razem z bratem i Chloe.
- Lisa zacznę od tego, że Dominica jest w ciąży - gdy mój brat wypowiedział chciałam już wyjść z mieszkania i nigdy nie wrócić, ale jednak on złapał mnie za ręce bym mu nie uciekła.
- Ej, gdzie ty się wybierasz jeszcze nie skończyłem- Zatrzymał mnie Charlie - Nie jest to dziecko Leo - te słowa krążyły mi po głowie... odetchnęłam z ulgą.
- Nie jest to nawet możliwe bo ona jest w drugim pierwszym miesiącu ciąży. Ojcem dziecka jest jej były chłopak - skończyła Chloe.
Zaczęłam się zastanawiać dlaczego to zrobiłam. A no tak chciałam się pewnie dobrze ustatkować po tym jak chłopka ją zostawił. Nie chciała być samotną młodą matką. Coś jej jednak nie wyjdzie. Od kryłam jej plan.
- Lisa wiem też, że jesteś w ciąży z Leo - Charlie złapał mnie za ręce, a ja nie wytrzymując tej presji rzuciłam się na niego wtulając.
Po chwili płaczu i tulenia wypowiedziałam słowa, które myślałam, że już nigdy nie wypowiem.
- Zawieś mnie do domu... Do Leo - powiedziałam przez płacz.
Brat zerwał się ze stołka kuchennego, na którym siedział ubrał szybko dzinsową kurtkę i czarne buty adidas. Ruchem ręki pokazał mi, że wychodzimy. Po żegnałam się jeszcze z Lenhaniątkami i Chloe. Wskoczyłam do auta brata i po 20 minutach staliśmy pod białym domem.
Przed domem stało jakieś czarne BMW nie wiedziałam do kogo może ono należeć. Odetchnęłam dwa razy i delikatnie po pchnęłam drzwi od mieszkania...