64 Płacz i Ból

932 42 17
                                        

Piosenka w Mediach KOOOOOOCHAM!!!

Pędziłam moim małym samochodzikiem przez ulice Port Talbot. Po usłyszeniu załamanego głosu mojego brata przez telefon zaczęłam się bardzo zastanawiać o co może chodzić.

Pędziłam na czerwonych światłach, nie zwracałam uwagi na jakiekolwiek znaki drogowe... Po prostu jak najszybciej chciałam być w domu i wiedzieć o co chodzi.

Po około 10 minutach, gdzie normalnie droga zajmuje 30 minut... byłam w mieszkaniu. 

Wpadłam jak po parzona przez uchylone drzwi...

Na szarej skórzanej sofie siedział zwinięty w kłębek Charlie i... płakał... Pierwszy raz widziałam jak płakał. Zawsze mi powtarzał " Nie płacz księżniczko". Teraz to ja muszę jego po cieszyć... No chyba, że stało się coś bardzo poważnego i sama będę wyła jak bóbr.

Wzrokiem strzelałam po pomieszczeniu w poszukiwaniu reszty, czyli Leo, Chloe i Lenhaniątek... Niestety nie było ich.


- Charlie co się stało? Dlaczego  płaczesz? Gdzie są wszyscy? - zapytałam siadając obok Brata, dotykając go po ramieniu.

- Kazałem Leo zawieść ich do domu... Lisa pamiętasz ten samolot, który zniknął?-zapytał Chaza ze szklanymi oczami.

- No tak pamiętam o co chodzi? - zapytałam z jeszcze większym zaciekawieniem i strachem.

- Rodzice nim do nas lecieli...


Zamarłam... Rodzice zrobili nam dużo złego w życiu na przykład zostawiając nas samych i nie dając nawet znaków życia... Za dużo im powiedzieliśmy razem z Charlim, ale mówiliśmy to co nam leżało na sercu... Teraz tego żałuję bo ich już nie ma...

Zaczęłam płakać jak dziecko i wtuliłam się do Charliego.

Po 10 minutach przyjechał Leo wszystko mu opowiedziałam. Sam się trochę po płakał... 

Jest już godzina 16:40 oglądamy wiadomości i co... i mówią znowu o samolocie lecącym z Japonii do Londynu, a ja przy tym bardzo płakałam trzymając zdjęcie rodziców.

Gdy Leo przyszedł mnie przytulić w okolicach brzucha po czułam ogromny ból, jak by mnie ktoś rozrywał od środka. Zaczęłam krzyczeć i panikować.


- Leo...Leo jedziemy do szpitala!!! - darłam się w niebo głosy.


Leonard wziął mnie na ręce i zaniósł do auta, a sam w ułamku sekundy siedział za kierownicą pojazdu.

Bóle nie ustawały, a Leo pędził do szpitala. Bałam się o dziecko i w duchu modliłam się, żeby nic mu nie było...


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Wybaczcie mi,że długo nie było rozdziału... Mam dużo nauki bo w tym roku chcę mieć dużo lepsze oceny...

Nie zabijajcie za Polsata xD 

Kocham was! 

I dziękuje za docenienie mnie bo mamy już prawię 6k oczek!

bez was by mi się to nie udało!!!

jesteście najlepsi!

zostaw po sobie ślad i widzimy się w następnym!!

Siostra GwiazdyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz