Piątek - 01.05.20
I mamy maj!
Dzień dobry <3
Jakie plany na majówkę?
Ja planuję nieco odświeżyć "Dziennik recovery", czyli biorę się za kolejny updateee!
Czułam lekką niepewność podczas myślenia o tym, co bym napisała; co się zmieniło od ostatniego "odświeżenia". Jakby... Nie byłam pewna, czy faktycznie coś się zmieniło, czy przypadkiem nie jest gorzej.
Czytając "DZIEŃ DOBRY <3", czyli rozdział dotyczący właśnie zmiany, który opublikowałam 7 lutego zauważyłam w sobie ogromny entuzjazm.
Tutaj macie fragment:
"Pff... Kogo ja chciałam oszukać pisząc, że zgodzę się na recovery tylko wtedy, gdy nie przytyję.
Okej, a więc zaczęłam odchudzanie z wagą 45 kg przy wzroście 162 cm. Jak wiadomo to już jest niedowaga. Całe życie miałam zbyt niską wagę. Było to spowodowane metabolizmem. Od pewnego momentu zaczęło mi to przeszkadzać, także moim celem stało się 42 kg. Okej, udało się także lecimy dalej. Kolejnym celem było 40 kg, także się udało. Później już straciłam kontrolę całkowicie. Schudłam do 35-37 kg przy wzroście 164 cm.
W tym momencie ważę 39-40 kg również przy wzroście 164 cm.
Wiecie co? Nie widać po mnie (podobno) ani grama więcej niż jak ważyłam 36 kg. Niektórzy mówią, że wręcz schudłam jeszcze bardziej.
Są to takie najważniejsze zmiany, który nastały wraz z początkiem recovery.
Coś co wciąż pozostało:
-brak okresu
-wypadające włosy
-łamliwe paznokcie (dlatego noszę żelowe i na to hybyrdy, ale ciiii. Nie róbcie tak XD!)
-anemia
-kręcenie się w głowie podczas dłuższego stania i podczas wstawania z pozycji siedziącej bądź leżącej
-gorszy wzrok
-sina skóra
-cholernie jest mi zimno
-skóra wrażliwa na dotyk (ktokolwiek mnie dotknie, nawet bardzo lekko, od razu zostaje czerwony ślad lub siniak)
-słaba koncentracja
-kłucie serca raz na jakiś czas
-chęci głodówek
-odruchy wymiotne na wszelkie słodkie, tłuste zapachy pożywienia
-proporcjonowanie posiłków
-patrzenie etykiet każdego produktu
-licznik kalorii
-czerwona nitka na nadgarstku "
Obiecałam sobie tego dnia, że wszystko "co wciąż pozostało" po kilku miesiącach zniknie.
Czy tak faktycznie się stało?
Minęło już trzy miesiące, czyli niewiele jak na recovery (od odświeżenia).
Pierwszy rozdział "Dziennika recovery" udostępniłam 11 listopada 2019r.
Nie zapomnijmy, iż recovery zaczęłem o wiele wcześniej, ale niestety dziennik jak i konto zostało zgłoszone (?).
Można by ująć, iż moja przygoda z dziennikami trwa już ponad rok.
Nie jestem dumna z tego, że wciąż nie potrafię w pełni dać się ująć odnowie. Wciąż kuszą mnie głodówki...
Czy jestem gotowa na kolejne odświeżenie dziennika?
W końcu moje recovery trwają już około 6 miesiący, jak nie dłużej.
W nocy powiedziałam sobie:
-"Mało zrobiłaś Lila? Mało płakałaś? Chcesz się teraz poddać? Nigdy się nie poddałaś. Dociągnij to do końca!"
I dociągnę.
Dziękuję, że jesteście <3
CZYTASZ
Dziennik GADANKO & PISANKO
PoetryZa każdym razem tworzę nowy opis, a w tym momencie przeżywam odrobinkę pustki co do treści, które będą się tu przebijać :/
