Następny dzień
- Nate, wstawajcie. - Ivan potrząsnął swoim bratem, do którego przytulał się Jason. - Wujkowie dzisiaj przyjeżdżają.
- Mhm, Niall, Louis i Harry? - mamrocze i owija swoje ramię dookoła chłopaka obok niego.
- Tak. Ruszajcie się. Jason może u nas zostać, pozna ich. - powiedział i wyszedł z pokoju.
- Boże. - Nate jęknął i przesunął się na łózku, czego skutkiem było wylądowanie na podłodze. - Kurwa.
- Uderzyć cię? - usłyszał głos Jasona i cicho się zaśmiał.
- Nie, ale zadzwoń do rodziców, żeby się nie martwili, kochanie. - podniósł się, nachylił nad nim i pocałował w policzek.
- Racja. - uśmiechnął się szeroko i wygrzebał telefon ze spodni, których nie pamiętał, żeby zdejmował.
- Pójdę się umyć.
*
Po jakimś czasie chłopcu już się naszykowali i zeszli do kuchni, gdzie była reszta rodziny.
- Dzień dobry. - przywitał się grzecznie Jason i gdy Nate tego nie zrobił, klepnął go w plecy.
- Dobry. - mruknął i usiadł przy blacie, a Jasona wciągnął na swoje kolana.
- Cześć, chłopcy. - odpowiedzieli dorośli.
- Przeproś swojego tatę, Nate. Jest smutny i widać, że jest mu przykro. - szepnął Jason do jego ucha.
- Nie.
- Nate, proszę cię.
- Dlaczego tak bardzo ci na tym zależy?
- Bo nie lubię, gdy inni są smutni, a teraz idź. - wstał z jego kolan i usiadł na krześle obok.
- Tato, - Nate podszedł do Zayna. - chciałem cię przeprosić. Niepotrzebnie tak zareagowałem, przepraszam. Nie bądź smutny i nie płacz. - przytulił swojego ojca.
- Już jest dobrze, synku. - mężczyzna uśmiechnął się szeroko.
*
Komentujcie ^^
Love you all xx
