2. Pułapka czy schron

869 62 0
                                        


Po trzech godzinach byli u celu.

Podchodzili do lądowania, widząc przez szybe duże pole otoczone lasem, a w oddali stary dom. Nath skrzywiła się, a jej mięśnie napięły się tak jak chwile przed uderzeniem. Powrót tutaj był dla niej ciężki, lecz nie było czasu, aby nad tym rozmyślać.

Odwróciła się do przyjaciół - jestemy na miejscu - powiedziała starając zdobyć się na uśmiech, lecz demony przeszłości skutecznie jej to uniemożliwiały.

Pierwszy wysiadł Kapitan, zabrał część bagaży. Były w nich ciuchy i trochę gadżetów ofiarowanych prze T"Challe. Kapitan otrzymał nawet tarczę, także zrobioną z Vibranium, lecz nie przypominała ona tarczy, którą kazał mu zostawić Stark. Nie miała żadnego wzoru, była jak czysta karta, oznaczała dla niego nowy początek.

Następny wysiadł Vision niosąc na rękach Wandę. Nie chciał jej zbudzić, wiedząc jak kojący dla jej nerwów jest teraz sen.

Jako ostatni wysiedli Wilson z resztą bagażu i Nath, włączając autopilota, który po opuszczeniu pokładu obrał kierunek powrotny. Samolot w szczerym polu mógłby zwrócić na siebie zbyt dużą uwagę, oni zaś musieli być bardzo ostrożni.

Wyruszyli w kierunku opuszczonego domu, kierowani przez Nath. Obok niej szedł Kapitan, w środku Vision z Wandą na rękach, zaś z tyłu Wilson rozglądajac się co chwila czy nikt ich nie śledził.

Kapitan oderwał się od swoich myśli i spojrzał na Nath. Widział zdeterminowanie na jej twarzy, ale także smutek w jej oczach. Znał ją doskonale. Dzięki wspólnym misjom nauczył się odczytywać jej nastoje lepiej niż Clint. Wiedział, że nie ma sensu poruszać tego tematu. Nie było szans, aby otworzyła się przy reszcie ekipy, więc położył tylko rękę na jej ramieniu i delikatnie ścisnął dodając jej otuchy. Nath zdobyła się na prawie niezauważalny uśmiech, poczuła, że nie jest sama, że cokolwiek się stanie są tu razem...

Po chwili doszli do celu. Był to dwu-piętrowy dom. W półmroku gwiaździstej nocy widoczne były stare mury. Nie była to rudera, lecz na werandzie widoczne były pajęczyny, co wskazywało na to, iż stał pusty już od dawna. Nath zdjeła z szyji wisiorek i wsadziła w zamek przywieszkę, która jak się okazało była nie tylko ładną ozdobą, ale i kluczem do jej przeszłości.

Weszli do środka. Nath zapaliła światło, a ich oczom ukazało się przytulne wnętrze. Piękne lampy, drewniana podłoga, ciepłe kolory ścian sprawiały, iż mimo, że nie znali tego miejsca, poczuli się spokojni, jakby wrócili do domu...

Przez przedpokój weszli do kuchni, a następnie skręcili w lewo do połączonego z nią salonu. Nath wskazała przyjaciołom, aby usiedli, a sama poszła do kuchni wstawić wodę. Vision ułożył Wandę na kanapie, sam zaś rozejrzał się po wnętrzu, a następnie usiadł w fotelu obok. Odczuwał emocje związane z tym domem i jego historią, czuł, że wiąże się z nim dużo smutku i rozczarowania.

Wilson również usiadł w fotelu czekając na Nath, zaś Kapitan dołączył do niej, aby chwile porozmawiać.

Poszedł do niej i wyszeptał - Hej, dziękuję Ci za to wszystko, wiem jak bardzo chciałaś być tą dobrą, wymazać swoje grzechy i działać po dobrej stronie.. wiem, że mimo, że nie mamy złych zamiarów ludzie będą nas mieli za tych złych, przepraszam, że Cię w to wmieszałem.

Nath obróciła się w jego stronę i spojrzała w jego niebieskie oczy - Nie przepraszaj, spłaciłam swój dług, nie jednokrotnie ryzykowałeś dla mnie życie, byłam Ci to winna.. - odpowiedziała, po czym dodała - wierze w Ciebie i Twoje przekonania, jeżeli ludzie będą o mnie źle myśleć to jest ich sprawa. Wiem jaka jestem.. wiem jacy jesteśmy my... - zacisneła usta i złapała Kapitana z rękę - To była moja decyzja.

W UkryciuOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz