Nath siedziała na łóżku. Podszedł do niej i usiadł obok.
- może jednak trochę zjesz? - spytał.
- pachnie pysznie, może spróbuję, tak tyci tyci. - powiedziała.
Jego zmartwienia nagle gdzieś odleciały. Była taka urocza, taka bezbronna. Mógłby patrzeć na nią bez końca.
Złapała łyżkę i spróbowała. Na obiad był ryż z sosem meksykańskim. Kropelka sosu skapnęła jej na kącik ust. Złapał ją za brodę i całując zlizal sos z jej ust. Odchylił głowę patrząc jej w oczy. Wzięła od niego talerz i położyła na nocnym stoliku.
Przekręciła się na kolana i zdjęła bluzkę, a on patrzył na nią dzikim wzrokiem. Wstał i też zdjął koszulkę. Podszedł do niej i położył ręce na jej tali. Zaczął całować jej szyję i rozpinać stanik. Położył ją na plecach i rozebrał. Kochali się powoli, rozkoszując się każdą chwilą. Jeżdziła rękami po jego plecach czując pod palcami napinajace się mięśnie. Całowali się podgryzajac swoje usta.
Po wszystkim Nath usnęła, a Stev zjadł zimny już obiad i poszedł pod prysznic.
Myjąc się rozmyślał nad tym co ma zrobić, żeby nikogo nie zawieść.
Postanowił, że poprosi T"Challe o pomoc, a sam pojedzie z Nath gdzieś gdzie nie sięga polityka ONZ i nie będzie ich szukał Stark. Nawet jeśli mieliby codziennie zmieniać hotel, to musi spędzić z nią chociaż tydzień. Musi podreperować ich związek, zabrać ją do kina czy restauracji.
Wyszedł spod prysznica, wytarł się i ubrał. Nie wiedział co ze sobą zrobić więc poszukał Wilsona. Potrzebował porady przyjaciela.
W salonie nikogo nie było więc zszedł do pokoju na dole. Drzwi były otwartę, ale pokój pusty, więc uznał, że Sam pewnie trenuje.
Wszedł do sali i faktycznie zobaczył Wilsona uderzającego w worek.
- hej, przyszedłeś na sparing? - spytał widząc odbicie Kapitana w lustrze.
- czemu nie -powiedział i wskoczył na ring.
Po chwili dołączył do niego Wilson. Przybili rękawicę i obrali pozycje.
- mam problem i nie wiem co robić- zaczął Stev.
- wal śmiało - odpowiedział Sam wymierzając cios prawą ręką.
- pamiętasz nasz rozmowę? - powiedział robiąc unik i kontrę lecz Sam również zrobił unik - okazało się, że Nath nie była w ciąży. To było coś innego - Stev znów zrobił unik przed ciosem Sama. - Powiedziałem jej, że
chce rodziny i odpuszczę misje. - wymierzył celny cios prawą ręką.
- rozumiem, ciężko jest pogodzić jedno z drugim - odparł Sam tym razem trafiając Kapitana w szczękę.
-zapytałem czy chce żebym został jej mężem, to było jak oświadczyny, tylko bez pierścionka - zrobił unik i wymierzył cios w skroń.
- zgodziła się? - spytał Sam kontrując
- tak, zgodziła - powiedział Stev i wymierzył sierp powalając Sama na ziemie.
- no to w czym problem? - spytał Sam siadając.
- gdy jej to obiecywałem naprawde tego chciałem - powiedział siadajac obok przyjaciela - a potem otworzyłem prezent od T"Challi. Dał mi moje akta, stary mundur i medal który nadali mi pośmiertnie.
- no ładnie i co dalej? - spytał zaciekawiony.
- był tam też list, żebym się nie poddawał i walczył o swoje przekonania. Chyba miał na celu mnie zmotywować gdybym zwątpił, no i sie udało - wyznał.
- co na to Nath? Mówiłeś jej o tym? - dociekał Wilson.
- tak, nawet pokazałem jej ten prezent. Powiedziałem, że chce poczekać i najpierw zakończyć sprawę z protokołem. - odpowiedział.
- zgodziła się? - spytał.
- tak, powiedziała mi, że rozumie i że w porządku. Nawet pomagała mi w szukaniu informacji. A ja głupi wierzyłem, że jest ok. - żalił się - i w sumie od tamtego czasu rozmawialiśmy tylko o misji. Nawet nie zauważyłem, że nic nie jadła, taki byłem skupiony na tym. A dziś jak miałem po nią pójść spotkałem ją na korytarzu. Miała taki tester hormonów od Shuri. Ona naprawde poważnie myślała o tej rodzinie, a ja zawaliłem sprawę. - schował głowę w rękach - poszedłem z nią, żeby poznać wynik. Okazało się, że chyba jest zepsuty, bo pokazał wynik nie zgodny z poprzednim. Zrobiła sobie wcześniej test, a ja nawet nie wiedziałem. Taki byłem zajety, że zdecydowała radzić sobie sama. - czekał na reakcję przyjaciela.
- słuchaj, to nie jest łatwe. Życze Wam jak najlepiej, ale koniec końców dopóki musimy się ukrywać nie będziecie w stanie całkowicie odciąć się od sprawy. Postaram się zrobić jak najwięcej na własną rękę, żebyście mogli zająć się sobą, ale zdecydowanie szybciej by to poszło gdybyście nam w tym pomogli. Może spróbuj znaleźć złoty środek? Brać udział nie zaniedbując Nath? Gdybyś zlecił to zadanie Sharon, tak jak mówiłeś zrobilibyśmy spory krok do przodu. - stwierdził Wilson. - lecicie tam sprawdzić jaki jest prawidłowy wynik, tak? - spytał.
- tak, Shuri ma wgląd do tego testera i kazała Nath przylecieć. Postanowiłem, że muszę być przy niej i obiecałem, że odpuszczam do czasu, aż się nie dowiemy jak jest. A później decyzja co dalej będzie należeć do niej. - odpowiedział.
- rozumiem i popieram, ale możesz to pogodzić. Pomyśl. Jeśli okaże się, że Nath jest w ciąży chciałbyś wychowywać dziecko w kryjówce? Nie móc z nim normalnie wyjść na spacer, bojąc się nalotu. Albo co gorsza ryzykując ich życie? - powiedział. - nie wiemy kto tym steruje i do czego jest zdolny. Jeśli nie chcesz znów zawieść Nath będziesz musiał to przed nią ukrywać. Nie myśl, że namawiam Cię do złego, ale to moim zdaniem jedyne wyjście. Możesz też poprosić o wsparcie T"Challe. On postanowił zorganizować bal charytatywny. Zaprosi tych których podejrzewa, że mają jakieś lewe interesy. Jeśli wszyscy połączymy siły, może nam się udać. - powiedział Wilson i poklepał przyjaciela po ramieniu.
- dzięki Sam, dobrze mi zrobiła nasza rozmowa. Polece tam z Nath i pogadam z T"Challa. Nad Sharon jeszcze się zastanowie, może uda się jakoś to zrobić bez jej udziału. - powiedział i wstał - idę obudzić Nath, żeby zdążyła się wyszykować.
- nie ma sprawy, pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć. Trzymam kciuki, żebyście byli zadowoleni z wyniku, jaki by on nie był - umiechnął się Sam.
- dzięki - odpowiedział i zniknął w drzwiach.
Pobiegł na górę i wszedł do pokoju. Nath jeszcze spała. Podszedł do niej i nachylił się nad nią.
CZYTASZ
W Ukryciu
FanfictionPo wydarzeniach z Cywil War Kapitan Ameryka wraz z Wandą, Visionem, Wilsonem, Buckym i Natasha muszą ukrywać się przed S.H.I.E.L.D., swoimi przyjaciółmi i resztą świata. Jak potoczą się ich losy? Czy Kapitan pozostanie wierny swoim przekonaniom? ...
