30. Nowe możliwości

432 32 0
                                        

Wakanda:
Po śniadaniu Nath i Wilson poszli za T"Challa do magazynu.

-oto upominki, które chce wam dać- powiedział i wziął pierwszy pakunek - to dla Ciebie Sam. Masz tu nowe skrzydła. Konstrukcja bazuje na poprzednim modelu, ale dorzuciłem też kilka usprawnień. Są intuicyjne więc myśle, że nie będziesz miał problemu z zapoznaniem się z nimi. - mówiąc to wręczył go Samowi.

- dziękuję królu - powiedział przyjmując paczkę.

- to jest dla Ciebie Natasho - powiedział podnosząc drugą, mniejszą paczkę - oto kombinezon. Pomyślałem, że nie ma takiej broni której byś już nie miała. -uśmiechnął się - Więc uznałem, że trzeba zadbać o to, abyś nie tylko potrafiła atakować, ale i była bezpieczna. Kombinezon jest jak druga skóra, nie ograniczy Ci ruchów podczas walki. Ma swoje zalety takie jak kuloodporność, ale też i wady. Nie jest idealny. Nie ma podszewki amortyzującej uderzenie. Jednak zastosowane materiały rozkładają uderzenie na większą powierzchnie tym samym zmniejszając jego siłę. Wybrałem czarny kolor jako, że jesteś Czarną Wdową. Dokładnie taki w jakim jest mój kostium - podał jej pakunek z uśmiechem.

-dziękuję królu, to zaszczyt walczyć w tych samych barwach- odpowiedziała Nath. Intuicyjnie zawsze wiedziała co odpowiedzieć, aby ucieszyć rozmówcę.

- a oto prezenty dla Kapitana, Wandy i Visiona. Gdy zobaczyłem, że ich nie ma pozwoliłem sobie dołączyć do każdego krótki liścik opisujący zawartość - przekazał je Wilsonowi. - nie wypada aby kobieta dźwigała - dodał.

Jeśli jego przypuszczenia były trafione Natasha powinna teraz na siebie uważać.

- oczywiście - odparł Sam.

- nie jestem taka delikatna, ale dziękuję - dygnęła Nath.

- Nath podaj mi swój prezent i pójdę schować rzeczy do samolotu - powiedział Wilson, wziął od niej paczkę i odszedł powoli w kierunku samolotu.

- jak się czujesz? - spytał T"Challa licząc, że Nath potwierdzi jego przypuszczenia.

- dobrze. Spałam spokojnie i dobrze zjadłam, chyba nic więcej mi nie potrzeba - odpowiedziała nie wiedząc o co chodzi T"Challi.

Czyżby wiedział o wczorajszym zabiegu? Nie, na pewno nie. Shuri wydaje się być godna zaufania.

- ciesze się. Oznacza to, że dobrze Was ugościłem. A jeśli mogę spytać o Kapitana, Twoja wczorajsza wiadomość do niego mnie zaskoczyła. Nie miałem pojęcia, że coś Was łączy. - powiedział.

- zawsze byliśmy sobie bliscy. Wspólne misje w T.A.R.C.Z.Y. nas zbliżyły. Ratował mi życie niezliczona ilość razy i troszczyliśmy się o siebie na wzajem. Ale dopiero sytuacja w jakiej się znaleźliśmy sprawiła, że odkryliśmy czego chcemy. - oznajmiła Nath.

- odnaleźliście szczęście w nieszczęściu. To piękne. A co planujecie dalej? Misje zawsze niosą za sobą ryzyko. Odpuścicie je na rzecz spokojnego życia? - kontynuował

- jeszcze o tym nie rozmawialiśmy. Jeśli odpuścilibyśmy ziemia straciłaby dwóch obrońców. Czasem musi być ktoś kto poświęci się dla dobra ogółu. Stev już raz tak zrobił i podejrzewam, że byłby gotowy zrobić to po raz drugi. - stwierdziła.

Pomyślała o tym co będzie jeśli założą rodzinę, a on postanowi być bohaterem i poświęci swoje życie dla innych. Z zamyślenia wyrwał ją Wilson, który spakował już rzeczy i wrócił.

- wszystko już spakowane. - powiedział Wilson.

- w takim razie zapraszam Was na obiad- powiedział i zadzwonił jego zegarek. To była Shuri.

"Hej, czy mógłbyś podesłać do mnie Natashę, muszę porozmawiać z nią o metamorfozie. Czekam w laboratorium"

-oczywiście, zaraz będziemy -odpowiedział i się rozłączył. - w takim razie chyba tylko Sam zje ze mną obiad, chociaż liczyłem, że zamienimy jeszcze pare słów. - powiedział patrząc na Nath. - Odprowadźmy Natashę do laboratorium.

Gdy doszli na miejsce pożegnali się i odeszli. Nath zmartwiła się tym, że Shuri chce ją widzieć. Obawiała się, że ma dla niej złe wieści.

-hej, ciesze się, że już jesteś. Połóż się, chciałabym zrobić Ci badanie i przy okazji zamienić kilka słów. - powiedziała uśmiechnięta Shuri, a jej wygląd nie wskazywał na to żeby miała dla Nath złe wieści.

Nath położyła się na leżance, a Shuri przystapiła do badania USG.

-tak jak myślałam -powiedziała bardziej do siebie, niż do Nath.

-coś się stało? Zabieg się nie przyjął? -spytała zmiartwiona.

-nie, przepraszam, już Ci wszystko tłumaczę.- odpowiedziała wyraźnie podekscytowana- przyjrzałam się dokładniej Twojej próbce DNA. Czy miałaś kiedyś podawane serum superżołnierza dla wzmocnienia siły i przyspieszenia regeneracji? -spytała.

-tak, podawali nam zastrzyki wspomagające, ale ciężko mi stwierdzić co to dokładnie było. - powiedziała. To były czasy gdy była posłuszna i nie sprzeciwiała się pracodawcy, czyli Czerwonemu Pokojowi.

-no właśnie, dzięki temu serum Twoje rany goją się szybciej, masz więcej siły. Nie jest to tak rozwinięte jak u Kapitana, ale ma dużo zalet. Po zabiegu Twój organizm przyjął nowe organy bardzo szybko, rano wziełaś tabletkę która wspomogła jeszcze ten proses i bum! - powiedziała usmiechnięta od ucha do ucha, a Nath spojrzała na nią zdziwiona - właśnie jajeczkujesz. Przez najbliższe 48 godzin możesz zajść w ciąże. Oczywiście jeśli się to nie stanie to powinnaś mieć tak możliwość w każdym kolejnym cyklu, czyli średnio co 27 dni. Ale żebyś lepiej poznała swój cykl wydrukuje Ci metody sprawdzania go. - spojrzała na zszokowaną Nath. - nie cieszysz się?
-cieszę, naprawdę to wspaniała wiadomość. Ale to chyba troche za szybko, poczekamy ze Stevem na odpowiedni moment o ile taki się wydarzy. Nie jestem jeszcze przekonana, ale dzięki Tobie mam wybór, dziękuję - usiadła i uściskała Shuri.

- nie ma sprawy, ciesze się, że udało mi się Ci pomóc i przy okazji mam dzięki temu na swoim koncie pierwszą rekonstrukcję organów. To duży krok dla medycyny. Ale wracając do tematów przyziemnych. Musimy zająć się Twoją metamorfozą. Niedługo wyruszasz, a ja powiedziałam, że spotykamy się w tym celu, nie mogę oszukać króla. Ale bratu mogę powiedzieć półprawdę - zaśmiała się.

- dobrze w takim razie do dzieła - powiedziała Nath.

-masz jakiś zamysł czy dajesz mi wolną rękę? - zapytała licząc, że dostanie pole do popisu.

-szczerze mówiąc myślałam nad jasnym blondem i prostym cięciem do ramion - powiedziała Nath.

Musiała zmienić wygląd, ale chciała też nadal podobać się Kapitanowi. Wiedziała, że podobały mu się blondynki, a raczej jedna. Sharon.

-dobrze, w takim razie blond - uśmiechnęła się i wzieła do pracy.

Gdy skończyła obróciła Nath w stronę lustra. - i jak? - spytała zadowolona ze swojej pracy.

- podoba mi się. Będę musiała się przyzwyczaić, ale jest pięknie . -uśmiechnęła się Nath przeglądając w lustrze.

- no to idziemy coś zjeść. Zrobiło się późno, a Ty na pewno jesteś głodna, biorąc pod uwagę fazę cyklu w której sie znajdujesz. Każe przygotować Ci danie które uzupełni składniki potrzebne organizmowi przy ciąży. Jakbyś jednak zmieniła zdanie to wylecisz stąd gotowa na wszystko. - oznajmiła.

W każdą rozmowę potrafiła wplątać specjalną terminologię i ciekawostki. Potrafiła się posługiwać językiem naukowym z taką łatwością, że jej rozmówcy słuchali jej bezsprzecznie chłonąc wiedzę jak gąbka.

W UkryciuOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz