15. Zły na siebie..

547 38 0
                                        


-ejj ejj, Stev - złapał kolegę za ramie i zrobił unik przed kolejnym ciosem.

Kapitan otrząsnął się szybko i opuścił gardę - wszystko dobrze? - zapytał Stev zmartwiony.

Emocje go zamroczyły przez co prawie uderzył przyjaciela.

- o mnie się nie martw, ale chyba Tobie coś dolega - zlustrował go wzrokiem - gadaliśmy o tym, że brakuje nam treningów. Ale coś musiało się wydarzyć, skoro zająłeś się rozwalaniem ściany i przy okazji swoich pięści.

Stev spojrzał na swoje pięści. Bandaże już mocno nasączyły się krwią. Adrenalina sprawiła, że nie odczuwał bólu.

-masz racje, musiałem wyładować emocje. Inaczej bym oszalał - przyznał odwijając bandaże.

- ejj, Stev, co jest? Jesteśmy kumplami, tak? Należymy do jednej ekipy i ufamy sobie? - spytał.

- pewnie, że tak - Stev nie chciał już ukrywać przed przyjaciółmi prawdy.

Czuł jakby ich okłamywał. Ale nie wiedział też jak zareaguje na to Nath.

- to powiedz mi w końcu co Cie gryzie. Chodzi o Nath? - Wilson zrozumiał, że kolega sam nie zacznie tego tematu, a bardzo chciał mu pomóc.

- czemu myślisz, że chodzi o nią? - zapytał zdziwiony Stev.

- przecież widzę, że coś między Wami jest. Ciągle do niej chodzisz, a kiedy zszedłem powiedzieć Ci o wiadomości od Buckyego, zauważyłem po Tobie, że nie tylko jedliście wspólny obiad. Pomyślałem, że jeśli chcesz to trzymać w tajemnicy, to ok, nie moja sprawa. Ale jeśli przez to jesteś w takim stanie to musze zareagować. - powiedział stanowczo Wilson.

- masz racje. Ja i Natasha zbliżyliśmy się do siebie. Jesteśmy razem, ale nie ona jest powodem. Ja jestem. Jestem cholernie zły na siebie. - powiedział Stev zaciskając pięści. - dostałem maila od Sharon.

- Sharon? Co napisała? - spytał zaskoczony Sam.

- dała mi informacje, że agencja zgubiła nasz trop 4 dni temu. I że cały czas myśli o naszym pocałunku. - znów zacisnął pięści - co ja miałem w głowie? Przecież nic do niej nie czuje. A teraz siedzi gdzieś i myśli o mnie, podczas gdy ja myśle tylko o Nath. Bezmyślnie dałem jej nadzieję i nie mam jak tego odkręcić. Oszukałem ją i pewnie złamie jej serce gdy w końcu dowie się prawdy. Bo wiem, że będzie czekać, na coś co się nie wydarzy.- pomasował skronie jakby to mogło rozluźnić napięcie w jego głowie - nie wiem co się ze mną dzieje, zawsze starałem się postępować właściwie, a staje się coraz gorszy. - przez gniew przebił się smutek.

- rozumiem Cię, ale nie bierz tego na siebie, nie wiedziałeś wtedy jak sie ułoży. -pocieszał kolegę - faktycznie sytuacja nie wygląda kolorowo, ale nie miałeś na to wpływu. Nie łam się. Miałeś prawo się zakochać jak każdy inny człowiek, bo poza tym, że jesteś Kapitanem Ameryką, jesteś też człowiekiem. Stevenem Rogersem, który ma serce i uczucia. Swoją drogą gratuluje, od dawna widziałem, że między Wami iskrzy i to tylko kwestia czasu kiedy wybuchnie. Jesteśmy teraz tutaj i ukrywamy się bo musimy, a nie dlatego, że chcemy. Narazie nie możesz sobie z nią wyjaśnić, ale gdy tylko nadaży się okazja zrobisz to. I to będzie w porządku. - spojrzał na Kapitana, który wsłuchał się w słowa i widocznie się uspokoił. - a teraz idź do Nath i powiedz jej o wiadomości. To możesz zrobić.

- dzięki Sam, nie dałbym sobie z tym rady na własną rękę. Przepraszam Cię, że ukrywałem przed Tobą kwestie z Nath. Ufam Ci, ale uznaliśmy, że lepiej będzie poczekać. - powiedział Stev.

- nie ma sprawy, zawsze do usług - uśmiechnął się Wilson. Cieszył się ze szczerej rozmowy z przyjacielem - a teraz idź do niej i pogadajcie, zanim dowie sie o tym swoimi sposobami.

W UkryciuOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz