8. Demony przeszłości

662 48 0
                                        

Wszedł pod prysznic i zmył z siebie ślady nocy. Wyszedł owijając się ręcznikiem i przeczesał włosy palcami. Bardzo chciał zejść do Natashy. Poczuł nowy smak bliskości i czuł się nie nasycony.

Zrezygnował jednak z tej opcji i poszedł do pokoju się przebrać. W szafce znalazł męskie koszulki, domyślił się , że należały one do Clinta. Na szczęście były rozciąglowe, lecz mimo to opinały jego mięśnie ukazując idealną sylwetkę. Nie chciał zakładać rzeczy Clinta wiedząc, że relacja pomiędzy nim, a Natasha była poważniejsza, niż mogłoby się wydawać, ale nie miał innego wyboru.

Nie mógł iść od tak na zakupy. Założył więc koszulkę i postanowił, że musi dowiedzieć się więcej o tej historii, nie tylko z ciekawości, ale by pomóc jej się z tym zmierzyć.

Do pokoju wszedł Wilson - hej Stev, wyspałeś się? - zapytał przyjaciela.

Co? - zapytał zdziwiony, ale przypomniało mu się, że miał iść spać - ahh tak, miałem się położyć, ale przy łazience spotkałem Nath i poszliśmy do niej porozmawiać - "ohhh kapitanie", pomyślał, "musisz nauczyć się mówić mniej".

- dużo ostatnio rozmawiacie - spojrzał na niego badawczo - macie jakieś nowe informacje? - zapytał myśląc, że to jest powodem ich częstych spotkań.

- nie poprostu się wspieramy. Zawsze byliśmy blisko, wspólne misje, a ta cała sytuacjia jeszcze bardziej nas do siebie zbliżyła - powiedział z rozmarzoną miną, lecz szybko, doszło do niego, że za dużo mówi. Spoważniał - wszyscy się zbliżyliśmy odkąd zostaliśmy sami - dodał licząc, iż Wilsonowi umknie jego reakcja, która mogłaby ujawnić zbyt wiele.

Wilson domyślił się o co chodzi, ale postanowił uszanować prywatność przyjaciela. Wiedział, że on i Nath mieli się ku sobie już od dawna, ale jeśli chcieli to ukryć to ich decyzja.

Klepnął więc kolegę w ramie mówiąc - tak, w razie jakbyś potrzebował też mojego wsparcia służę pomocą.

- dzięki Sam, rozmawiałem niedawno z Visionem, obiecałem, że zrobię obiad. Czy zechciałbyś mnie wesprzeć? - zaśmiał się Stev.

- Pewnie. Wiesz, że lubię gotować - odpowiedział Wilson i zeszli na dół przyrządzić posiłek.

Po 20 minutach na stole czekał już ryż i kurczak w sosie, a salon wypełnił się zapachem chińskiej potrawy. Wilson poszedł po Visiona i Wandę, a Stev zszedł po Nath.

- Hej, do stołu podano - powiedział Sam wchodząc do pokoju Wandy i Visiona - zejdziecie zjeść z nami, czy wolicie zjeść tu? - zapytał.

- myślę, że miło będzie zjeść wspólnie - powiedziała Wanda.

Vision przytaknął i zeszli do salonu.
Stev zapukał do pokoju Nath, ale gdy nie odpowiedziała postanowił wejść i sprawdzić czy wszystko dobrze.

Zobaczył Nath zwiniętą w kłębek na kanapie, obok stała pusta butelka, a w TV leciał jakiś film. Zauważył, że zdjęcie jej i Clinta które stało wczoraj na komodzie gdzieś znikneło, podejrzewał, że ma to związek z jej stanem.

Wyszedł z pokoju do salonu i powiedział przyjaciołom - Nath nie czuje się najlepiej, boli ją głowa. Nie macie nic przeciwko jeśli wezmę nasze talerze i dotrzymam jej towarzystwa na dole? - spytał Stev.

- oczywiście, idź do niej, żeby nie siedziała sama i uściskaj ją od nas. Mam nadzieje, że poczuje się lepiej i następny obiad zjemy już w pełnym składzie - odpowiedziała z uśmiechem Wanda, miała przeczucie że Kapitan zbliżył się do Natashy.

Pozostali skineli głowami.

- W takim razie życzę Wam smacznego i do zobaczenia później - powiedział i zszedł na dół.

Wszedł do pokoju, postawił jedzenie na stoliku, wyłączył telewizje i przykucnął obok Nath. Pogłaskał ją po głowie. Gdy zauważył, że się przebudza, złapał w locie jej rękę która sięgała mu do gardła. Obróciła się do niego i odrazu złagodniała.

- przepraszam, zły nawyk - powiedziała i spuściła wzrok.

Złapał jej podbródek i powiedział - byłem na to przygotowany, moja wojowniczko - i zdumiał się na dzwięk swoich słów.

"Moja" powtarzał w myślach, a czuł się jakby zdobył medal lub szczyt.

Uśmiechnął się czule i powiedział - przyniosłem Ci obiad, troche poczarowaliśmy w kuchni z Wilsonem - i wskazał na stolik.

- dziękuję kulinarny magiku, a gdzie reszta? W pokojach? - zapytała siadając po turecku i biorąc talerz.

- siedzą w salonie, nawet Wanda zeszła. Chcieli zjeść wspólny obiad. Ale kiedy przyszedłem tu i zobaczyłem, że nie jest z Toba najlepiej powiedziałem im, że źle się czujesz i zjem z Tobą na dole. Żebyś nie czuła się samotna - powiedział siadając obok Nath i biorąc talerz.

- ok, dzięki - powiedziała przerywając jedzenie - myślisz, że czegoś się domyślają? - zapytała

Spojrzał na nią z powagą - myślę, że wiedzą o tym, że wypiłaś całą butelke wódki - powiedział.

Wiedział o co jej chodzi, ale chciał się z nią podroczyć.

- jesteś wyjątkowo zabawny Kapitanie, chyba masz dobry humor? - zapytała z przekąsem.

- nie wiem o co Ci chodzi - uśmiechnął się - czego jeszcze mieli by się domyślać? - zapytał i mimowolnie przygryzł wargę.

Nie zdażało mu się to wcześniej.

W UkryciuOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz