Wszyscy goście bawili się dobrze, Nath tańczyła z Kapitanem, Wanda rozmawiała z Visionem, a Wilson nakładał sobie właśnie koreczki gdy podeszła do niego dziewczyna należąca do innego plemienia.
- cześć, gdy król Cię przedstawił uznałam, że powinnam podejść i podziękować Ci za uratowanie świata - zaczęła nieśmiało.
- cześć, a powiesz mi proszę jak masz na imię? Chciałbym wiedzieć kto mi dziękuje - zażartował Sam.
- mam na imię Chinwe - powiedziała i spojrzała mu w oczy podając rękę.
- bardzo mi miło - odpowiedział całując jej dłoń - a więc Chinwe, uratowanie świata nie jest tylko moją zasługą. Chociaż myślę, że beze mnie by sobie nie poradzili. - zaśmiał się.
- też tak myślę - odpowiedziała śmiejąc się zalotnie - Twoja kobieta musi być z Ciebie dumna.
- spytam ją o to gdy tylko ją poznam - stwierdził.
- w takim razie, jeśli jesteś wolny, czy miałbyś chęć pokazać mi pałac? - spytała z większą śmiałością.
- z wielką chęcią - powiedział podając jej ramię. - a więc ruszajmy.
Wyszli z sali balowej i szli korytarzem, a Wilson opowiadał jej o pomieszczeniach. W zasadzie wiedział tylko gdzie jest sala treningowa, jadalnia i jego pokój. Gdy pokazał jej więc dwa pierwsze i doszli do pokoju powiedział.
- to mój pokój i koniec wycieczki, nie znam jeszcze dobrze pałacu, ale pokazałem Ci wszystko co poznałem. - stwierdził - chcesz wrócić na przyjęcie?
- pomyślałam, że może pokazałbyś mi swój pokój od środka -zaproponowała.
- jeśli chcesz - powiedział Wilson, wyczuwając o co jej chodzi.
Wszedł pierwszy do pokoju, a za nim weszła ona i zamknęła drzwi. Gdy obrócił się w jej stronę rozpinała właśnie sukienkę.
- chciałabym złożyć osobiste podziękowanie dla bohatera - powiedział i sukienka zsunęła się po jej ciele.
- chętnie je przyjmę - stwierdził.
Nie miał kobiety od dawna.
Podszedł do niej i zaczął dotykać jej ciała. Jeździł rękami po talli i biuście uważnie przyglądając się jej. Uklęknęła przed nim i rozpięła mu rozporek. Gdy już podnieciła go wystarczająco wstała i podeszła z nim do łóżka. Weszła na nie i uklęknęła, a następnie podparła się na rękach. Wsadził palce pod jej majtki i przechylił, po czym wszedł w nią. Ich zbliżenie trwało dość długo. Na tyle długo, że przyjaciele zdążyli zauważyć jego nieobecność.
Ubrali się i wyszli z pokoju. Na korytarzu spotkali Nath i Steva, którzy właśnie mieli sprawdzić dlaczego zniknął z przyjęcia.
- Sam, szukaliśmy Cię, ale widzę, że już się znalazłeś - powiedział Kapitan.
- tak, byłem oprowadzić po pałacu .. - zamilkł, bo zapomniał jej imienia.
- Chinwe - wyręczyła go dziewczyna - pałac jest przepiękny. Chciałabym Wam pogratulować z okazji zaręczyn.
- dziękujemy- odpowiedziała Natasha i przytuliła się do Steva. Poznała sposób w jaki patrzyła na niego dziewczyna. -skoro znalazłeś się i nic Ci nie jest to my już pójdziemy. Muszę odpocząć. - dodała.
Stev zdziwił się jej zachowaniem i tym, że chciała iść do pokoju, chociaż nic wcześniej o tym nie mówiła, ale uznał, że ciąża może tak na nią wpływać.
- oboje? Ty też nie wrócisz już na przyjęcie? - spytała Chinwe.
- jeśli Nath będzie czuła się dobrze, to wrócę. W końcu to nasze przyjęcie zaręczynowe - uznał, wiedząc, że w razie czego Nath ma zegarek, który poinformuje ich o jej stanie.
- no to mam nadzieję, że do zobaczenia. Mamy do opicia tyle rzeczy- powiedział Wilson zapominając o tym, że alkohol nie działa na Steva.
Wilson wrócił z Chinwe na przyjęcie, zaś para wróciła do pokoju w ciszy.
Gdy weszli Nath zrzuciła sukienkę.
CZYTASZ
W Ukryciu
FanficPo wydarzeniach z Cywil War Kapitan Ameryka wraz z Wandą, Visionem, Wilsonem, Buckym i Natasha muszą ukrywać się przed S.H.I.E.L.D., swoimi przyjaciółmi i resztą świata. Jak potoczą się ich losy? Czy Kapitan pozostanie wierny swoim przekonaniom? ...
