48. Zdrowy styl życia

369 26 0
                                        

Położył się obok niej i przytulił ją, a ona przekręcila się na bok kładąc głowę na jego klatce. Objął ją ramieniem i leżał patrząc w sufit. Męczyły go wyrzuty sumienia. Usnął dopiero po około godzinie.
Rano Nath obudziła się głodna. Gdy poruszyła się, aby wstać z łóżka Kapitan zerwał się na równe nogi.
Po wczorajszym koszmarze spał bardzo czujnie.

- Co z Tobą? -spytała Nath.

Nie zachowywał się tak wcześniej, więc odrazu zauważyła, że coś mu dolega.

- nic, miałem koszmary - powiedział i poszedł do łazienki rzucając na odchodne - idę się umyć.

Nath była zdziwiona jego zachowaniem, ale głod nie pozwolił jej dłużej się nad tym zastanawiać. Przebrała się w długą błękitną sukienkę.

- jestem głodna. Pójdę coś zjeść - powiedziała, a Stev podbiegł do drzwi łazienki jeszcze mokry, uchylił je i powiedział. - daj mi chwilkę, pójdziemy razem.

Wytarł się szybko ręcznikiem, założył ciuchy i był gotowy. Widok jego biegającego od łazienki do szafki i ubierającego się w pośpiechu był komiczny. Nath zaśmiała się.
Spojrzał na nią i zdał sobię sprawę z tego, że musiał wyglądać śmiesznie.

Odpowiedział jej śmiechem i dodał- mogę być szybszy od Maxima byle by dotrzymać Ci kroku.

- a więc ruszajmy - powiedziała i złapała go pod rękę.

Dał jej buziaka i wyszli z pokoju. Pod drzwiami czekał już T"Challa.

- witajcie, nie chciałem Was budzić. Wiem, że Nath potrzebuje odpoczynku. Swoją drogą serdecznie Wam gratuluje. - położył ręcę na ich ramionach jakby im błogosławił.

Skineli głowami w geście podziękowania.

- Skoro jesteście gotowi chodźmy do jadalni. Wasi przyjaciele już tam na Was czekają. - powiedział.

Ruszyli za T"Challą. Ich pokój był blisko jadalni więc po chwili byli na miejscu.
Gdy weszli przywitali się z resztą.

- dobrze Was widzieć - powiedział Stev.

Usiedli na przeciwko przyjaciół plecami do okna, zaś T"Challa zajał miejsce u szczytu stołu odpowiednie dla gospodarza.

Zanim usiadł powiedział - moi drodzy, niezmiernie cieszy mnie Wasza obecność. Głównym powodem naszego dzisiejszego spotkania są Natasha i Steven. Chciałbym wznieść toast za ich miłość.

T"Challa musiał zgodnie z tradycją rozpocząć ucztę toastem wskazującym na powód spotkania. Nie wiedział jednak czy para przekazała już przyjaciołom dobrą nowinę i nie chciał ich w tym wyręczać.
Gdy T"Challa usiadł, Stev spojrzał na niego pytającym wzrokiem, a gdy król kiwnął aprobujaco Kapitan wstał.

- dziękujemy za Twą gościnność i opiekę. - skinął w stronę gospodarza - aby rozwiać wasze wątpliwości, chciałbym poinformować Was, że spodziewamy się dziecka i to jest powodem dla którego tu jesteśmy.

Przyjaciele zaczeli klaskać ze szczęścia kierując w ich stronę ciepłe słowa.
Stev usiadł.

- życzę Wam wszystkim smacznego - powiedział dając znak, że mogą już zacząć jeść.

Nath czekała na ten moment jak na gwiazdkę. Od wejścia zjadała już wzrokiem wszystko co było na stole.
Gdy zaczęła nakładać sobie jedzenie do jadalni wpadła Shuri.

- przepraszam za spóźnienie, pracowałam do późna - powiedziała i odrazu podeszła do Nath. - pozwolisz?
- spytała biorąc jej talerz.

Nałożyła jej potrawy zawierające składniki potrzebne jej organizmowi. Położyła przed nią talerz pełen zdrowego jedzenia.

Wsadziła rękę do kieszeni i wyjęła fiolkę, którą następnie jej wręczyła - tu są suplementy, musisz wziąć je wszystkie do śniadania.

Nath była lekko zdziwiona, nie potrafiła przywyknąć do takiej troski.

- smacznego- powiedziała Shuri i usiadła obok Nath.

W UkryciuOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz