Wyglądał bardzo przystojnie.
- czy możemy zostać w łóżku? - zapytała.
- chciałbym, ale gospodarzowi na pewno będzie zależało na naszej obecności - odpowiedział podnosząc ją na rękach.
- do łazienki poproszę- zaśmiała się, a on wykonał jej polecenie.
Weszli do środka i postawił ją na podłodze. Weszła pod prysznic, a on wyszedł z łazienki, żeby powstrzymać się przed dołączeniem do niej.
Gdy skończyła, wysuszyła się, upięła włosy w kok, umalowała rzęsy i usta i wyszła z łazienki zupełnie naga.
- chyba nie mam w co się ubrać. - zaśmiała się.
Kapitan obłapiał ją wzrokiem i z trudem przełykając ślinę podał jej pudełko.
- ta może pasować - wykrzytusił.
Poluzował krawat i zdjął marynarkę.
-jest wspaniala, ale chyba założę ją później - powiedziała i położyła ją na komodzie.
Zanim się na siebie rzucili ktoś zapukał do drzwi.
- jesteście już gotowi? - powiedziała Shuri czekając pod drzwiami.
- daj mi chwilę - odkrzynęła Nath zakładając w pośpiechu bieliznę.
Stev poprawił krawat i założył marynarkę. Następnie pomógł jej założyć sukienkę. Była w kolorze topazu, dokładnie takiego jak w pierścionku. W pudełku była również kolia i kolczyki zdobione ametystami . Pomógł jej założyć biżuterię, która wyraźnie jej się podobała. Ucieszył się, bo oznaczało to, że i pierścionek przypadnie jej do gustu.
Po chwili wyszli z pokoju pod rękę.
Czekała na nich Shuri, którą pierwszy raz zobaczyli w takim wydaniu. Miała na sobie kremowo białą sukienkę, z siateczkowana górą. Przód sukienki był krótszy, a z tyłu była spora kokarda. Warkoczyki starannie spięła w eleganckiego koka i delikatnie podkreśliła rzęsy.
- no myślałam, że będę tu czekać w nieskończoność - powiedziała podekscytowana.
Prawdopodobnie T"Challa poinformował ją o zamiarze Steva
- wyglądacie wspaniale. A te kolory. Topaz i ametyst. Idealne połączenie - powiedziała i zamilkła zdając sobie sprawę, że zaraz się wygada.
- dziękujemy, Ty też wyglądasz pięknie. Bardzo podoba mi się moja suknia i biżuteria - odpowiedziała uśmiechnięta Nath. - mam nadzieję, że po przyjęciu będę je mogła sobie zostawić - przyznała.
- oczywiście, będą Ci pasowały.. - powiedziała Shuri.
- do koloru oczu - dokończyl Stev w obawie, że przyjaciółka zepsuje niespodziankę.
Przed wejściem do sali bankietowej przyjaciele spotkali się z Wandą, Visionem i Wilsonem.
Wanda miała na sobie długą szmaragdową sukienkę, zdobioną przy szyji złotem. Włosy upięła w luźnego warkocza opadającego na lewe ramię. Wyglądała wyśmienicie, lecz tej nocy żadna z Pań nie dorównywała Natashy. To była jej noc, a ona lśniła jak najjaśniejsza z gwiazd.
Wilson i Vision mieli na sobie garnitury. Wszyscy ubrani byli jak na rozdanie oskarów, lecz widoczne gołym okiem było, iż to na Stevie i Nath skupiać się miała uwaga.
Weszli razem do sali. Na jej końcu siedział na tronie T"Challa obserwując gości. Gdy zauważył, że wszyscy już są wstał i przemówił.
- witajcie - powiedział, a wokół rozległa się cisza.
Wszyscy goście skierowali swe spojrzenia na króla.
- spotkaliśmy się dziś, aby uczcić przybycie moich gości. Dzięki ich waleczności i odwadze ziemia nie została zniszczona przez Chitari i przez Ultrona. Możliwe, że gdyby nie oni, nie byłoby nas tu dzisiaj. To zaszczyt gościć ich tutaj i móc nazywać przyjaciółmi. - wzniósł złoty kielich - podejdźcie do mnie.
Gdy podeszli i ustawili się po jego obu stronach przodem do gości T"Challa kontynuował.
- za Wilsona, zwanego również Falconem - powiedział i upił łyk, a w ślad za nim reszta gości.
- za Wandę, zwaną Scarletch Witch - ponownie upił łyk, a pozostali mu zawtórowali.
Wymienił tak również Visiona, Nath i Kapitana, a gdy został wypity ostatni toast rzekł. - jedzcie i pijcie, rozmawiajcie i bawcie się na cześć moich przyjaciół.
Goście zajeli się sobą, a T"Challa
podszedł do Kapitana i wziął go na słowo. Shuri w tym czasie zajęła uwagę Nath.
- czujesz się już lepiej? Oswoiłaś się z myślą o bliźniakach? - spytała Shuri.
Usłyszała to Wanda, która natychmiast do nich podeszła.
-będziecie mieli bliźniaki? - spytała podekscytowana.
- tak, dzisiejsze badanie to ujawniło - stwierdziła Nath.
- bardzo się cieszę - powiedziała Wanda i przytuliła Nath.
Po chwili jednak zrobiło jej się smutno, pomyślała o swoim bliźniaku. Łza popłynęła po jej poliku, ale nie chciała robić z tak radosnej nowiny swojego dramatu, więc otarła ją szybko i dodała - to takie wzruszające.
Vision odrazu wyczuł zmianę nastroju Wandy. Książki które czytali i medytacja pomogły mu zapanować nad mocą w ten sposób, że mógł skupić ją na konkretnej osobie. Podszedł więc do niej i złapał ją za rękę, a ona momentalnie poczuła się lepiej.
-czy mogę Cię prosić do tańca?- spytał.
Chciał ją przytulić, a to był idealny pretekst.
- oczywiście. Nath porozmawiamy jeszcze później - odpowiedziała i poszła za nim na parkiet.
W ten czas T"Challa przekazal Stevovi dyskretnie pudełeczko z pierścionkiem.
- proponuję zrobić to podczas tańca - podpowiedział mu i klepnął go w ramię, aby dodać mu otuchy.
Stev podszedł do Nath.
- czy mogę Cię prosić do tańca? - spytał wyciągając w jej kierunku dłoń.
- z przyjemnością - powiedziała podając mu rękę.
Poprowadził ją na środek parkietu, a gdy tam dotarli muzyka zmieniła się na wolną i romantyczną.
Przytulił ją do siebie. Jedną rękę trzymał na jej talii, a drugą wzniósł. Przyłożyła dłoń do jego dłoni, a drugą objęła jego ramię. Tańczyli powoli i z gracją patrząc sobie w oczy.
CZYTASZ
W Ukryciu
FanfictionPo wydarzeniach z Cywil War Kapitan Ameryka wraz z Wandą, Visionem, Wilsonem, Buckym i Natasha muszą ukrywać się przed S.H.I.E.L.D., swoimi przyjaciółmi i resztą świata. Jak potoczą się ich losy? Czy Kapitan pozostanie wierny swoim przekonaniom? ...
