Jego mięśnie się rozluźniły i odwzajemnił jej uścisk. Złożył pocałunek na jej włosach.
- jesteś bardzo uparta. - powiedział - polecicie tam i wrócicie, nic więcej. Kwestie Senatora omówimy i wdrożymy dopiero po waszym powrocie. - powiedział głosem nie znoszącym sprzeciwu.
Nath uśmiechnęła się do niego - tak jest - zasalutowała.- Mamy jeszcze sporo czasu, może pójdziemy do pokoju? - spytała przygryzając wargę. Bardzo lubiła gdy był taki stanowczy.
- kwestie spoufalania się dowódcy z podwładnym rozstrzyga sąd wojskowy - zażartował udając obrażonego, mimo, że już mu przeszło. Miała go w garści, nie mógł się na nią długo złościć.
- jestem gotowa poddać się każdej karze, o ile Ty mi ją wymierzysz. Na górze i to zaraz - powiedziała po czym wyślizgnęła się z uścisku i wyszła z sali kierując się do sypialni.
Wiedziała, że zaraz do niej dołączy. Stev zdjął owijki i ruszył za nią powoli, aby podkręcić jej nastrój szczyptą niepewności. Gdy już wychodził z pokoju Sama spotkał go na schodach.
- cześć, już po treningu? Nie martw się, zrobie wszystko, żeby tu wróciła - zapewnił go jeszcze raz.
- tak, dziękuję Ci Sam. Idę na górę. Daj nam znać gdy przycisk zmieni kolor - powiedział i oddalił się.
Nath przebrała się szybko w koronkową koszulę nocną i czekała w pokoju, ale poczuła, że to trwa zbyt długo. Zastanawiała się czy to, że leci z Samem, aż tak go zdenerwowało.
Nie mogła jednak się wycofać, w grę wchodziła ich wspólna przyszłość. Robi to przecież dla niego, żeby dać mu to czego na pewno kiedyś zapragnie. To na co zasługuje. Rodzinę.
Gdy zobaczyła go w drzwiach jej serce zabiło mocniej. Poczuła, że gdyby się w nich nie pojawił i oddalił się od niej nie wybaczyłaby sobie tego. Naszła ją chęć, aby powiedzieć mu jak bardzo się cieszy z jego obecności. Jak bardzo jest dla niej ważny. Jak bardzo go kocha. Jakby tego nie odwlekała stało się. Zakochała się w nim. Bez znaczenia już było czy powie to na głos. Opuściła gardę chroniącą jej uczucia.
- i jaki wyrok wydał sąd? - spytała kontynuując droczenie się z nim.
Wszedł i zamknął za sobą drzwi na klucz. - zostajesz uniewinniona pod warunkiem kontynuowania poufałości.
Uśmiechnął się podchodząc do niej powoli. Popchnął ją na łóżko i zdjął koszulkę.
- wyglądasz niesamowicie - powiedział nachylając się i całując jej szyję.
Rozpięła mu pasek i wyciągnęła go ze spodni składając go na pół.
Wystawiła rękę z paskiem pomiędzy siebie, a Steva - jednak po ciuchu liczyłam na jakąś karę. - powiedziała uwodzicielsko.
Kapitan nie miał w tym wprawy, ale spodobała mu się myśl o odkrywaniu nowych możliwości z ukochaną. Złapał ją w pasie i podniósł przerzucając przez ramię. Usiadł na brzegu łóżka i przełożył ją sobie na kolana, tak że była teraz do niego bokiem. Z nieśmiałością przejechał ręką po jej plecach zatrzymując ją na pośladkach. Drugą rękę położył jej na łopatkach lekko ją przytymując. Zaczął nieśmiale jeździć ręką po jej pośladkach, po czym odsunął ją szybko i dał jej lekkiego klapsa.
Poczuł jak przeszły ją dreszcze, a z ust wyrwał się cichy jęk. Znów masował ją delikatnie, po czym klepnął z większą śmiałością. Przełamał swój opór i wczuł się. Gdy ręka znów jeździła po pośladkach, przycisnął ją mocniej drugą i powiedział stanowczym głosem.
- byłaś uparta - i wymierzył stanowczego klapsa, a ona aż wygięła się z podniecenia. Kontynuował
- i sprzeciwiłaś się moim rozkazom- kolejny klaps spadł na jej pośladki, powodując głośniejszy niż poprzedni jęk.
Wstał stawiając ją przed sobą. Stanął za nią kładąc jedną rękę na jej plecach, a drugą trzymając za biodro popchął tak aby oparła się o łóżko. Złapał ją za włosy i posiadł. Chwilę póżniej Nath przekręciła się na plecy i przyciągnęła go do siebie tak, że ich twarze dzieliło zaledwie kilka centymetrów. Popatrzyła mu w oczy.
Zaczał całować jej szyję, a gdy poczuła, że dochodzi wyszeptała mu do ucha - kocham Cię.
CZYTASZ
W Ukryciu
FanfictionPo wydarzeniach z Cywil War Kapitan Ameryka wraz z Wandą, Visionem, Wilsonem, Buckym i Natasha muszą ukrywać się przed S.H.I.E.L.D., swoimi przyjaciółmi i resztą świata. Jak potoczą się ich losy? Czy Kapitan pozostanie wierny swoim przekonaniom? ...
