- poleż tu, a ja porwę na chwilę Twojego mężczyznę. - powiedziała i kiwnęła do Steva, aby się oddalili.
Weszli do przeszklonego pokoju, tak że wiedzieli Nath, a ona widziała ich.
- ta ciąża będzie od niej wiele wymagać. Jeśli czegoś nie dopatrzymy konsekwencje będą straszne. Wiem, że dziecko to cud, ale dopóki jest w jej organizmie jest jak pasożyt. - powiedziała i pierwszy raz widział jej poważną minę. - poród też będzie ciężki. Dziecko rozwija się tak szybko, że jej organizm nie będzie przygotowany na poród. Będziemy musieli wykonać cesarskie cięcie, które zawsze jest jakimś ryzykiem. Może być tak, że tego nie przeżyje. Dlatego musimy dbać, żeby w jej organizmie wszystkiego było pod dostatkiem. Wtedy szanse, że poród przebiegnie pomyślnie są duże. W związku z tym musi zostać tutaj, conajmniej do rozwiazania.
- rozumiem. - powiedział Stev, a poczuł jakby świat mu się zawalił.
Bał się o nią bardzo. Zrobiła to wszystko dla niego. Zabieg. Ciąża. To wszystko żeby mogli zostać rodziną. A teraz nie wiadomo czy to przeżyje.
- Twoje zadanie polega na tym żebyś ją do tego przekonał, jeśli będzie chciała udawać silną. Najlepiej, żebyś był przy niej przez ten czas. Wiem w jakiej sytuacji jesteście, więc może sprowadźcie tu przyjaciół, żebyś nie musiał się martwić o ich bezpieczeństwo. - powiedziała.
- tak, pewnie - odpowiedział myśląc wciąż o niebezpieczeństwie w jakim jest Nath.
- nie przejmuj się, zrobie wszystko, żeby ciąża i poród odbyły się prawidłowo. - poklepała go po ramieniu - mam porozmawiać o tym z T"Challa, czy Ty chcesz to zrobić?
- nie. Ja z nim porozmawiam. - powiedział - dziękuję Ci. Za to wszystko. Nie wiem co zrobie jeśli coś jej się stanie. Nie mogę sobie nawet tego wyobrazić.
Zawsze był opanowany, ale to było dla niego zbyt wiele. Łza poleciała po jego poliku.
- spokojnie, idź teraz do niej i powiedz jej o tym, że musicie tu zostać. I nie daj po sobie poznać, że coś jest nie tak. Stres mógłby zaszkodzić jej i dziecku. - powiedziała i otworzyła drzwi żeby poszedł. - ja zaraz wezwe tu T"Challe.
- dziękuję - powiedział i poszedł do Nath.
- co jest? - spytała Nath. - płakałeś?
- nic się przed Tobą nie ukryje - powiedział. - cieszę się. Będziemy mieli dziecko. Nie mógłbym chcieć od życia nic więcej. Gdybym tylko wiedział, zadbałbym o Ciebie już wcześniej - posmutniał. -nie chce Cię zawieść. Już nigdy.
- spokojnie, wszystko jest dobrze. - powiedziała - to tylko ciąża, nie umieram - zdobyła się na śmiech.
- zostanę tu z Tobą i będe przy Tobie cały czas. - powiedział całując ją w czoło.
- to naprawdę konieczne? Nie możemy wrócić do domu? - spytała.
- musisz być pod okiem Shuri. Na pewno będzie chciała badać Cię codziennie. - uśmiechnął się do niej.
- ja naprawdę czuję się już lepiej, nie traktujcie mnie jakbym była z porcelany - powiedziała.
- zostaniemy tutaj. Wiem, że jesteś silna, ale zrobimy to dla naszego dziecka. - położył rękę na jej brzuchu - dla naszego maleństwa. Dobrze? - pocalował jej brzuch.
- dobrze. Ale co z resztą? Z Wandą, Visionem i Wilsonem? Zostaną tam sami? - spytała, a do laboratorium wszedł T"Challa.
Zauważył, że Stev kuca obok Nath trzymając rękę na jej brzuchu. Przy ostatniej wizycie coś podejrzewał, ale teraz miał już pewność, że jest w ciąży.
- witajcie przyjaciele - powiedział, a Stev wstał i obrócił się w jego strone.
- witaj królu. - powiedział Stev, a Nath skinęła głową.
- co Was tu sprowadza? Shuri kazała mi wysłać samolot, ale nie powiedziała mi co się stało. - powiedział.
- Nath jest w ciąży. Będziemy mieli dziecko. - ogłosił Stev.
- gratuluję kochani. - T"Challa uśmiechnął się szeroko i poklepał Steva po ramieniu.
- w związku z tym mamy prośbę. - zaczął Stev. - Shuri chce mieć Nath pod opieką więc jeśli się zgodzisz zostalibyśmy tutaj do rozwiązania. - dodał.
- oczywiście. Mój dom jest domem moich przyjaciół. - odpowiedział T"Challa.
- chciałbym również mieć oko na resztę moich przyjaciół. Odpowiadam za nich i chciałbym zapewnić im bezpieczeństwo. Nie chciał bym prosić o zbyt wiele, ale czy mógłbyś ich tu sprowadzić? - spytał Stev.
- bez problemu. Sam Wam proponowałem, żebyście tu zostali. Zaraz pośle po nich samolot. - powiedział uśmiechnięty.
- dziękuję. Twoja pomoc jest dla nas bezcenna - powiedział Stev robiąc ukłon w stronę T"Challa. - czy mogę Cię też prosić o przechowanie tego? Oby nie był mi potrzebny w najbliższym czasie - powiedzial Stev przekazując królowi swój strój i tarczę.
- oczywiście. Jeśli będę mógł zrobić dla Was coś jeszcze dajcie mi znać. - powiedział i schylił się do Nath kładąc rękę na jej ramieniu - życzę dużo zdrowia dla Ciebie i dziecka. - wyprostował się - rozkarzę przygotować Wam pokój. Do zobaczenia jutro - powiedział i wyszedł.
CZYTASZ
W Ukryciu
FanfictionPo wydarzeniach z Cywil War Kapitan Ameryka wraz z Wandą, Visionem, Wilsonem, Buckym i Natasha muszą ukrywać się przed S.H.I.E.L.D., swoimi przyjaciółmi i resztą świata. Jak potoczą się ich losy? Czy Kapitan pozostanie wierny swoim przekonaniom? ...
