52

4.2K 227 99
                                        

Powoli przechadzałem się przez korytarzu, zamku z nudów. Aizawa akurat załatwiał sprawy watahy i zostałem sam, zdany na siebie. Postanowiłem pójść do biblioteki, gdzie poczytam jakieś książki.

Sam nie wiem czy dobrze zrobiłem mówiąc Alfie, że chcę być jego Omegą. Z jednej strony cieszyłem się z tego ale z drugiej, miałem wyrzuty sumienia, że tak zrobiłem. Kochałem dalej Shoto ale Aizawa, dobrze się mną zajmuje.

Weszłem do biblioteki, biorąc kilka książek o medycynie, mam zamiar tutaj zostać medykiem. Alfa mówił że brakuje mu ich a że jest dużo książek o tej tematyce, to czemu nie. Usiadłem do małego stoliczka, w koncie sali i zacząłem czytać.

Podczas czytania usłyszałem, jak ktoś wchodzi, z początku się tym nie przejąłem bo, każdy ma prawo tutaj wchodzić. Usłyszałem ciche głosy, które zbliżały się do mnie, by zatrzymać się kilka regałów ode mnie.

Dobrze ze regałów było dużo i pełno książek, więc mogłem dalej tutaj siedzieć niezauważony. Wróciłem do czytania ale kiedy usłyszałem, że mówią coś o wojnie, zaciekawiłem się tym bardziej.

-Wataha dzikiego lasu dokładnie za kilka godzin tutaj będzie, musisz uciekać. - mruknął jeden z męskich głosów, który był mi znany.

Odchyliłem delikatnie kilka książek, które mnie chroniły, zobaczyłem dwie Alfy na co zmarszczyłem brwi. Jeden był to syn Aizawy a drugi Alfa, był to Chisaki. Ale co on tutaj robi?

-Muszę jeszcze coś załatwić z pewną osobą - powiedział Minoru uśmiechając się w ten dziwny sposób do Kaia, na co prychnął.

-Chodzi ci o tą Omegę? Zostaw ją on jest twojego ojca, jeśli ten skurwiel da radę pozbyć się go, będzie dalej tego Todorokiego. - warknął wyższy drapiąc się po głowie.

-Spokojnie Kai, jak nie teraz to kiedy indziej. Dzięki że mi o tym powiedziałeś, żadnego Alfy nie ma w tamtej wataszy?

-Nie ma żadnego, same Omegi i Bety no i bachory. Mam to zrobić? - spytał, na co mniejszy pokiwał głową, śmiejąc się cicho.

-Oczywiście że tak, niech cierpi ten drań. No szybko wychodźmy, bo jeszcze mogą coś podejrzewać. - wyszli z biblioteki, po drodze coś mówiąc ale zbyt dużo nie słyszałem.

Czy wataha planuje mnie odbić, czy się mylę? Todoroki zostawił tamtą Omegę, by mnie uratować? Specjalnie dla mnie? Nie spodziewałem się tego, że to zrobią a szczególnie Dabi, zapewne Hawks go namówił.

Zacząłem płakać, nie mogąc dalej w to uwierzyć, że mój Alfa chce mnie ratować. Przecież mnie wyrzucił z rodziny, zostawił mnie i cały czas gardził jak i wyzywał, ale i tak mnie ratuje. Może po prstu mu kazano?

Nie, na pewno nie, mam nadzieję że jednak robi to z dobrego serca a nie, że ktoś mi kazał. Nie rozumiem tylko tego, czemu Minoru rozmawiał z Chisakim i o co chodzi z tym, by Kai wrócił do watahy.

Wstałem, odkładając książki na swoje miejsce i wychodząc z biblioteki. Nie mogę zrobić tego Shoto, muszę powiedzieć królowi, że nie chce już być jego Omegą. Wiem że zachowuję się samolubnie ale nie mogę tego zrobić Shoto.

Ktoś nagle pociągnął mnie za rękę tak mocno aż krzyknąłem, wepchał mnie do pokoju, zamykając drzwi i rzucając na łóżko. Z początku myślałem, że to Shota ale spojrzałem dokładniej, był to jego syn który uśmiechał się do mnie.

-Izuku jak dobrze że cię widz...

-Odwal się ode mnie! - krzyknąłem wyrywając się, na co prychnął uderzając mnie w twarz na co syknąłem głośno.

-Zamknij się suko, jak będziesz grzeczny nie będzie boleć, obiecuję. Teraz grzecznie rozłóż nogi a resztę zostaw mnie. - mruknął, całując moją szyję a co wyrywałem się, jak tylko dałem.

Może i był mały jak na Alfę ale był za to naprawdę silny, poczułem jak rozwiązuje moją suknie, na co otworzyłem szeroko oczy szarpiąc się i warczą na niego. Nie wie jakim cudem ale strąciłem go z siebie, szybko wybierając z pokoju.

Wbiegłem do sali tronowej, gdzie akurat nikogo nie było, na co bardziej się rozpłakałem. Gdzie jest Aizawa, gdy jest najbardziej mi potrzebny! Usłyszałem za sobą kroki, odwróciłem głowę widząc Alfę który idzie do mnie.

-Shota jak dobrze że cię widzę, muszę Ci coś powi...

-Izuku skarbie potem, teraz nie mam czasu, chodź proszę muszę dać cię w bezpieczne miejsce. - mruknął uśmiechając się i łapiąc dość mocno, za moją rękę.

-Nie chce być twoją Omegą, wracam do mojej watahy będzie tu zaraz. - powiedziałem spokojnie, kiedy nagle zatrzymał się przed naszą sypialnią.

Obrócił się do mnie patrząc, na mnie twardo i beznamiętnie na co się skuliłem. Złapał mnie mocno za policzki, warcząc głośno i wydzielając swoje feromony.

-Będziesz moją Omegą, obiecałeś mi to. Zobaczysz będziemy szczęśliwi wychowując nasze szczeniaki, tylko muszę pozbyć się kog...

-Nie zabijesz Shoto! - krzyknąłem głośno, na co Alfa siła wciągnął mnie do pokoju, zamykając drzwi na klucz.

-Dla twojego dobra Izuku słonko - powiedział odchodząc, na co krzyknąłem szarpiąc za klamkę.

-Otworzy te drzwi do cholery! Nie zabijesz go! - warczałem i płakałem ale drzwi anie drgneły, byłem załamany tym że Aizawa z miłego i opiekuznczego, stał się tak brutalnym Alfą prawie jak Shoto.

Wyjrzałem przez okno, widząc w oddali jak stado wilków biegło na nasz zamek, z którego natomiast wychodziły również inne wilki. Coś czuję że to się źle skończy.

Do następnego :)

Alfa & Omega | TodoDekuOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz