21. Najdłuższa trasa

67 3 2
                                        

Wpadłam do wielkiego budynku i od razu skierowałam się do recepcji. Siedziała tam akurat kobieta, którą rozpoznałam. Była to pielęgniarka, która mnie doglądała podczas mojego pobytu w tutaj.

- Dzień dobry - przywitałam się.

- Oo dzień dobry Cly - poznała mnie - Co mogę dla Ciebie zrobić?

- Wczoraj przywieźli chłopaka dźgniętego nożem w plecy. Gdzie on leży?

- Ah ten Twój blondyn?

- Tak, dokładnie - jego też dalej pamiętała.

- Leży na drugim pietrze w pokoju 216.

- Dziękuję pięknie.

- Zaraz tam podejdę, bo muszę dostarczyć mu jego rzeczy - uśmiecha się, a ja zauważam, że ma na blacie położony przeźroczysty worek a w nim jego telefon.

Zapewne dlatego nie odebrał, ale i tak muszę się przekonać czy jest wszystko w porządku jak na jego i tak aktualny stan i czy jest przytomny. Nawet jeśli byłby nie przytomny, a miałby już swój telefon przy sobie to przecież i tak by nie odebrał. Więc w sumie tak czy siak dalej żyję w niewiedzy.

- Jasne - mówię i lecę szukać jego pokoju.

Nie zważając na nic kieruję się na drugie piętro. Chcę tylko się dostać do jego pokoju i dowiedzieć się w jakim jest stanie.

Docieram na drugie piętro, ale zauważam, że pokoje są ponumerowane malejąco i mnie jasna cholera chce wziąć w tym samym momencie co się o tym orientuję. Wszystko jak zawsze na złość żeby mieć pod górkę.

Jestem przy pokoju 284. Na szczęście parzyste pokoje są po prawej stronie, a nieparzyste po lewej, więc zamiast przejść przez 68 pokoi na odległość muszę przejść połowę z nich.

Pokój 260. Nogi mam jak z waty.

Pokój 242. Czuję jak kompletnie mi zasycha w jamie ustnej, a nawet w gardle.

Pokój 222.

- Chyba zaraz zemdleje - mówię pod nosem ciężko wydychając powietrze.

Pokój 216. Staję przed na wpół otwartymi drzwiami.

- To tu tutaj - wciągam głęboko nosem powietrze.

Stoję tak chwilę przed jego pokojem sparaliżowana strachem.

Nie wytrzymam tego. Chyba zaraz stąd ucieknę.

DupekOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz